To będzie trudna przeprawa. Drużyna, która zaimponowała dotychczasową formą, staje przed murem złożonym z absolutnej czołówki. Czy świeżo upieczeni beniaminkowie mają w sobie to „coś”, by wytrzymać kanonadę, czy za chwilę ich bajka o przetrwaniu dobiegnie końca? Zapowiada się mecz, w którym statystyki i forma spotkają się z legendarną defensywą.

Czy beniaminek jest skazany na spadek? Nadchodzi test dla Sunderland
W futbolu panuje prosta zasada: liczy się rezultat, a nie intencje. Régis Le Bris i jego zespół z Sunderlandu mogą powtarzać sobie za zamkniętymi drzwiami, że ich celem jest przetrwanie, ale na boisku liczy się tylko tryumf. Dwa sezony z rzędu oglądaliśmy scenariusz, w którym beniaminkowie wracali tam, skąd przyszli. Jednak tegoroczny skład Sunderlandu z pewnością ma aspiracje, by ten trend przełamać. Zbudowali solidny kręgosłup: transfer Robina Roefsa wygląda na arcydzieło, Omar Alderete solidnie operuje w defensywie, a obecność Granita Xhaki wniosła do środka pola nie tylko doświadczenie, ale i jakość w operowaniu piłką.
Nie da się jednak ukryć, że początek sezonu był dla nich łaskawy pod względem terminarza. Teraz jednak zaczyna się prawdziwa szkoła przetrwania w elicie. Jak podkreśla Karl Matchett, przed Sunderlandem rysuje się seria gigantów: dziś Arsenal, a w ciągu najbliższych czterech tygodni czekają ich starcia z Bournemouth, Liverpoolem i Manchesterem City – innymi czołowymi ekipami. Pytanie brzmi: ile punktów uda im się ugrać w tym koszmarnym bloku, zanim kluczowi gracze wylecą na Puchar Narodów Afryki? To może być punkt zwrotny ich kampanii.
Defensywa Kanonierów: Czy pobiją historyczny rekord?
Arsenal to nie tylko „bardzo dobra drużyna”. Owszem, mają fantastyczne stałe fragmenty gry (tak, to też!), ale prawdziwą siłą, która napędza ich wygrane, jest żelazna dyscyplina defensywna. Kiedy myślimy o najlepszych obronach Premier League, na myśl przychodzi nam Chelsea José Mourinho z sezonu 2004/2005, która straciła zaledwie 15 bramek w całym sezonie – to średnia 0,4 gola na mecz, nasz historyczny rekord.
Ale Mikel Arteta i jego chłopcy depczą im po piętach z przerażającą skutecznością. Dotychczas przepuścili zaledwie trzy gole w dziesięciu meczach, co daje średnią 0,3 na spotkanie. Ekstrapolując to na cały sezon, mówimy o zaledwie 11 lub 12 straconych bramkach! Co więcej, tamta legendarna Chelsea straciła dziewięć goli na wyjeździe; Arsenal na obcych stadionach wpuścił ich dotychczas tylko dwa. Jasne, liczby są imponujące, ale jak mawiał stary trener: „Statystyki nie dają tytułów”. Dla Kanonierów priorytetem jest wygrywanie, a nie tylko unikanie porażek.
Forma, kontuzje i kluczowy człowiek na scenie
Forma Sunderlandu jest godna podziwu, biorąc pod uwagę ich pozycję. Przegrali tylko jedno z ostatnich ośmiu spotkań, co wywindowało ich na czwarte miejsce w tabeli. Ostatni remis z Evertonem domowy był potwierdzeniem, że potrafią walczyć. Jednak Arsenal? Ci prezentują skalę inna: dziesięć zwycięstw z rzędu we wszystkich rozgrywkach, po solidnym wygranej w Lidze Mistrzów w środku tygodnia. To jest absolutna dominacja.
Jeśli chodzi o składy, obie ekipy mają swoje bolączki. W Sunderlandzie Habib Diarra jest niedostępny, a Alderete wymaga obserwacji po podejrzeniu wstrząśnienia mózgu. Lista absencji Arsenalu jest za to niemal komiczna. Oprócz Noni Madueke, Kaia Havertza i Gabriela Jesusa, teraz doszedł do nich Viktor Gyökeres. To poważny cios w ofensywny potencjał Kanonierów.
W obliczu tych braków, kto teraz zagra pierwsze skrzypce? Jeśli ten mecz nie ma być po prostu pojedynkiem dwóch widowiskowych bramkarzy, ktoś musi wziąć na siebie ciężar kreowania gry. Tu na scenę wchodzi Declan Rice. Dla Kanonierów często pełni tę rolę, a jego statystyki są fenomenalne: dwa gole i dwie asysty to jego aktualny wkład, stawiający go na czele klasyfikacji skuteczności w Arsenalu w lidze. Analizując liczby, Rice plasuje się powyżej 94% pomocników w lidze pod względem oczekiwanych asyst (xA) na 90 minut i powyżej 75% pod względem oczekiwanych goli (xG) na 90 minut. To nie jest już tylko defensywny pomocnik – to motor napędowy.
Prognoza: Zimny prysznic dla ambitnych
Pomimo całej zbudowanej pewności siebie i znakomitej formy, Arsenal w obecnej dyspozycji wydaje się być zbyt szczelną i skuteczną maszyną. Spodziewam się wąskiego, ale definitywnego zwycięstwa gości, prawdopodobnie przypieczętowanego po stałym fragmencie gry. Sunderland 0, Arsenal 2.