Niestety, kontuzje w Arsenalu to ostatnio temat rzeka, a najnowsze wieści tylko podsycają ten niepokój. W obliczu zbliżającego się, kluczowego starcia Ligi Mistrzów, Mikel Arteta musi mierzyć się z kolejnym ciosem, który uderza w już i tak napięty skład. Czy intensywność, jaką narzuca hiszpański menedżer, zaczyna zbierać swoje bolesne żniwo?

Arsenal w tarapatach: Kontuzja nastolatka i defensywny kryzys przed Brugią
Arsenal czeka powrót na europejskie salony – w środę zmierzą się z Club Brugge w Lidze Mistrzów, ale lista nieobecnych w defensywie przyprawia o ból głowy niejednego kibica „Kanonierów”. Niestety, lista ta się wydłużyła. Młody Max Dowman, zaledwie 15-letni zawodnik, który jest wysoko ceniony w akademii, po urazie ma pauzować przez kilka tygodni z powodu uszkodzenia więzadła w kostce. Choć jego wpływ na pierwszą drużynę był dotąd marginalny, każda kolejna absencja to kolejny gwóźdź do trumny z opcjami kadrowymi.
Sytuacja w obronie jest dramatyczna. Absencje kluczowych stoperów, takich jak William Saliba i Gabriel Magalhães, zmusiły Artetę do improwizacji. Na starcie z Belgami, w centrum defensywy zobaczymy duet zmuszony do nadgodzin: Piero Hincapie oraz Christiana Nørgaarda. Kiedy brakuje fundamentów, cała konstrukcja zaczyna się chwiać, a to wszystko przed ważnym etapem sezonu.
Czy intensywność treningów Mikela Artety to koło fortuny?
Mikel Arteta, mimo problemów kadrowych, utrzymuje pewną dumę ze swojej pracy, zwłaszcza w kontekście imponującego bilansu defensywnego w Premier League – zaledwie dziewięć straconych bramek w piętnastu spotkaniach to wynik godny podziwu. Defensywna solidność Arsenalu jest faktem i to zasługa jego filozofii gry. Jednakże, to właśnie ta filozofia jest teraz obiektem dyskusji.
Arteta instruuje cały zespół, by agresywnie pracował bez piłki i wracał do formacji defensywnych z pełnym zaangażowaniem. To jest model diametralnie różny od podejścia choćby Arne Slota, który otwarcie przyznał, że pozwala Mohamedowi Salahowi na większą swobodę w bronieniu w nadchodzącym sezonie. Hiszpan stawia na totalny pressing i odpowiedzialność każdego gracza w defensywie.
Sam menedżer broni swoich metod, choć przyznaje, że obciążenie jest ogromne. Jak sam stwierdził: „Oczywiście, kiedy brakuje zawodników, obciążasz innych i ma to swoje konsekwencje, a to naprawdę groźne koło. Musisz oddzielić rodzaje kontuzji [które mamy]. Niektóre z nich są długoterminowe, a inne to urazy ostre. To coś, na co nieustannie patrzymy. Rozegraliśmy mnóstwo meczów z wieloma zawodnikami nieobecnymi, co generuje duży stres, a potem przychodzą kolejne kontuzje”.
Arteta podkreślił, że przypadek Dowmana, który nabawił się urazu w ostatni weekend, jest właśnie takim „ostrym” wypadkiem, ale ogólne obciążenie generowane przez rotację i nadmiar spotkań pozostaje faktem. Czy można winić trenera za przypadkowe kontuzje Kaia Havertza czy Cristhiana Mosquery? To trudne, ale twarda, niemal bezkompromisowa taktyka bez piłki niewątpliwie wymaga od organizmów piłkarzy eksploatacji na najwyższym poziomie.
Oblicza walki o tytuł pośród medycznego oblężenia
Paradoksalnie, to co dzieje się w kadrze Arsenalu, każe jeszcze mocniej docenić to, co osiągnął zespół w tym sezonie Premier League. Można argumentować, że żaden inny angielski klub nie ucierpiał bardziej na skutek osłabień kluczowych zawodników niż „Kanonierzy”. Od kontuzji takich asów jak Bukayo Saka po Martina Ødegaarda – lista jest długa i bolesna.
A mimo tego, Arsenal znajduje się dwa punkty za liderem, Manchesterem City. To wynik, który w normalnych okolicznościach byłby uznawany za spektakularny sukces zarządzania kryzysem. „To godne pochwały”, komentują analitycy, widząc determinację drużyny pomimo braków kadrowych.
Co więcej, z optymistycznej strony patrząc na kalendarz rewanżów, sytuacja może się poprawić. Arsenal ma już za sobą wyjazdowe starcia z bezpośrednimi rywalami: Liverpoolem, Chelsea, Aston Villą, Newcastle United i Manchesterem United. Powrót kluczowych graczy na mecze rewanżowe na Emirates Stadium może być tym czynnikiem, który przesądzi o losach emocjonującego wyścigu o mistrzostwo Anglii. Mimo że obecna sytuacja kadrowa jest daleka od ideału, mentalna siła drużyny i efektywność taktyczna Artety — nawet z rezerwowymi stoperami — pozwalają wierzyć, że walka jest daleka od rozstrzygnięcia.