Liverpool walczy o top five, ale forma nie rozpieszcza.
Sezon 2025/26 Liverpoolu to sinusoida, która trzyma w napięciu kibiców The Reds bardziej niż jakikolwiek thriller ostatnich lat. Mimo że Top Five wydaje się być na wyciągnięcie ręki, droga do mety jest daleka od usłanej różami, a ostatnie wyniki budzą poważne wątpliwości.
Zwycięstwa na krawędzi: Statystyki nie kłamią, ale Liverpool się broni
Początek sezonu dla Liverpoolu był idealny – pięć zwycięstw z rzędu, choć, bądźmy szczerzy, nie przekonywały nikogo swoją finezją. Nastąpił potem bolesny zjazd, zanim sytuacja ustabilizowała się na poziomie, który pozwala utrzymać się w czołowej piątce Premier League. Problem w tym, że to utrzymanie często odbywało się na włosku.
Spójrzmy na ostatnie spotkania. Choć drużyna wygrała trzy mecze z rzędu w lidze przed wyjazdem na Old Trafford, w starciach z Fulham i Crystal Palace miała mnóstwo szczęścia. Najbardziej szokujący był powrót do domu po meczu z Orłami: „Eagles (Crystal Palace) zdemolowali zespół Arne Slota na Anfield, kończąc mecz z oczekiwaną liczbą goli (Expected Goals – xG) na poziomie 2.26. Liverpool tymczasem wykreował szanse warte zaledwie 1.14 xG, wygrywając 3-1”. To nie jest piłka, która porywa serca, to jest inżynieria szczęścia.
Identyczny obraz zobaczyliśmy weekend wcześniej na Old Trafford. Wynik 3-2 dla Manchesteru United nie oddaje skali dominacji gospodarzy: „Czerwone Diabły miały xG na poziomie 2.34 i pozwoliły Liverpoolowi stworzyć akcje warte zaledwie 0.88 xG. Gdyby Liverpool wywiózł z tego meczu remis, byłby to jeden z najbardziej niezasłużonych punktów w tej kampanii.” Takie wyniki to przepis na katastrofę w decydującej fazie rozgrywek. Zabezpieczenie awansu do europejskich pucharów jest kluczowe, zanim seria trudnych spotkań zmusi ich do walki o wszystko w ostatniej kolejce. Zwycięstwo w najbliższą sobotę, u siebie, diametralnie uspokoi sytuację przed wyjazdami do Aston Villi i Brentford.
Kryzys Chelsea: Upadek z wielkiego słupa
Podczas gdy Liverpool desperacko walczy o stabilizację, ich najbliższy rywal, Chelsea, przeżywa być może najgłębszy kryzys w tym stuleciu. Ostatnie tygodnie wyglądają koszmarnie. The Blues wchodzą na Anfield jako najsłabsza drużyna w lidze pod względem formy.
To, co miało być walką o Top Four, zamieniło się w dramatyczną obronę przed spadkiem w tabeli. Sytuacja jest tragiczna: „The Blues spadli z pozycji murowanego kandydata do Top Four na dziewiąte miejsce, mając zaledwie trzy punkty przewagi nad trzynastym Newcastle United.” Co gorsza, na ławce trenerskiej zapanował chaos po zwolnieniu Liama Roseniora. Ostatnia porażka z osłabionym Nottingham Forest była kompromitująca, a bilans defensywny to trzy stracone bramki w czterech z ostatnich pięciu meczów. Jedynym jasnym punktem jest fakt, że wygrana na Anfield daje im iluzoryczną, choć jeszcze istniejącą, szansę na europejskie puchary, pod warunkiem, że uda się wykorzystać te punkty jako trampolinę do fenomenalnej końcówki. To jednak, póki co, bardzo odważna teza.
Kluczowi gracze w cieniu kontuzji i presji
Sytuacja kadrowa Liverpoolu sprawia, że ofensywa wygląda na mocno osłabioną i zmęczoną. Hugo Ekitike jest wykluczony do końca sezonu, a powrót Alexandra Isaka to loteria, która nie może być podstawą planowania. Największą niewiadomą pozostaje Mohamed Salah – czy będzie zdolny do choćby kilkuminutowego występu na Anfield?
Przy tak zredukowanej sile ognia, cała odpowiedzialność za kreację i gole spada na Floriana Wirtza. Niemiec nie błysnął ostatnio przeciwko Manchesterowi United i teraz musi podołać wyzwaniu przeciwko zdesperowanej ekipie Chelsea. Z drugiej strony barykady, cała nadzieja The Blues spoczywa na Cole'u Palmerze. Po sezonie naznaczonym kontuzjami i nieudanym rzutem karnym przeciwko Forest, Palmer będzie chciał zaprezentować się z jak najlepszej strony. Oczarowanie Anfield mogłoby mu dać niezbędny impuls przed zbliżającymi się Mistrzostwami Świata.
Kadrowe realia: Kto gotów na bój, a kto leczy rany?
W zespole gospodarzy mamy niestety potwierdzenie dalszej absencji kluczowych zmienników. „Conor Bradley, Giovanni Leoni oraz Ekitike nie pojawią się na murawie w tym sezonie.” Wiadomo także, że Giorgi Mamardashvili pozostaje kontuzjowany. Nadzieja, choć mała, istnieje, że Isak i Salah będą gotowi, by wejść z ławki rezerwowych i odmienić oblicze meczu.
Chelsea, paradoksalnie, ma niemal pełny skład do dyspozycji. Jednak w kontekście zbliżającego się finału Pucharu Anglii, tymczasowy menedżer Calum McFarlane może pokusić się o rotację na Merseyside. Utrzymanie kluczowych zawodników w pełni sił na decydujący bój jest priorytetem, co może oznaczać, że nie zobaczymy najsilniejszego składu na Anfield.
Przewidywania: Czas na odzyskanie kontroli
Biorąc pod uwagę fatalną formę gości, problemy kadrowe Liverpoolu i konieczność natychmiastowego odzyskania pewności siebie, minimalne zwycięstwo wydaje się najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dla The Reds. Stawiamy na wynik 2-1 dla Liverpoolu. Potrzeba zdobycia tych punktów jest ogromna, jednak jakość indywidualna, nawet osłabiona, powinna wystarczyć przeciwko zdezorganizowanej maszynie z zachodniego Londynu.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.