Norweski fenomen Bodo/Glimt podejmie Sporting Lizbona w walce o fazę pucharową Ligi Mistrzów.

Nadchodzi norweska sensacja, by znów namieszać w Europie, a tym razem na ich drodze staje solidne Sporting Lizbona. Czy klub z Apollon będący czołowym tematem tej edycji Ligi Mistrzów jest w stanie podtrzymać ten spektakularny marsz, czy też wilki z Lizbony zatrzymają ten bajkowy sen?

Bodo/Glimt: Fenomen, który zburzył europejski porządek

Nie da się ukryć, że Bodo/Glimt stało się największą niespodzianką tej edycji Ligi Mistrzów. Ten norweski "Super Team" wdarł się do elitarnego grona, dokonując po drodze prawdziwych "zabójstw gigantów". Kto by pomyślał, że beniaminek będzie siał postrach na Starym Kontynencie?

W fazie ligowej drużyna trenera Kjetila Knutsena pokazała swoje pazury po finiszu, który zagwarantował im miejsce w barażach o fazę pucharową. Seria niepokonanych meczów zaowocowała remisem 2:2 z Borussią Dortmund, a następnie szokującymi triumfami nad gigantami: Manchesterem City (3:1) oraz Atletico Madryt (2:1), co uplasowało ich na wyszukanym 23. miejscu w tabeli 36 zespołów.

Prawdziwe show nadeszło jednak w barażach. Po solidnym zwycięstwie 3:1 u siebie nad Interem Mediolan, Knutsen posłał swój zespół do Włoch, gdzie Jens Petter Hauge i Hakon Evjen przypieczętowali awans, strzelając po bramce w drugiej połowie starcia na San Siro, mimo honorowego trafienia Alessandro Bastoniego. To był historyczny moment: Glimt stało się pierwszym norweskim klubem z czterema kolejnymi wygranymi w Champions League i jednocześnie pierwszym zespołem z tego kraju, który awansował do fazy pucharowej tych rozgrywek. Czy mają zamiar na tym poprzestać? Wątpliwe.

Co więcej, ich siła tkwi w twierdzy Aspmyra. Bodo/Glimt wygrało 12 z ostatnich 17 europejskich spotkań na własnym stadionie (1 remis, 4 porażki), co musi budzić respekt u każdego rywala. Wchodzą do środowego meczu na fali wznoszącej – ostatnie zwycięstwo 2:1 nad Molde zapewniło im ćwierćfinał Pucharu Norwegii i przedłużyło serię bez porażki do dziewięciu spotkań, z czego siedem zakończyło się wygraną. Po utracie mistrzostwa kraju na rzecz Vikings, Puchar staje się realną szansą na trofeum, a przerwa ligowa pozwoliła im na regenerację przed starciem z Portugalią.

Sporting Lizbona: Lwy w drodze po stabilność, ale z historycznymi problemami

Sporting Lizbona, choć nie musiał mierzyć się z barażami, co jest niemałym komfortem, również ma się czym popisać. Lwy nie próżnują, ale ich ostatnia ligowa potyczka z Bragą zakończyła się zaledwie remisem 2:2, mimo dwukrotnego prowadzenia dzięki golom Goncalo Inacio i – uwaga – Luisa Suareza. Ostatecznie rzut karny stracony w doliczonym czasie gry odebrał im pełną pulę.

Ten remis umacnia ich na drugiej pozycji w Primeira Liga, cztery punkty za liderem, ale co ważniejsze, przedłuża ich passę bez porażki we wszystkich rozgrywkach do 12 spotkań (10 wygranych, 2 remisy). Ta seria obejmuje triumf w pierwszym meczu półfinału Pucharu Portugalii z Porto oraz świetne występy w fazie ligowej Ligi Mistrzów, gdzie pokonali Paris Saint-Germain (2:1) i Athletic Bilbao (3:2), co dało im siódme miejsce w 36-zespołowej tabeli.

Mimo tej imponującej formy, Sporting ma historię, która działa na ich niekorzyść w fazie pucharowej Ligi Mistrzów. Pamiętają eliminacje – w zeszłym sezonie odpadli w barażach z Borussią Dortmund. Co gorsza, oba dotychczasowe mecze 1/8 finału kończyły się katastrofą: 12:1 z Bayernem w sezonie 2008/09 i 5:0 z Manchesterem City w 2021/22. Do tego dochodzi fatalny bilans wyjazdowy w dalszych fazach europejskich rozgrywek – Sporting nie wygrał meczu o wyższą stawkę niż faza grupowa od 2005 roku (6 remisów, 9 porażek). Zimno w Norwegii i twardy orzech do zgryzienia w postaci Glimt mogą przyprawić ich o ból głowy.

Kluczowe pojedynki i absencje, czyli kto z kim zagra

Spójrzmy na składy. W Bodo/Glimt panuje sielanka – brak zawieszonych graczy, choć Sondre Auklend i Patrick Berg balansują na krawędzi kartkowych kar. Trener Knutsen jest znany z konsekwencji, więc możemy spodziewać się niezmienionego jedenastki, ze śmiertelnie groźnym trio Blomberg, Hogh i Hauge z przodu. Warto zwrócić uwagę na Hauge’a, który strzelił sześć goli w dziesięciu występach w Champions League, a trzy z nich zdobył w dwóch ostatnich domowych meczach w tych rozgrywkach. Tam będą chcieli uderzyć.

W Sporting sytuacja jest bardziej skomplikowana. Do kadry wraca Luis Suarez, który jest w zabójczej formie, strzelając w każdym z pięciu ostatnich występów we wszystkich rozgrywkach – to na nim skupi się uwaga defensywy gospodarzy. Niestety, są też straty. Nadal kontuzjowani: Geovany Quenda (zainteresowany Chelsea), Giorgi Kochorashvili, Ricardo Mangas i Fotis Ioannidis. Co gorsza, Rui Borges będzie musiał sobie radzić bez lewego obrońcy Maximiliano Araujo i pomocnika Pedro Gonçalvesa – obaj pauzują za kartki. To potężne osłabienie linii środka i boku obrony.

Bodo/Glimt możliwy skład: Haikin; Sjovold, Bjortuft, Gundersen, Bjorkan; Evjen, Berg, Fet; Blomberg, Hogh, Hauge

Sporting Lizbona możliwy skład: Silva; Fresneda, Diomande, Inacio, Vagiannidis; Hjulmand, Morita; Catamo, Trincao, Guilherme; Suarez

Prognoza: Aspmyra nie puści łatwo swojego marzenia

Analizując potęgę norweskiego mistrza na własnym stadionie, gdzie regularnie deklasuje potentatów takich jak City czy Inter, naprzeciwko Lizbony, która miewa problemy z wygrywaniem na wyjazdach w kluczowych fazach, wynik wydaje się być bliższy gospodarzom. Sporting może doprowadzić do bramki dzięki formie Suareza, ale dyscyplina i niska temperatura panująca w Aspmyra mogą okazać się dla nich zbyt trudnym elementem do pokonania. Spodziewamy się meczu, w którym obie drużyny znajdą drogę do siatki, ale to Bodo/Glimt, na fali historycznych sukcesów, przechyli szalę na swoją korzyść.

Mówimy: Bodo/Glimt 2-1 Sporting Lizbona.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.