Przed nami starcie tytanów upadku w League One! Rotherham United, od miesięcy pozostające bez zwycięstwa, podejmie AFC Wimbledon, które desperacko szuka punktów, by uciec strefie spadkowej. Niedzielne popołudnie na New York Stadium zapowiada się na emocjonujący bój, gdzie stawką jest coś więcej niż tylko trzy punkty – to walka o resztki godności i szansę na przetrwanie w lidze. Kto tym razem pogrąży się głębiej, a kto zdoła odwrócić paskudną passę? Derby hrabstwa nie oszczędzą nikogo z tych drużyn.

Młotkowa próba przełamania klątwy: Sytuacja Millersów
Gospodarze, ekipa Rotherham United, notują serię ośmiu meczów bez zwycięstwa w lidze. Ostatni triumf zanotowali aż 8 listopada, a ostatnia porażka, dramatyczna 3:2 ze Stockport County, zepchnęła ich na przedostatnie miejsce w tabeli League One. Zespół traci obecnie pięć punktów do bezpiecznej strefy – to dystans, który wydaje się coraz bardziej odległy.
Trener Matt Hamshaw, mimo kolejnej porażki, stara się podtrzymać morale. Po meczu ze Stockport, w którym jego zespół dwukrotnie odrabiał straty, Hamshaw narzekał na decyzje sędziowskie przy drugim golu rywala, ale jednocześnie chwalił etos pracy:
Hamshaw opisywał występ swojej drużyny jako „naprawdę pozytywny” i z pewnością go wspierali podróżujący kibice, którzy po meczu zgotowali im owację na stojąco.
To musi być budujące. Szczególnie na tle powrotów kluczowych graczy. Lider strzelców, Sam Nombe, pomocnik Kian Spence i obrońca Reece James pojawili się na boisku jako rezerwowi. Ich pełna dyspozycyjność od pierwszej minuty może być kluczem do odblokowania ataku, który ostatnio miał spore kłopoty. Historia przemawia lekko za Rotherham – z jedenastu spotkań z Wimbledonem, Millersi wygrali aż dziewięć, choć ten sezon przyniósł już jedną porażkę 2:1 z The Dons.
Wimbledon na krawędzi: Od playoffów do strefy terroru
AFC Wimbledon, prowadzona przez Johnniego Jacksona, przeżywa kryzys tożsamości. Jeszcze w październiku tej drużynie marzyły się miejsca w barażach o awans, dziś zaś walczą o uniknięcie degradacji ekscentrycznym tempem. Zaledwie jeden triumf w ostatnich dwunastu ligowych występach to statystyka, która mrozi krew w żyłach. Ostatnia rana została zadana w doliczonym czasie gry przeciwko Doncaster Rovers, przegrana 1:0.
Jackson, zdając sobie sprawę z powagi sytuacji, wzywa do jedności:
Jackson apelował do swoich zawodników, by „zintegrowali się jako grupa” i odwrócili złą passę.
Problem The Dons jest ewidentny – konwersja sytuacji podbramkowych. W zaledwie czterech z ostatnich dwunastu meczów ligowych zdołali trafić do siatki rywala. To statystyka godna drużyn walczących o utrzymanie, a nie aspirujących do czegoś więcej. Paradoksalnie, ich siła leży na wyjazdach. W delegacjach The Dons radzą sobie zaskakująco dobrze, zbierając więcej punktów niż sześć innych drużyn w lidze. Czy ta dyscyplina na obcym terenie zostanie przeniesiona na trudny teren New York Stadium?
Rotacje i powroty: Kto wyjdzie w podstawie?
Zarówno Rotherham, jak i Wimbledon, stoją przed wyzwaniem optymalnej selekcji składu. W obozie gospodarzy powrót Nombe, Spence’a i Jamesa oznacza, że Jordan Hugill, Liam Kelly i Jack Holmes najprawdopodobniej usiądą na ławce rezerwowych. Ciekawostką jest fakt, że Nombe ma stworzyć duet atakujący z siedemnastolatkiem Harrym Grayem, który dopiero co zadebiutował na wypożyczeniu z Leeds United.
W Wimbledon sytuacja jest bardziej wymuszona. Obrońca Joe Lewis wyleci z gry po czerwonej kartce w poprzednim meczu. Jego miejsce zajmie prawdopodobnie Patrick Bauer. Ponadto, powrót Jamesa Tilley’a, który wrócił na wypożyczenie z Wycombe Wanderers, może oznaczać jego pojawienie się w wyjściowej jedenastce, potencjalnie odświeżając skrzydła The Dons.
Możliwe składy (przewidywane):
Rotherham United: Dawson; Rafferty, Baptiste, Raggett; James, McWilliams, Yearwood, Spence, Kaleta; Gray, Nombe.
AFC Wimbledon: Bishop; Ogundere, Bauer, Johnson, Seddon; Reeves, Smith; Tilley, Maycock, Browne; Stevens.
Ekspercka prognoza: Czy siła wyjazdów pokona desperację u siebie?
Spodziewamy się absolutnego „grindhouse fight” na murawie. Mamy do czynienia z dwoma klubami, które rozpaczliwie potrzebują punktów, co często prowadzi do defensywnego, nerwowego futbolu. Z jednej strony Rotherham, z pozytywnym odczuciem po ostatnim meczu, ale z psychiką złamaną serią porażek. Z drugiej strony Wimbledon, klub mający poważne problemy ze strzelaniem goli, ale niespodziewanie skuteczny na wyjazdach.
Mimo że statystyka historyczna wskazuje na Millersów, obecna forma i niska skuteczność The Dons, połączona z ich zaskakująco solidnym bilansem na obcych boiskach, sugeruje minimalną przewagę dla przyjezdnych. Przewidujemy kolejny, bolesny dla gospodarzy, remis lub minimalną wygraną gości. Jeśli Wimbledon zdoła utrzymać koncentrację w defensywie i wykorzysta jedną, może dwie szanse, to właśnie oni opuszczą New York Stadium z kompletem punktów. Stawiamy na minimalny triumf gości, być może 0:1.