Malen odmienia oblicze Romy, Gasperini znajduje brakujące ogniwo w ataku.
Rewolucja w ataku Romy? Donyell Malen okazał się strzałem w dziesiątkę, ale co z obiecującymi talentami, które zawiodły? Obecna forma Giallorossich i nieuniknione zmiany kadrowe stawiają trenera Gasperiniego przed fascynującym wyzwaniem na finiszu sezonu.
Czy Donyell Malen jest brakującym ogniwem w układance Gasperiniego?
Debiut Donyella Malena w AS Roma był spektakularny. Zaledwie 26 minut potrzebował holenderski napastnik, by wpisać się na listę strzelców w barwach Giallorossich, a od tamtej pory kontynuuje imponującą serię – sześć goli w ośmiu meczach. To nie tylko statystyka; to rozwiązanie palącego problemu, który trapił ekipę Gian Piero Gasperiniego. Włoski szkoleniowiec, znany z budowania dynamicznych frontów ataku, wreszcie znalazł zawodnika, który pasuje do jego wizji.
Tymczasem, na tym samym froncie atakujące nadzieje budził nieco inny profil. Wielu ekspertów widziało w Evana Fergusona – sprowadzonego z Brighton – natychmiastowego hita w stolicy Włoch. Irlandczyk, niegdyś postrzegany jako jeden z najjaśniejszych prospektów Premier League, wyraźnie utracił formę z powodu kontuzji. Niestety, dla Gasperiniego, Ferguson póki co nie przyniósł oczekiwanych rezultatów. Jak sam szkoleniowiec ostro stwierdził, ten zawodnik „nie przekonuje”
. To samo dotyczy Artema Dovbyka, który mimo transferu za 38 milionów euro dwa lata temu, również nie dostarczył oczekiwanej jakości.
Jak zmiana profilu ofensywnego zmienia taktykę Romy?
Sprowadzenie Malena na wypożyczenie z Aston Villi było posunięciem niskiego ryzyka, obwarowanym klauzulą wykupu za 25 milionów euro, aktywowaną jedynie w przypadku awansu do europejskich pucharów. Skutek? Całkowita zmiana dynamiki w ofensywie Romy.
Gdy w wyjściowym składzie meldował się Ferguson, gra musiała koncentrować się na fizycznym kontakcie i grze tyłem do bramki. Roma musiała otaczać irlandzkiego napastnika, dostarczając mu serwis w i wokół pola karnego. Malen to zupełnie inny kaliber napastnika. To zawodnik operujący na granicy spalonego, szukający przestrzeni za plecami ostatniego obrońcy. Jego bramka w remisie 3:3 z Juventusem doskonale obrazowała tę różnicę – natychmiastowe, dynamiczne wbiegnięcie w wolną przestrzeń. To wymusiło na Rzymianach zupełnie inny, bardziej bezpośredni styl ataku, przypominający być może najlepsze, najbardziej dynamiczne wersje Atalanty, którą Gasperini prowadził do europejskich sukcesów.
Pamiętajmy, że Gasperini, gdy jego drużyna jest u szczytu formy, to jeden z najbardziej ekscytujących zespołów na kontynencie. Dowodem jest choćby finał Ligi Europy, gdzie jego Atalanta rozgromiła niepokonany wówczas Bayer Leverkusen Xabiego Alonso 3:0. Choć proces wdrażania tej filozofii w Romie postępuje wolniej, efekty stają się widoczne. Weźmy przykład Wesleya, który latem dołączył z Flamengo. Dał Giallorossim mobilnego wahadłowego po lewej stronie, kluczowego dla systemu Gasperiniego, a jego gol przeciwko Juve był jednym z najpiękniejszych momentów sezonu.
Nie można też zapominać o Manu Koné (24), który pod wodzą Gasperiniego rozkwita na poziomie, który sugeruje powołanie do kadry Francji na Mistrzostwa Świata. Koné to typowy, wszechstronny środkowy pomocnik, niezbędny w zespole celującym w trofea europejskie.
Czy Dybala to przeszłość, a Malen przyszłość na stałe?
Przyszłość Romy będzie musiała zmierzyć się z dylematem finansowym i sportowym związanym z Paulo Dybalą. Argentyńczyk pozostaje ulubieńcem kibiców, ale jego zarobki (8 milionów euro rocznie) w zestawieniu z czasem spędzonym na murawie (często spędzającym go w gabinetach fizjoterapeutycznych) zaczynają być trudne do obronienia.
Pojawiły się spekulacje, czy Malen, z racji swojej szybkości i instynktu do rajdu z piłką, nie mógłby docelowo stać się skrzydłowym, jeśli Roma zdecyduje się na wymianę pokoleniową w miejsce Dybali. Jednak sam szkoleniowiec stanowczo ucina te plotki. Zapytany o ewentualne przesunięcie Malena na bok po tym sezonie, Gasperini stwierdził stanowczo:
„Mam nadzieję, że nie. W moim idealnym świecie zagra on na pozycji środkowego napastnika, z resztą zespołu ustawioną pod wykorzystanie jego walorów. Ma wszechstronność, by grać szerzej, ale najwięcej zyskujesz, mając go w polu karnym.”
Obecnie Roma zajmuje piąte miejsce w tabeli Serie A, co nadal oznacza kawał pracy do wykonania, jeśli marzeniem pozostaje Liga Mistrzów. Szczerze mówiąc, w ostatnim czasie to Como pod wodzą Cesca Fàbregasa gra bardziej przekonująco. Jednakże z Malenem w składzie, aspiracje do wygrania Ligi Europy stają się realne. Czwartkowy, czysto włoski pojedynek w 1/8 finału przeciwko Bologni będzie ostatecznym testem. Czy Holender dostarczy kluczowych bramek, by zmazać gorycz porażki w finale z Sevillą sprzed trzech lat? Jego forma sugeruje, że tak.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.