Arteta broni graczy po klęsce, ale przyszłość w cieniu transferów i kontraktu.

Ostatnie potknięcie Arsenalu w Pucharze Anglii, to czysta karta dla Mikela Artety, by publicznie stanąć w obronie swoich zawodników i skupić się na elektryzujących końcowych miesiącach sezonu.

Artetą broni zawodników: „Za to, co zrobili przez dziewięć miesięcy, będę ich bronił bardziej niż kiedykolwiek”

Koniec marzeń o krajowym trofeum przyszedł niespodziewanie i boleśnie – porażka 2:1 z zespołem z Championship, Southampton, w ćwierćfinale Pucharu Anglii, wywołała lawinę pytań o jakość rezerwowych i ogólną siłę ławki rezerwowych Arsenalu. O ile na początku sezonu chwalono klub za budowanie głębi składu, sprowadzając graczy takich jak Eberechi Eze, Cristhian Mosquera czy Viktor Gyokeres, o tyle miniona sobota pokazała, że ci rezerwowi nie zawsze dają radę. Co gorsza, część pierwszoplanowych gwiazd ma problemy ze skutecznością w ofensywie w tym sezonie.

Mikel Arteta, zamiast zapowiedzieć rewolucję w okienku transferowym, wybrał kurs obronny. W pomeczowej rozmowie z dziennikarzami menadżer stanowczo opowiedział się po stronie swoich piłkarzy.

„Kocham moich zawodników. To, co robili przez dziewięć miesięcy, sposób, w jaki poświęcają swoje ciała, wszystko. Będę ich bronił bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli ktoś ma wziąć odpowiedzialność, to ja” – grzmiał Arteta.

To klasyczne menedżerskie zagranie: wziąć ciężar na siebie, by zdjąć presję z drużyny w kluczowym momencie. Hiszpan ewidentnie chce, by uwaga skupiła się na tym, co najważniejsze – walce na dwóch frontach. Podkreślił, że teraz zaczyna się „najpiękniejszy okres sezonu”, a chwila kryzysu, choć bolesna, nie jest niczym nowym dla zespołów z aspiracjami do Ligi Mistrzów i mistrzostwa Premier League. W końcu Arsenal przewodzi tabeli ligowej i szykuje się do starcia z Sportingiem Lizbona w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. To idealny moment, by te słowa zamienić w czyny na boisku.

Czy Arsenal ma wystarczającą siłę ognia na resztę sezonu?

W futbolu na absolutnym topie panuje żelazna zasada: najlepsze drużyny świata wzmacniają się nawet z pozycji siły. Nawet jeśli Kanonierzy wzniosą puchar Premier League, sensowne jest zastanowienie się nad uzupełnieniem składu. Dane statystyczne są tu nieubłagane. W trakcie obecnej kampanii 2025/2026 żaden zawodnik z obecnej kadry nie przekroczył dziesięciu bramek ligowych bez uwzględnienia rzutów karnych, a tylko Gyokeres ma na koncie sześć trafień w Premier League (dziewięć łącznie). To świadczy o pewnej przewidywalności i nadmiernym poleganiu na wąskim gronie egzekutorów.

W obliczu tych liczb, sprowadzenie klasowej „dziewiątki”, zdolnej zapewnić 20+ goli w lidze, wydaje się koniecznością, a nie fanaberią. Choć Arteta wspominał o wzmocnieniach, spekulacje transferowe wciąż krążą wokół bocznych sektorów ataku. Ostatnio łączono ich z Anthonym Gordonem z Newcastle United. Dodanie takiego skrzydłowego mogłoby podnieść rywalizację z Gabriel’em Martinelli’m i Bukayo Saką, ale czy to rozwiąże fundamentalny problem braku wyrazistego centymetrowego napastnika?

Pojawia się też kwestia czysto taktyczna. Część ekspertów sugeruje, że metodyczny, momentami zbyt ostrożny styl Artety bywa sterylizujący dla potencjału ofensywnego, zwłaszcza dla graczy pokroju Saky, który bywa ograniczany przez nadmierną asekurację.

Pod ostrzałem: Czy Arteta przetrwa lato bez trofeum?

Sytuacja kontraktowa Mikela Artety jest kolejnym elementem układanki, która może ulec dramatycznej zmianie w kontekście wyników. Po zakończeniu obecnego sezonu menadżerowi pozostanie tylko rok kontraktu (ważny do końca 2026/2027). Chociaż sam Arteta sygnalizuje chęć przedłużenia umowy i kontynuowania projektu, najbliższe tygodnie są prawdopodobnie najważniejszym sprawdzianem w jego karierze.

Jeśli Arsenalowi nie uda się wywalczyć ani Mistrzostwa Anglii, ani triumfu w Lidze Mistrzów, zarząd klubu może zrewidować swoje podejście do finansowania projektu Artety. Po sześciu latach intensywnych inwestycji i przebudowy, brak wymiernego sukcesu na arenie międzynarodowej czy krajowej może sprawić, że włodarze Emirates Stadium odejdą od cierpliwości. Zrozumiałe byłoby, gdyby dyrekcja Arsenalu poczuła sceptycyzm wobec oferowania świeżego, lukratywnego kontraktu, jeżeli sześć lat „inwestycji” nie przyniosło trofeum. Ryzyko zwolnienia, choć obecnie trudne do wyobrażenia w obliczu sukcesów ligowych, może stać się realne w przypadku całkowitej porażki na finiszu kampanii.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.