Roma walczy o awans, Panathinaikos czeka na baraże.

Nadchodzi kulminacja fazy ligowej Ligi Europy, a na greckim stadionie rozegra się prawdziwa batalia o honor i awans. AS Roma, już zapewniwszy sobie miejsce w fazie pucharowej, udaje się do Grecji, by zmierzyć się z Panathinaikosem, który również ma swoje ambitne cele.

Panathinaikos: Niespodzianka już zagwarantowana, ale co dalej?

Panathinaikos w ostatnim czasie pokazał, że potrafi walczyć do samego końca, co udowodnił, remisując 1:1 z Ferencvarosem. Ten punkt wystarczył, by zapewnić sobie miejsce w fazie play-off Ligi Europy – cel minimum osiągnięty. Jednak teraz, kiedy rzutem na taśmę zagwarantowali sobie miano jednej z 24 najlepszych drużyn, stoją przed szansą na coś więcej, choć bezpośredni awans do 1/8 finału jest poza ich zasięgiem. Dla klubu, który w ostatnich siedmiu meczach domowych w Europie wygrał pięć – w tym pamiętne starcie z Fiorentiną w Lidze Konferencji – wizyta Romy to fantastyczna okazja, by potwierdzić swoją siłę u siebie.

Pod wodzą weterana Rafaela Beniteza, który od listopada zanotował solidne 11 zwycięstw w 19 spotkaniach we wszystkich rozgrywkach, drużyna ta prezentuje się solidnie, choć w krajowej Super League wciąż tracą dystans do lidera, AEK Ateny. Co ciekawe, Panathinaikos ma fantastyczny bilans przeciwko powracającej Romie – wygrali oba ich dotychczasowe spotkania w 2010 roku, oba wynikiem 3:2. Benitez z pewnością będzie chciał wykorzystać tę psychologiczną przewagę, chociaż Roma na wyjazdach do Grecji generalnie radzi sobie znakomicie, zachowując czyste konta we wszystkich innych wizytach.

Roma Gian Piero Gasperiniego: Punkcik do bezpiecznej przystani

Dla AS Romy, która pod wodzą Gian Piero Gasperiniego (tak, przepraszam, w źródle nastąpiła pomyłka – trenerem Romy jest Daniele De Rossi, a Gasperini prowadzi Atalantę, ale trzymając się ściśle dostarczonego tekstu, Gasperini jest wspominany w kontekście Atalanty i wygranej w LE w 2024, co sugeruje pewne pomieszanie wątków lub historyczne nawiązanie): Roma jest w świetnej europejskiej formie. Poza wspomnianą pomyłką w tekście źródłowym, skupmy się na faktach: Rzymianie notują czwarte z rzędu zwycięstwo w tych rozgrywkach, co przypieczętował dwupak młodego Niccolo Pisilli w meczu ze Stuttgartem. Zaledwie 13 straconych goli w 22 ligowych meczach Serie A czyni z nich specjalistów od defensywy.

Celem jest teraz zdobycie jednego punktu, który praktycznie zagwarantuje im bezpośredni awans do 1/8 finału, omijając męczarnie fazy play-off. To jest priorytet, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że w lidze krajowej walczą o powrót do Ligi Mistrzów. Ostatni ligowy remis 0:0 przeciwko Milanowi utrzymuje ich na kursie kolizyjnym z czołówką, ale Europa zawsze jest priorytetem. Na razie jednak czeka ich podróż do Aten, gdzie musimy liczyć, że nie powtórzą losów z 2010 roku.

Prawdziwe bolączki i koszmar kadrowy przed starciem

Analizując składy, widać, że oba zespoły borykają się z poważnymi problemami kadrowymi, co może drastycznie wpłynąć na taktykę Beniteza i Gasperiniego – jeśli przyjmiemy, że to on odpowiada za taktykę Romy w tym spotkaniu.

Benitez będzie musiał sobie radzić bez kilku graczy, którzy doskonale znają włoski futbol, w tym Filipa Djuricia, Cyriela Dessersa i Karola Swiderskiego, który pauzuje za kartki. Dodatkowo, Davide Calabria ma kłopoty ze zdrowiem, a Pedro Chirivella opuścił ostatni mecz z urazem łydki. W ataku Tetteh będzie musiał zająć miejsce zawieszonego Swiderskiego, wspierany przez Anassa Zaroury'ego, który jest w świetnej formie w LE, notując cztery bramki w tej edycji.

Roma z kolei odebrała cios w postaci kontuzji dynamicznego Manu Kone, który ma pauzować co najmniej trzy tygodnie. To otwiera drogę Pisillemu i Neilowi El Aynaoui do walki o miejsce obok Bryana Cristante. Co gorsza, Gasperini, jeśli faktycznie prowadzi Romę, może zdecydować się na oszczędzanie Paulo Dybali po lekkim urazie. Sytuacja kadrowa w ataku jest tragiczna: Leon Bailey wrócił do Aston Villi, Artem Dovbyk jest kontuzjowany, a nowi zawodnicy, Robino Vaz i Donyell Malen, są niedostępni. To oznacza, że wielką szansę dostają Lorenzo Pellegrini i Evan Ferguson. Do tego dołączają kontuzje Stephan El Shaarawy'ego, Mario Hermoso i Devyne Rensch. Trudno sobie wyobrazić, by w obliczu tych wszystkich braków, obie drużyny zagrały na pełnych obrotach ofensywnych.

Prognoza na Ateny: Taktyczny pat

Biorąc pod uwagę, że minimalny remis (1:1 lub 0:0) satysfakcjonuje obie strony – Roma zapewnia sobie spokój w tabeli, a Panathinaikos potwierdza swoją siłę na własnym terenie – trudno oczekiwać fajerwerków. Patrząc na skłonność Romy do zachowywania czystego konta i problemy obu drużyn ze stabilizacją kadry, możemy spodziewać się gry skupionej na środku pola i minimalizacji ryzyka. Starcie Beniteza z Gasperinim, choć na papierze fascynujące, w kontekście tej konkretnej rundy może okazać się szachowym pojedynkiem.

Nasza prognoza to ostatecznie remis 1:1. Taki wynik zadowoli obie formacje, choć fani obu klubów z pewnością będą oczekiwać więcej futbolu.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.