Magazyn piłkarski NewsyManchester City i West Ham: dwa oblicza jesiennej formy w Premier League.

Manchester City i West Ham: dwa oblicza jesiennej formy w Premier League.

Jarosław Kowalski

Starcia gigantów i dramaty na dnie tabeli – zbliżający się weekend premier ligi zapowiada się elektryzująco, a forma dwóch londyńskich ekip, Manchesteru City i West Hamu, rysuje skrajnie różne obrazy nadchodzącego kryzysu lub triumfu. Czy Młoty zdołają przełamać klątwę niemal dekady, czy też mistrzowie zgotują im kolejną bolesną lekcję futbolu? Zanurzmy się w analizę, która odsłoni wszystkie niuanse.

Manchester City i West Ham: dwa oblicza jesiennej formy w Premier League.

Ostra jazda w rewanżowym tempie: Odbudowa maszyny Guardioli kontra kryzys młotów

Manchester City najwyraźniej odnalazł swój rytm, a ten rytm brzmi jak melodia dominacji, którą doskonale znamy z poprzednich sezonów. Cztery zwycięstwa z rzędu, czternaście zdobytych bramek – to formacja, która znów nabiera złowrogiego blasku w oczach rywali. Po szalonym widowisku na Craven Cottage, gdzie pokonali Fulham 5:4, podopieczni Pepa Guardioli wzięli się za cementowanie obrony, notując dwa czyste konta. Efekt? Arsenal, lider Premier League, ma już tylko dwa punkty przewagi. Obywatele depczą po piętach, a presja na Kanonierach rośnie z każdą minutą.

Tymczasem West Ham United przeżywa stagnację, która definiuje ich sezon. Ostatnia porażka z Aston Villą, gdzie prowadzili dwukrotnie, by przegrać 3:2 na London Stadium, to kwintesencja ich obecnej niemocy. Pięć meczów bez zwycięstwa w lidze i spadek w strefę spadkową, choćby częściowo spowodowany serią Leeds United, to zimny prysznic dla kibiców Młotów. Sytuacja kadrowa i historyczne statystyki nie napawają optymizmem przed wizytą w Manchesterze.

Odwieczny koszmar Młotów i błysk geniuszu Bowena

Statystyki w starciach z City dla West Hamu są brutalne i nieubłagane. Minęło ponad dziesięć lat od ostatniego ligowego triumfu Młotów nad Obywatelami. Ostatni raz zdarzyło się to we wrześniu 2015 roku, kiedy wygrali 2:1 na Etihad Stadium. Choć zdołali wyeliminować City po karnych w Carabao Cup w 2021 roku (po bezbramkowym remisie), to ligowa historia to zupełnie inna para kaloszy.

Warto jednak sięgnąć głębiej w anneksy historyczne, gdzie futbol lubił płatać figle. Pamiętny mecz z marca 1970 roku, kiedy West Ham rozbił City 5:1 na Maine Road na boisku przypominającym „absolutne pole ziemniaczane,” to legendarna karta. Warto dodać, że zaledwie trzy miesiące wcześniej na stadionie przy Boleyn Ground, City wywiozło czyste zwycięstwo 4:0. W futbolu nic nie jest pewne, ale ta dekada dominacji City jest wyjątkowo długa.

Podczas gdy machina City wydaje się rozpędzona, Jarrod Bowen kontynuuje swój prywatny rajd po uznanie, stając się tymczasowym spadkobiercą legendy Marka Noble’a jako „Pan West Ham”, mimo że urodził się w Leominster, a nie Limehouse. Z pięcioma bramkami na koncie w Premier League i konsekwentnie wysokimi notami za występy, Bowen jest absolutnie kluczowy dla morale drużyny. Mimo że Erling Haaland kradnie nagłówki, to właśnie powrót do gazu Phila Fodena, który w ostatnich czterech meczach zdobył sześć bramek, odciąża norweskiego snajpera i sprawia, że maszyna City jest bardziej nieprzewidywalna.

Wojna logistyczna: Dylematy skandali związanych z PNA

Nadchodzący okres komplikują wyjazdy na Puchar Narodów Afryki (AFCON), które uderzają w oba kluby w podobnym stopniu, zmuszając menedżerów do zawiłego układania składów. Dla West Hamu oznacza to utratę Aarona Wan-Bissaki i Malicka Dioufa. Manchester City straci Raya Aïta-Nouriego i Omara Marmousha.

Problemy kadrowe nie kończą się jednak na kontynencie afrykańskim. Nuno Espírito Santo na Estadio London może liczyć na Lukasaza Fabiańskiego, choć ten leczy długoterminową kontuzję. W obozie City niedostępnych jest znacznie więcej kluczowych graczy: Mateo Kovačić, Jérémy Doku, Rodri, John Stones oraz Oscar Bobb. To sprawia, że forma Fodena i Haalanda jest tym ważniejsza – to oni muszą pociągnąć zespół, biorąc pod uwagę osłabienia w drugiej linii i obronie.

Zima w strefie spadkowej czy świąteczny awans na szczyt?

Jeżeli forma Manchesteru City przypomina znakomicie naoliwioną maszynę, to starcie domowe z osłabionym West Hamem wydaje się idealnym momentem dla Pepa Guardioli, by tymczasowo przejąć kontrolę nad ligą. Arsenal gra swój mecz później, więc zwycięstwo w sobotę da City co najmniej kilka godzin na pozycji lidera, a dzięki lepszej różnicy bramek – zmusi Arsenal do wygranej, by odzyskać kontrolę przed świętami.

Dla Nuno Espírito Santo najgorszą rzeczą w porażce z Aston Villą nie był sam wynik, lecz fakt, że jego drużyna dwukrotnie straciła przewagę. Młoty mają teraz trzy punkty straty do Leeds United w strefie spadkowej, a ich bilans bramkowy jest gorszy. Nawet gdyby jakimś cudem wygrali z City, najprawdopodobniej wejdą w okres świąteczny w strefie zagrożonej degradacją, o ile Leeds nie zafunduje sobie katastrofy z Crystal Palace.

Biorąc pod uwagę pięć meczów bez wygranej Młotów, cztery triumfy City z rzędu oraz wspomnianą dziesięcioletnią niemoc West Hamu w tym zestawieniu, trudno dostrzec jakąkolwiek przesłankę, by goście mieli uratować tu choćby punkt. Prognoza na to starcie wydaje się prosta, biorąc pod uwagę obecną dyspozycję strzelecką duetu Haaland/Foden: 4:0 dla Manchesteru City.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment