Sunderland na fali wznoszącej kontra rozbite Chelsea szykujące się na erę Alonso
Powrót do Premier League dla Sunderlandu okazał się historią renesansu, podczas gdy Chelsea pogrążyła się w chaosie po rozczarowującym sezonie. Ostatni mecz sezonu zapowiada starcie diametralnie różnych trajektorii – z jednej strony klub budujący stabilną przyszłość, z drugiej gigant w głębokim kryzysie tożsamości.
Czyj to już, stary, czas na pożegnanie?
Powrót Sunderlandu do Premier League to zaskakująco pozytywna opowieść, w dużej mierze zasługa menedżera Régisa Le Brisa, który tchnął nowe życie w klub ze światła stadionu. O ile wielu ekspertów skazywało Czarną Katedrę na natychmiastowy spadek, dotychczasowe wyniki pokazują, że przyszłość na Stadium of Light rysuje się w jasnych barwach. Sytuacja w Chelsea to absolutne przeciwieństwo. Odejście Enzo Mareski, nieudany i szybko zakończony eksperyment z Liamem Roseniorem, a do tego brak gry w Lidze Mistrzów – to gorzkie podsumowanie poczynań londyńczyków. Teraz to na barki Xabiego Alonso spadnie trud zadania odbudowy.
Ten mecz dla Chelsea musi symbolizować ostateczne zamknięcie pewnej, w dużej mierze rozczarowującej ery pod rządami BlueCo. Fakt, że w ciągu czterech lat ich zarządzania klub nie zdołał zakwalifikować się do Ligi Mistrzów przez trzy sezony, stanowi mocne świadectwo ich nieudolności decyzyjnej. Po okresie głębokiej „refleksji”
postawiono na Alonso, co bez wątpienia jest ruchem w dobrym kierunku, ale pozostaje pytanie, czy żądni władzy dyrektorzy sportowi rzeczywiście dotrzymają słowa. Warto też zadać sobie pytanie, czy w ogóle zależy im na wygranej w tym spotkaniu. Aby zapewnić sobie Ligę Europy, muszą pokonać Sunderland i liczyć na to, że Manchester United upora się z Brighton. Miejsce w Lidze Konferencji może być jednak mniejszym pocieszeniem niż sezon z jednym meczem tygodniowo dla nowego menedżera. Czas pokaże.
Bajkowy finał czy brutalne zderzenie z rzeczywistością?
Trudno uwierzyć, jak daleko w tyle zostały czasy, gdy Sunderland mierzył się z problemami w League One, a szalony dyrektor próbował nakręcać atmosferę do techno Darude, "Sandstorm", podczas gdy klub chylił się ku upadkowi. Teraz, wydaje się, „Katedrala”
wraca tam, gdzie jej miejsce.
Sunderland zajmuje obecnie dziesiąte miejsce z dorobkiem 51 punktów. Zwycięstwo w niedzielę pozwoliłoby im wyprzedzić Chelsea w tabeli, choć europejskie aspiracje będą zależeć od wyniku meczu Brentford z Liverpoolem. Należy jednak pamiętać o ich słabej formie u siebie, gdzie wygrali tylko jedno z ostatnich pięciu spotkań. Sunderland to klub na fali wznoszącej, z odpowiednimi właścicielami, wysoce kompetentnym trenerem i zespołem, który zbudował fantastyczną więź z kibicami. Nawet jeśli Liga Europy okaże się nieosiągalna, to szansa na zakończenie sezonu przed lokalnym rywalem z Newcastle jest dla nich niemal równie ważna.
Dramatyczne absencje i ostatnie dylematy taktyczne
Na pewno nie zabraknie dramatów kadrowych, zwłaszcza po obu stronach barykady. W Sunderlandzie, obrońca Omar Alderete będzie musiał przejść test medyczny po tym, jak opuścił boisko w 23. minucie ostatniego zwycięskiego meczu z Evertonem (3:1). Do tego dochodzą kontuzjowani Romaine Mundle (udo), Bertrand Traoré (kolano) oraz Simon Moore (nadgarstek). Dan Ballard wciąż będzie pauzował, odbywając ostatni mecz z trzech spotkań zawieszenia po kontrowersyjnej czerwonej kartce z meczu z Wolves na początku maja.
W Chelsea sprawa jest równie zawiła. João Pedro, który nie zagrał w wygranym 2:1 spotkaniu z Tottenhamem z powodu rzekomego urazu, może wrócić do składu. Choć mówi się o stłuczeniu, bardziej prawdopodobne wydaje się, że jego nieobecność wynikała z „złamanej serca”
po tym, jak został poświęcony dla Neymara w kadrze Brazylii na Mistrzostwa Świata. Roméo Lavia to status „touch-and-go”
, znowu. Po stronie kontuzjowanych, poza nim, są Estêvão (udo), Jesse Derry (głowa) i Jamie Gittens (udo). Z uwagi na nieuchronny transfer Alonso, z pewnością czekają nas ciekawe ruchy taktyczne ze strony Caluma McFarlane’a w tym ostatnim starciu sezonu.
Prognozy: Kto włoży więcej serca w niedzielne popołudnie?
Wszystko wskazuje na to, że w niedzielę na Stadium of Light to Sunderland będzie miał znacznie większą motywację. Chelsea, mając w perspektywie niepewną przyszłość i nadchodzące zmiany personalne, może nie traktować tego meczu priorytetowo. To klasyczny scenariusz, w którym „chcenie”
przeważa nad chłodną kalkulacją. Przewidujemy, że gospodarze wygrają to spotkanie skromnie, 2:1.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.