Blackburn zagra z ukarane stratą punktów Sheffield Wednesday.
To starcie na Ewood Park to nie jest typowy mecz Championship. Z jednej strony mamy Blackburn Rovers, którzy prują w kratkę i mają problemy na własnym stadionie.
Jak gigant z hukiem runął na dno: Dramat Sheffield Wednesday
Sytuacja Sheffield Wednesday to obecnie studium przypadku, jak kryzys finansowy może zdemolować sezon sportowy. Po najnowszej karze odjęcia punktów – która łącznie sięgnęła już 18 oczek – Sowy usadowiły się na samym dnie tabeli Championship, z dorobkiem ujemnym (-10 punktów). To jest absolutny dramat, a nie zwykła zła passa. Menedżer Henrik Pedersen musi teraz żonglować kadrą, która i tak cierpi z powodu ograniczeń kadrowych i problemów pozaboiskowych, w tym ogłoszonej administracji.
Klub z Hillsborough zanotował cztery porażki z rzędu. Ostatnie ligowe zwycięstwo datuje się na połowę września. Nawet w starciu z Preston North End ostatnio, mimo że dwukrotnie obejmowali prowadzenie dzięki dwóm golom Charliego McNeilla, Owsy i tak musieli uznać wyższość rywala, przegrywając 3:2. Patrząc na tabele, tracą 23 punkty do miejsca gwarantującego utrzymanie (23. pozycja) i 27 punktów do bezpiecznego 21. miejsca. Jedynym promykiem nadziei jest perspektywa zmiany właściciela wymuszona przez administrację. Mecz z Blackburn to dla nich szansa na przełamanie tej serii i udowodnienie, że wciąż mają siłę walczyć, choćby dla morale przed nadchodzącym, potencjalnie odradzającym, okresem.
Blackburn na własnym boisku: Dlaczego Ewood Park stał się twierdzą tracącą mury?
Z kolei Blackburn Rovers wchodzą w ten mecz po serii trzech spotkań bez zwycięstwa i z pewnym dyskomfortem, zwłaszcza na własnym obiekcie. Po 18 kolejkach zespół Valeriena Ismaela zgromadził 21 punktów, ale to właśnie domowe mecze stanowią ich achillesową piętę. Mają tylko pięć punktów zdobytych na dziewięciu spotkaniach u siebie – wynik lepszy notują tylko dwie inne drużyny na zapleczu Premier League. To kardynalny problem, który trzeba zaadresować.
Ostatni remis z Ipswich Town (1:1), gdzie bramka Sindre Walle Egeli padła w doliczonym czasie gry po golu Andri Gudjohnsena, pokazał, że potencjał tam drzemie. Gudjohnsen strzelił trzy gole w ostatnich czterech meczach i wydaje się, że jest głównym motorem napędowym ofensywy. Jednak seria bez wygranej i niestabilna gra przed własną publicznością nie pozwalają kibicom Rovers na optymizm. W obecnej sytuacji, cztery punkty nad strefą spadkową i cztery punkty za czołową dziesiątką dają im komfort, ale wygrana jest niezbędna, by zacząć wspinać się w ligowej hierarchii.
Absencje i powroty – Kto zagra w środku pola bitwy?
Obie ekipy mierzą się z typowymi ligowymi problemami kadrowymi, ale kontekst jest zupełnie inny. W Blackburn kontuzje dotykają kluczowe pozycje. Poza grą są bramkarz Balazs Toth, obrońcy Hayden Carter i Scott Wharton, pomocnik Kristi Montgomery oraz napastnik Augustus Kargbo. Mamy jednak dobre wieści: Todd Cantwell, ważny element ataku, powrócił po kontuzji, choć na razie w roli zmiennika. Linię ataku z pewnością poprowadzi rozpędzony Gudjohnsen, wspierany przez Yukiego Ohashiego i Ryoyę Morishitę.
Po stronie Sów sytuacja jest bardziej dramatyczna, co wynika z ograniczeń narzuconych przez problemy finansowe i bieżące urazy. Daleko od gry pozostają Di'Shon Bernard, Ernie Weaver, Nathaniel Chalobah, Olaf Kobacki i George Brown. Do tego dochodzi brak kluczowego obrońcy Maxa Lowe'a. Z drugiej strony, jest iskierka nadziei – bramkarz Pierce Charles wrócił do gry w drużynie U21 po długiej przerwie, a obrońca Dominic Iorfa jest ponownie dostępny po zawieszeniu. O sile ofensywnej decydować będą McNeill, który ostatnio błysnął dubletem, oraz inni zmagający się o pozycję, tacy jak Jamal Lowe, Bailey Cadamarteri, Ike Ugbo i nowy nabytek, Nathan Redmond.
Przewidywane składy pokazują, że Blackburn ma więcej opcji, mimo licznych kontuzji, aby utrzymać strukturę, podczas gdy Wednesday będzie musiał polegać na tych, którzy pozostali. Zestawiając fatalny bilans domowy Rovers z tragicznym stanem gości, trudno przewidzieć coś innego niż zwycięstwo gospodarzy, którzy mają większy potencjał, by to wykorzystać. W naszej prognozie, po prostu nie widzimy, jak osłabione i psychicznie złamane Wednesday jest w stanie wywieźć punkty z Ewood Park.
Nasza wizja tego spotkania jest krótka i celna: Blackburn Rovers 2-0 Sheffield Wednesday.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.