Srogi spadek Sheffield Wednesday: walka o utrzymanie potrwa do poniedziałku.

Nadchodzi starcie na Hillsborough, które dla jednych może być nadzieją, a dla drugich kolejnym gwoździem do trumny. Sheffield Wednesday, desperacko szukające przełamania w Championship, podejmie Blackburn Rovers w meczu, gdzie różnica punktowa jest iluzoryczna, a presja ciąży obu stronom niesymetrycznie.

Oblężenie dna tabeli: Dramat Sheffield Wednesday trwa

Nie ma co owijać w bawełnę: sytuacja Sheffield Wednesday w Championship jest katastrofalna. Gospodarze poniedzieli brutalne uderzenie w postaci potrąceń punktowych, co sprowadziło ich na dno – dosłownie, ponieważ mają ujemny bilans ośmiu punktów. Z 22 rozegranych spotkań, bilans jednej wygranej, siedmiu remisów i czternastu porażek mówi sam za siebie. Co gorsza, ich ofensywa jest najgorsza w lidze, zdobywając zaledwie 18 bramek, a defensywa? Cóż, 45 straconych goli to również najgorszy wynik w całej stawce.

Przypomnijmy, że Sowy zostały ukarane potrąceniem kolejnych sześciu punktów na początku grudnia, do których doliczono wcześniejsze minus 12 z października za naruszenia regulaminu. Obecnie tracą 30 punktów do bezpiecznej strefy. Jak słusznie zauważono w analizach: „to byłoby jedno z największych wydarzeń w historii futbolu, gdyby im jakoś udało się utrzymać”. To zdanie doskonale oddaje skalę wyzwania.

Mimo to, pod wodzą Henrika Petersona, ekipa zaliczyła ostatnio solidny remis 2:2 z Hull City, co w kontekście dyspozycji Tigers należy uznać za wynik pozytywny. Jedyny triumf w kampanii odnieśli 20 września przeciwko Portsmouth, ale od tamtej pory udało im się zremisować dwa z czterech ostatnich starć w drugiej lidze – to tlący się, choć ledwie widoczny, płomyk nadziei.

Rovers przybywają: Czy goście zdołają wykorzystać kryzys Sów?

Blackburn Rovers, prowadzony przez Valeriena Ismaëla, zajmuje 18. miejsce, cztery punkty nad strefą spadkową. Ich bilans to siedem zwycięstw, pięć remisów i dziesięć porażek, co daje im 26 punktów. Choć nie są w optymalnej formie, to ich ostatnie wyniki świadczą o pewnej stabilności. Po bezbramkowym remisie z Middlesbrough, wygrali 2:0 z Millwall tuż przed przerwą świąteczną.

"Rovers przegrali tylko jedno z ostatnich sześciu spotkań ligowych, była to porażka 2:1 z Portsmouth 12 grudnia," – to dane, które muszą budzić niepokój u kibiców Sheffield Wednesday. Statystyki bezpośrednich starć również nie są po stronie gospodarzy – Blackburn wygrał trzy z ostatnich pięciu spotkań z SWFC, a ostatni mecz w kwietniu 2025 roku zakończył się remisem 2:2.

Co ciekawe, Blackburn prezentuje się solidnie na wyjazdach, notując szósty najlepszy wynik w lidze (17 punktów w 11 meczach). Kontrastuje to z domową dyspozycją Sów, które na Hillsborough zremisowały trzy razy i aż dziewięć razy przegrały w dwunastu meczach. To klasyczny scenariusz, gdzie drużyna nie potrafi odnaleźć się przed własną publicznością.

Personalne zmagania i absencje: Kto zagra w kluczowym boju?

W obliczu ligowej batalii, obie ekipy zmagają się z poważnymi brakami kadrowymi, co z pewnością wpłynie na ostateczny obraz gry.

W Sheffield Wednesday, sytuacja kadrowa jest dramatyczna. Szereg kluczowych graczy opuści mecz, w tym Sean Fusire i Yan Valery, którzy są na Pucharze Narodów Afryki. Lista kontuzjowanych jest długa i zawiera takie nazwiska jak Di'Shon Bernard, Nathaniel Chalobah, Guilherme Siqueira, Olaf Kobacki, Max Lowe, Charlie McNeill oraz Ernie Weaver. Młody Harry Amass na pewno obsadzi pozycję wahadłowego, a sercem zespołu pozostanie doświadczony Barry Bannan, mający na koncie już 470 występów w barwach klubu.

W Blackburn Rovers również nie ma lekko. Ryan Alebiosu nie zagra z powodu obowiązków reprezentacyjnych z Nigerią na AFCON. Lista kontuzjowanych jest równie imponująca: Hayden Carter, Adam Forshaw, Andri Gudjohnsen, Augustus Kargbo, Kristi Montgomery, Balazs Toth i Scott Wharton. Utrata Gudjohnsena, który jest najlepszym strzelcem drużyny z siedmioma golami, jest szczególnie bolesna. W ataku ciężar może spaść na Yuki Ohashiego, który ma na koncie sześć trafień w 22 występach.

Przewidywane składy pokazują, że pomimo chaosu, trenerzy będą musieli polegać na sprawdzonych ogonach lub młodych zawodnikach, by przetrwać ten maraton. W ataku Sów może zagrać Cadamarteri z Lowe'em, podczas gdy Rovers polegać będą na Ohashim i Henrikssonie.

Patrząc na te wszystkie elementy – fatalną formę u siebie Wednesday i solidną grę Blackburn na wyjazdach, choć z problemami strzeleckimi – scenariusz wydaje się być z góry pisany. Choć Sowy mogą stworzyć zacięty opór, szósty wynik Rovers na wyjazdach powinien przeważyć szalę. Możemy spodziewać się, że Blackburn zgarnie te jakże cenne trzy punkty, minimalnie pokonując walczących o niemożliwe gospodarzy.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.