Premier League znudzona taktyką: rekordowa liczba remisów 0:0.

Czy Premier League stała się nudnym spektaklem braku bramek, gdzie jedyną iskrą jest stały fragment gry? Ostatnie rezultaty jasno wskazują na alarmujący trend: sezon 2025/26 serwuje nam rekordową liczbę remisów 0:0, co zmusza do zadania niewygodnego pytania o stan rozrywki na najwyższym angielskim szczeblu.

Anatomia remisu: Jak stałe fragmenty gry dławią otwartą grę?

Po gwizdku kończącym remis pomiędzy Wolverhampton Wanderers a Newcastle United, padł pewien niechlubny rekord. Mówimy o 17. spotkaniu bez goli w bieżącym sezonie Premier League. Choć daleko nam do historycznego szczytu z sezonu 1994/95, kiedy odnotowano aż 51 takich wyników, tendencja jest wyraźna. Jeśli angielska ekstraklasa staje się bardziej ospała, kluczem do zrozumienia tej "nudnej" transformacji jest głęboka zmiana taktyczna, która faworyzuje małe pola – te wyznaczone stałymi fragmentami gry i dalekimi wrzutami z autu.

Dane są bezlitosne: procent goli zdobywanych z akcji otwartych spadł do najniższego poziomu od 16 lat. Co to oznacza w praktyce? Aż 35,5% trafień w Premier League w tym sezonie pochodzi z rzutów wolnych, rożnych czy karnych. To nie jest przypadek, to jest strategia.

Proszę spojrzeć na lidera tabeli. Arsenal, na dobrej drodze do swojego pierwszego tytułu od ery Arsene'a Wengera, swoją przewagę buduje na perfekcyjnym wykorzystaniu detali. Nie byłoby ich tam, gdzie są, gdyby nie żelazna praca trenera od stałych fragmentów, Nicolasa Jovara. Jovar sprawił, że Kanonierzy stali się zagrożeniem przy każdym dośrodkowaniu. Jak podkreślono w analizie, zespół Mikela Artety zdobył w tym sezonie niewiarygodne 25 bramek (we wszystkich rozgrywkach) ze stałych fragmentów, co jest wynikiem lepszym niż u kogokolwiek innego w pięciu czołowych ligach Europy. Imponująca mieszanka siły, w której Declan Rice i Bukayo Saka są mistrzami egzekucji, a Gabriel Magalhães potrafi uderzyć głową mocniej niż niejeden zawodnik nogą.

Ta tendencja nie dotyczy tylko Arsenalu. Chelsea, Manchester United, Leeds United i Tottenham Hotspur również notują wysokie wyniki w tej kategorii. A co z ręcznymi wrzutami? Premier League oszalała na punkcie "wyrzutów do pola karnego" – średnia liczba takich akcji wzrosła z 1,52 do 3,44 na mecz względem poprzedniego sezonu. To jest inżynieria gola na krawędzi boiska.

Dlaczego kopanie piłki w Europie jest ciekawsze niż w Anglii?

Obserwując statystyki, można odnieść wrażenie, że taktyczne ustawienie drużyn ligowych prowadzi do nadmiernej ostrożności, która negatywnie wpływa na widowiskowość. Paradoksalnie, ta sama grupa zespołów, które zmagają się o punkty w lidze, radzi sobie fantastycznie na arenie międzynarodowej.

Weźmy przykład Newcastle United. Ledwie kilka dni po męczarniczym remisie 0:0 na Molineux przeciwko Wolves, ten sam zespół rozbił PSV Eindhoven 3:0 w Lidze Mistrzów. Liverpool i Tottenham zanotowali podobne metamorfozy – po weekendowych wpadkach, w europejskich pucharach udowodnili swoją wyższość. Czy to oznacza, że Burnley czy West Ham są lepsi od europejskich drużyn walczących w Lidze Mistrzów? Oczywiście, że nie. To oznacza, że zmienia się dynamika meczu.

Na arenie europejskiej, kluby takie jak PSV zazwyczaj chcą narzucić swój styl, grają bardziej odważnie i otwierają przestrzeń. W Premier League, drużyny niżej notowane – ci underdoga – z satysfakcją zamykają się głęboko w defensywie. To od nich oczekuje się, że "przebiją się" przez mur. A dlaczego mieliby tego nie robić? Arsenal, Chelsea, Liverpool, Manchester United i Tottenham w różnych momentach sezonu udowodniły, że cierpią na chroniczny brak kreatywności w otwartej grze. Jeśli rywal nie chce grać, pozostaje grać na wynik, czyli maksymalizować każdy detal, włączając w to dośrodkowania po faulach.

Czy to koniec spontaniczności futbolu, czy tylko chwilowa korekta kursu?

Piłka nożna przechodzi nieustanną transformację taktyczną. Przez lata dominował model oparty na posiadaniu piłki, promowany przez Pepa Guardiolę. Następnie nastała era Gegenpressingu Jürgena Kloppa. Dziś sport poszukuje swojego kolejnego definicyjnego modelu gry.

Niektórzy mogą argumentować, że to właśnie drużyny takie jak Bournemouth czy Crystal Palace wyznaczają nowy standard, bazując na błyskawicznych kontrach. Jednak ich podejście jest czysto reaktywne. Owszem, potrafią być ekscytujące w fazie przejścia, ale sporą część spotkania spędzają bez kontaktu z piłką.

Dziś wielkie mecze wygrywa się na krawędzi, na milimetrach. Kluby maksymalizują każdy niezagospodarowany obszar gry, stąd zatrudnianie ekspertów od autów i rzutów rożnych jest już standardem na szczycie. Ale czy w tym procesie maksymalizacji nie udało się zdusić spontanicznego ducha gry? Czy to jest ten rodzaj widowiska, który faktycznie chcemy oglądać?

Trendy w futbolu są cykliczne. Sezon 2025/26 może okazać się tylko ostrym, chwilowym skokiem statystycznym, gdzie stałe fragmenty gry, dalekie wrzuty i taktyczna asceza doprowadziły do poziomu "trywialności" nieobserwowanego w Premier League od lat. Z całą pewnością zobaczymy jeszcze więcej bezbramkowych remisów, zanim sezon dobiegnie końca.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.