Niespodziewana katastrofa w defensywie Arsenalu tuż przed starciem z Chelsea! W obliczu ważnego londyńskiego derbowego pojedynku, Mikel Arteta musi radzić sobie z potężnym osłabieniem, które rzuca cień na plany Kanonierów. Zabrakło kluczowego elementu układanki, a rotacja w obronie wydaje się być teraz nie tyle opcją, co brutalną koniecznością.

Saliba niespodziewanie poza składem: Kto zatrzyma atak Chelsea?
Absencja Williama Saliby w meczowym zestawieniu Arsenalu na niedzielne starcie z Chelsea w Premier League to prawdziwy szok dla kibiców i analityków. Francuz, który po imponującym występie w Lidze Mistrzów przeciwko Bayernowi Monachium (zwycięstwo 3:1), wydawał się być pewniakiem w pierwszej jedenastce, nagle wypadł z gry z powodu urazu odniesionego na ostatnim treningu.
To, co miało być rutynowym, choć kluczowym, pojedynkiem ligowym, nagle zmieniło swój charakter. Sam Arteta musiał przyznać, że sytuacja wymaga dogłębnej analizy: „Wczoraj na treningu czuł się niekomfortowo, więc musimy to trochę bardziej zbadać, co się wydarzyło. Nie sądzę, by to było coś poważnego, ale wystarczająco, by nie mógł wziąć udziału w meczu.” To uspokojenie tonu menedżera niewiele zmienia w praktyce – jeden z filarów defensywy jest kontuzjowany.
Co gorsza dla Arsenalu, Saliba nie jest jedynym brakującym elementem tej kluczowej pary środkowych obrońców. Obok niego na trybunach zasiądzie, z powodu urazu uda odniesionego podczas niedawnej przerwy reprezentacyjnej, Gabriel Magalhaes. Po raz pierwszy od debiutu Saliby w sezonie 2022/2023, Mikel Arteta musi ustawić linię obrony bez tej brazylijsko-francuskiej pary w lidze.
Historyczne wyzwanie: Drugi raz bez duetu marzeń
Trzeba przyznać, że Arteta stworzył w Londynie defensywną machinę, w której tandem Saliba-Gabriel był absolutnie fundamentalny. Ich nieobecność w tym samym czasie w Premier League zdarzyła się dotychczas tylko jeden jedyny raz.
To miało miejsce w zeszłym sezonie, w ostatniej kolejce przeciwko już zdegradowanemu Southampton. Wówczas duetem na środku obrony byli Kieran Tierney i Jakub Kiwior, a Arsenal minimalnie wygrał 2:1. Choć Arsenal potrafił wygrywać mecze w innych rozgrywkach bez nich – na przykład w Pucharze Ligi Angielskiej (EFL Cup) – nigdy nie mierzyli się z rywalem w Premier League, który byłby tak wymagający, bez tej dwójki.
Saliba, choć widziany przy Stamford Bridge z zespołem, dołączył do listy kontuzjowanych, na której znajdują się również Gabriel, Kai Havertz i Leandro Trossard. Dla Saliby, to zaledwie drugi mecz opuszczony w tym sezonie z powodu urazu – poprzednia absencja miała miejsce we wrześniu z powodu problemów ze stawem skokowym.
Ławka rezerwowych: Drzewo bez korzeni w obronie?
To, co budzi największy niepokój, to głębia składu, a raczej jej brak w kluczowym momencie. Z Gabriel’em na zwolnieniu lekarskim i Salibą niespodziewanie wykluczonym z gry, Arsenal ma na ławce rezerwowych jedynie dwóch obrońców: Mylesa Lewis-Skelly’ego i Bena White’a. Żaden z nich nie jest naturalnym, regularnym obrońcą środkowym, który mógłby przejąć pałeczkę w derbowym starciu.
Defensywna elastyczność jest ograniczona. Choć Riccardo Calafiori i Piero Hincapié potrafią zagrać na środku obrony, są oni kluczowi na flankach. Narażenie kogokolwiek z nich na konieczność gry w centrum, w starciu z ekipą Maurizio Pochettino, może być „miażdżące” dla Kanonierów.
Innym teoretycznie możliwym, choć awaryjnym rozwiązaniem, jest Christian Norgaard. Pozostali zmiennicy to gracze ofensywni lub pomocnicy: Viktor Gyokeres, Gabriel Jesus, Noni Madueke, Martin Odegaard, Ethan Nwaneri oraz bramkarz Kepa Arrizabalaga. W tej sytuacji Mikel Arteta musi zdać się na Cristiana Mosquerę i Piero Hincapié, którzy nie mają za sobą wspólnej historii gry w duecie na środku obrony w tak ważnym meczu od czasu, gdy Saliba i Gabriel stali się nierozerwalnym duetem. Czy zaimprowizowany środek obrony zdoła utrzymać czyste konto przeciwko rozpędzonej maszynie Chelsea? To jest pytanie za milion funtów na Stamford Bridge.