Sheffield Wednesday piszą niechlubną historię: najwcześniejsze spadki w dziejach angielskiej piłki.
To, co stało się w niedzielę na angielskich boiskach, to scenariusz prosto z koszmaru dla kibiców Sheffield Wednesday. Mówimy o historycznym upadku, który na zawsze zapisze się na kartach futbolu w Anglii.
Najwcześniejszy zjazd w historii ligi angielskiej – co doprowadziło Sowy do dna?
Można powiedzieć, że spadek Sheffield Wednesday był tylko kwestią czasu, ale skala i moment, w którym to nastąpiło, przechodzą najśmielsze oczekiwania. Drużyna prowadzona przez Henrika Pedersena udała się na Steel City derby z bilansem ujemnym na koncie – minus siedem punktów! To, proszę państwa, nie jest błąd w kalkulacji, ale brutalna konsekwencja naruszeń finansowych i wejścia w administrację, która skutkowała gigantyczną, bo aż osiemnastopunktową karą, do której doliczono kolejne punkty za naruszenia finansowe. Piłka nożna bywa okrutna, ale administracja Ligowa potrafi być bezlitosna.
Kiedy Sowy wychodziły na murawę przeciwko lokalnemu rywalowi, wiadome już było, że League One czeka. Spotkanie rozpoczęło się fatalnie. Bramki Patricka Bamforda i Harrisona Burrowsa wbiły gwóźdź do trumny na długo przed końcem pierwszej połowy. Dwubramkowa strata przy tak niekorzystnej sytuacji ligowej wydawała się gwoździem do pożegnania się z Championship.
Niespodziewany promyk nadziei pojawił się po brutalnym faulu (określonym jako "terrible challenge"), zwłaszcza że spowodował on czerwoną kartkę dla Kalvina Phillipsa, co dało gospodarzom przewagę liczebną. Szybko potem, Charlie McNeill, wypożyczony zawodnik Manchesteru City, zdołał zmniejszyć straty, dając kibicom Owls ułamek frustrującej nadziei na remontada. Niestety, nadzieja umarła, gdy Gabriel Otegbayo również musiał zobaczyć czerwoną kartkę tuż przed końcem doliczonego czasu drugiej połowy, ostatecznie zabijając wszelkie szanse na "niemożliwy powrót".
Mimo że ekipa Chrisa Wildera nie wykorzystała jeszcze kilku "złotych szans" (gilt-edged chances) na podwyższenie wyniku, dwubramkowe zwycięstwo było faktem. Spadek potwierdzony na 13 kolejek przed końcem sezonu!
Czy to najszybszy pożar w angielskiej piłce? Czarna księga rekordów
Sheffield Wednesday oficjalnie zapewniło sobie miejsce w annałach angielskiego futbolu z powodu najwcześniejszego spadku w historii ligi. Piątek 22 lutego – ta data teraz będzie wywoływała dreszcze na Hillsborough. Żaden klub wcześniej nie stał się ofiarą demografii ligowej już w drugim miesiącu roku. Ten klub właśnie złamał 24-letni rekord powojenny, który od 2001-02 należał do Stockport County.
Stockport pożegnało się z First Division 16 marca. Porównajmy to z Premier League. Tam niechlubny rekord należy do Derby County, których upadek w sezonie 2007-08 został przypieczętowany 29 marca. To pokazuje, jak niespotykany jest przypadek Sów. Nawet ich zeszłoroczny spadkowicz, Southampton, choć ustanowił rekord najwcześniejszego spadku jeśli chodzi o liczbę pozostałych meczów, to i tak utrzymał się w grze do 6 kwietnia.
Sheffield Wednesday wciąż ma na koncie -7 punktów. Nawet podejmując heroiczny wysiłek i wygrywając absolutnie wszystko, musieliby dogonić West Bromwich Albion, który przewyższa ich o 41 "oczek" i znajduje się tuż nad strefą spadkową. A co z Oxford United, zajmującym przedostatnie, 23. miejsce? Nawet ich wyprzedzenie w "najlepszym możliwym scenariuszu" to czysta fantazja, gdyż Sowy tracą do nich 36 punktów. Matematyka jest nieubłagana.
Następne mecze, wyjazdowy z Norwich City i domowy z Southampton, będą miały już tylko wymiar symboliczny, choć dla kibiców każde wyjście na boisko będzie teraz testem lojalności i cierpliwości po tak upokarzającym scenariuszu. Futbol to nie tylko statystyki, ale te liczby są teraz ich najbardziej bolesnym dziedzictwem.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.