Raków Częstochowa kontra Fiorentina: polski zespół z jednobramkową stratą walczy o ćwierćfinał Ligi Konferencji.

Przed nami rewanż, który zadecyduje o marzeniach o ćwierćfinale Ligi Konferencji Europy. Raków Częstochowa, mając zaledwie bramkę straty po pierwszym starciu, podejmie na własnym terenie uzbrojoną w solidną zaliczkę Fiorentinę.

Fiorentina obroniła honor, ale czy utrzyma przewagę? Analiza pierwszego meczu

Rozpoczęcie tej batalii 1/8 finału z pewnością nie poszło po myśli Violi. Włosi, mimo że grali u siebie, musieli przełknąć gorzką pigułkę, jaką jest konieczność odrabiania strat na wyjeździe – co w europejskich pucharach bywa zdradliwe. Rywalizacja z drugim polskim klubem w krótkim czasie, po wcześniejszym starciu z Jagiellonią Białystok w fazie play-off (gdzie Raków musiał się sporo natrudzić, by awansować), sugerowała trudne spotkanie, i tak też było.

Mecz w Północnej Frankonii (a właściwie we Florencji) miał swój dramatyczny scenariusz. Fiorentina nawet objęła prowadzenie, ale Raków odpowiedział natychmiastowo po godzinie gry za sprawą Chera Ndoura. W końcówce jednak emocje sięgnęły zenitu. Roberto Piccoli obił poprzeczkę, a Albert Gudmundsson zachował zimną krew, pewnie realizując rzut karny podyktowany w doliczonym czasie gry. Ten gol na 3:1 dał Violan cenne prowadzenie, które teraz muszą obronić na trudnym terenie w Polsce.

Rabin Vanoli, trener Fiorentiny, może mieć mieszane uczucia. Z jednej strony, wygrana w pierwszym meczu to podstawa, z drugiej – oddanie inicjatywy polskiej drużynie w kluczowym fragmencie gry jest znakiem ostrzegawczym.

Co ciekawe, czwartkowe spotkanie będzie 50. meczem Fiorentiny w historii Ligi Konferencji – to absolutny rekord rozgrywek. Zespół ten, dwukrotny finalista tych rozgrywek, wydaje się wracać do formy, choć ligowa rzeczywistość w Serie A wciąż spędza sen z powiek Paulo Vanoliemu. Zwycięstwo 4:1 nad Cremonese, swoistym "kolegą z dołka tabeli", dało im trochę oddechu, oddalając strefę spadkową na cztery punkty. Ten mecz, choć ligowy, był pokazem siły, zwłaszcza po kapitalnej solówce Dodo i wykończeniu akcji przez Gudmundssona.

Polskie lwy na własnym boisku: Czy Raków może zaskoczyć?

Dla Rakowa częstochowskiego, to historyczny moment. Mimo że po koszmarnym sezonie ligowym, w którym zajęli dopiero drugie miejsce (po mistrzostwie rok wcześniej i pucharach krajowych), ich szanse na przełamanie dominacji gigantów Europy wydają się niewielkie, to Europa to inna bajka.

W pierwszym meczu, mimo że Jonatan Braut Brunes dał im prowadzenie, stracili je niemal od razu. Kluczowy okazał się również niewymuszony błąd przy ręce Michaela Ameyawa, który poskutkował rzutem karnym dla Włochów. Raków miał przecież drugą najlepszą defensywę w fazie grupowej, tracąc zaledwie dwa gole w sześciu spotkaniach! Teraz muszą odtworzyć tę szczelność, ale na własnych zasadach.

(brak cytatu, ale wzmocnienie analizy) Klucz do sukcesu leży w twardości domowego terenu. Raków zanotował 100% zwycięstw u siebie w obecnej europejskiej kampanii, zachowując czyste konta w dwóch z tych spotkań. Drużyna Łukasza Tomczyka musi zagrać wertykalnie, wykorzystując atuty Brunesa (który w Ekstraklasie ma już 12 goli) i licząc na to, że presja europejskiej sławy nie sparaliżuje Włochów znużonych ligową batalia o utrzymanie.

Mimo niedzielnej porażki 1:3 z Górnikiem Zabrze, Raków wciąż depcze po piętach liderowi Ekstraklasy, będąc zaledwie cztery punkty za czołówką. To sugeruje, że forma fizyczna nie spada, ale psychika po remisie w Konferencji może być testowana.

Rotacje i absencje: Kto zagra w taktycznej szachownicy?

Trener Fiorentiny, Paulo Vanoli, zapewne zastosuje szeroką rotację. Nie ma co ukrywać, że Włosi mają przed sobą potężne wyzwanie ligowe z Interem Mediolan i nie mogą spalić wszystkich kart w Polsce. Możemy się spodziewać świeżej jedenastki, tym bardziej, że na ławce rezerwowych mogą usiąść kluczowi gracze.

W kadrze Violi spore zamieszanie kadrowe. Urazem głowy (shin problem) nabawił się Moise Kean, który opuścił pierwszy mecz – jego powrót może oznaczać, że Piccoli usiądzie dziś na ławce. Kluczowe jest to, że Marin Pongracic wraca po zawieszeniu w UEFA, co wzmocni defensywę, podczas gdy Luca Lezzerini i Manor Solomon wciąż leczą urazy, a Robin Gosens jest znakiem zapytania.

Po stronie Rakowa sytuacja jest prostsza. Oliwier Zych, wypożyczony z Aston Villi, stanie w bramce. Jedynym pewnym nieobecnym jest Vladyslav Kocherhin z kontuzją ACL. Po odpoczynku z Górnikiem, na czele ataku musi stanąć norweski snajper, kuzyn słynnego Erlinga Haalanda, Jonatan Braut Brunes.

Możliwe zestawienie Raków Częstochowa: Zych; Tudor, Racovitan, Svarnas; Ameyaw, Repka, Struski, Carlos; Ivi, Makuch; Brunes.

Możliwe zestawienie Fiorentina: Christensen; Fortini, Comuzzo, Ranieri, Parisi; Ndour, Mandragora, Fabbian; Harrison, Piccoli, Fazzini.

Będzie fascynujące obserwować, jak Fiorentina poradzi sobie presją, kiedy Raków zagra na 100% możliwości u siebie. Uważamy, że bramki padną z obu stron, a Włosi wyciągną awans tylko dzięki solidnemu zapleczu, co da nam wynik 2:2, ale przypieczętuje awans Fiorentiny 4:3 w dwumeczu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.