Magazyn piłkarski NewsyPistons odpierają atak osłabionych Hawks i notują jedenastą wygraną z rzędu.

Pistons odpierają atak osłabionych Hawks i notują jedenastą wygraną z rzędu.

Jarosław Kowalski

Czy Detroit Pistons naprawdę dokonali niemożliwego? Seria jedenastu zwycięstw z rzędu to nie przypadek, ale efekt twardej gry i powrotu kluczowych graczy, co udowodnili w starciu z mocno osłabionymi Hawks. Czy ten run zmieni postrzeganie zespołu z Motor City w tej sezonie?

Pistons odpierają atak osłabionych Hawks i notują jedenastą wygraną z rzędu.

Eleven: Pięściarze z Detroit znowu na fali wznoszącej – historia zatacza koło

To jest ten moment, kiedy kibice zaczynają szeptać o magii, a analitycy gorączkowo sprawdzają archiwa. Detroit Pistons, ekipa, która jeszcze niedawno wydawała się być ligowym chłopcem do bicia, właśnie zanotowała jedenaste z rzędu zwycięstwo. Co więcej, dokonali tego na trudnym terenie, pokonując Atlanta Hawks 120-112. I to na back-to-back! Takiej passy Pistons nie mieli od sezonu 2007/2008 – sezonu, w którym, przypomnijmy, dotarli aż do Finałów Konferencji Wschodniej. Zastanówmy się, czy tegoroczny run nie zwiastuje powrotu do dawnej potęgi, czy to tylko chwilowy błysk geniuszu?

Mecz w Atlancie miał swoje specyficzne okoliczności. Hawks przystąpili do niego bez kluczowego trio: Trae Younga, Kristapsa Porzingisa i Zaccharie Risachera, który zmagał się z urazem biodra. Mimo to, nie wolno umniejszać zasług Pistons. Ich start był absolutnie piorunujący. Świadczy o tym skuteczność na poziomie 65 procent i dominacja pod obręczą, gdzie Jalen Duren dyktował warunki. Choć Keaton Wallace posłał trójkę z 40 stóp na koniec kwarty, dając Hawks odrobinę nadziei (33-27), to Detroit nie dało się wytrącić z rytmu.

Obrona dławiąca i powrót gwiazd, czyli jak zbudować 19 punktów przewagi

Pistons kontynuowali swój festiwal efektywności. Mówimy o zwartej obronie, czystej egzekucji i płynnym ruchu piłki. Zbudowali przewagę sięgającą nawet 19 „oczek”. Nawet efektowny „poster dunk” Dycsona Danielsa nie zdołał ostudzić rozpędzonej maszyny z Detroit. Z kontuzjowanymi kluczowymi graczami Hawks, Pistons schodzili do szatni z komfortowym prowadzeniem 67-54. Powrót do składu Cade’a Cunninghama i Ausara Thompsona po przerwie tylko uwypuklił ich dominację.

„Wracają na dobre tory” – to idealne określenie na to, co wydarzyło się w trzeciej kwarcie. Thompson podwyższył prowadzenie do 16 punktów (94-78) pod koniec tej odsłony. Wszyscy myśleli, że to koniec, rutynowe zarządzanie wynikiem. Ale wtedy nastąpił szok. Wyraźnie zmęczeni Pistons, być może wciąż odczuwający trudy poprzedniego dnia, „pękli”. Trafili zaledwie dwa rzuty na jedenaście prób na starcie czwartej kwarty, oddając ofensywne zbiórki i dając rywalom drugie szanse. Dyson Daniels trafił lay-up, doprowadzając do niewiarygodnego 99-98, a hala eksplodowała.

Trzy minuty, które zabiły nadzieje Atlanty – kliniczny finisz

Gdy wydawało się, że Hawks są bliscy historycznego comebacku, zadziałało coś, co można nazwać „katalizatorem”. Ta seria, ten nagły zwrot akcji, podziałał na Pistons jak czerwona płachta na byka. W ciągu zaledwie trzech minut gracze JB Bickerstaffa zniszczyli marzenia Atlanty. Najpierw przechwyt Danissa Jenkinsa i wsadowa kontra. Potem wymuszony 24-sekundowy błąd zegara. Następnie przechwyt Duncana Robinsona. Kulminacją były dwa bloki Ausara Thompsona – jeden na Jalenie Johnsonie, drugi na Danielsu. W tym czasie Hawks nie zdobyli ani jednego kosza w pięciu kolejnych posiadaniach. Przewaga, która spadła do zaledwie jednego punktu, natychmiast urosła do dziewięciu. W krytycznej fazie meczu, Hawks nie mieli już sił na odpowiedź, przegrywając 112-120.

Warto podkreślić indywidualne wkłady. Powracający Cade Cunningham potwierdził swoją wartość, notując 25 punktów i 10 asyst, a jego zarządzanie tempem gry jest po prostu wzorowe. Wielki wpływ na losy IV kwarty miał też Ausar Thompson, który z ławki rezerwowych dał impuls defensywny. Z kolei Hawks, pomimo osłabienia, nie mają się czego wstydzić. Jalen Johnson, laureat nagrody Gracza Tygodnia, zagrał fantastycznie (25 punktów, 8 zbiórek, 7 asyst), a Onyeka Okongwu zaskoczył celnością z dystansu, trafiając cztery na siedem prób zza łuku. To świadczy o głębi talentu w tej drużynie, nawet w obliczu poważnych braków kadrowych.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment