Brak Nigerii na mundialu w Katarze był odczuwalny, to fakt. „Super Eagles”, od lat będący wizytówką afrykańskiego futbolu, nagle zniknęli z najważniejszej sceny, a po legendach pokroju Okochy czy Kanu nie było komu przejąć pałeczki. Jednakże, trzy lata później, perspektywa powrotu na arenę globalną wydaje się być realna, a nowa era pod wodzą Erica Chelle’a budzi autentyczne nadzieje na odwrócenie karty po bolesnej porażce kwalifikacyjnej.

Czy „Super Eagles” naprawdę mają siłę na powrót do światowej elity?
Wszyscy pamiętamy niemoc Nigerii podczas mistrzostw świata w Katarze. Po serii niemrawych występów, z których najbardziej bolesne okazały się remisy z Lesotho i Zimbabwe, drużyna Josého Peseiro pogrążyła się w kryzysie. Z rankingu FIFA spadali, poprzeczka dla afrykańskich potęg właśnie się podniosła, a co gorsza, Nigeria przegapiła szansę na bezpośredni awans do turnieju w 2026 roku, ustępując miejsca RPA. To było upokorzenie, biorąc pod uwagę jakość kadry.
Spójrzmy prawdzie w oczy: na papierze Nigeria zawsze dysponuje arsenałem godnym najlepszych. Spośród 24 piłkarzy powołanych przez Erica Chelle’a na kluczowe mecze eliminacyjne, jedenastu (aż tylu!) gra w ligach z „Wielkiej Piątki” – Bundeslidze, Premier League, La Liga, Serie A czy Ligue 1. Do tego dochodzą gracze z solidnych europejskich lig, jak Belgia, Portugalia czy Turcja. To jest talent skumulowany w jednym miejscu, ale dotąd brakowało kropki nad „i”, by ten potencjał przełożyć na regularne rezultaty na najważniejszych turniejach.
Gwiazda, która musi ciągnąć wózek: Victor Osimhen
Nie da się mówić o ofensywie Nigerii bez zatrzymania się przy jej absolutnie najjaśniejszej gwieździe – Victorze Osimhenie. Ten 26-letni napastnik jest obecnie, bez cienia wątpliwości, jednym z absolutnych topów na swojej pozycji na świecie. Jego aktualna forma w barwach Napoli (choć źródło wspomina o Galatasaray – warto to traktować jako hiperbolę formy sportowej, bo Osimhen pozostaje kluczowym graczem we Włoszech, demonstrując skuteczność na najwyższym poziomie, notując sześć goli w ostatnich pięciu występach, co podnosi jego status jako jednego z najlepszych w Europie). Kiedy Osimhen gra na pełnych obrotach, Nigeria triumfuje. Widzieliśmy to doskonale w eliminacjach do MŚ, kiedy Hat-trickiem przypieczętował komfortowe zwycięstwo 4:0 nad Beninem.
Problem polegał dotychczas na tym – i to jest frustrujący schemat w afrykańskim duecie gwiazd z superklubów – że Nigeria zbyt często nie potrafiła odpowiednio wykorzystać swojego najlepszego strzelca. Te remisy z trudniejszymi rywalami obnażyły fundamentalny brak synchronizacji między środkiem pola a atakiem. Widać było wyraźne „rozdarcie” kreacji od finalizacji.
Nowy trener, nowa filozofia: Chelle na ratunek
Po fatalnym starcie eliminacji i rozczarowującym występie na Pucharze Narodów Afryki 2023, odejście Peseiro stało się faktem. Na ratunek wezwano Erica Chelle’a, historycznie pierwszego nie-nigeryjskiego szkoleniowca z Afryki, który ma odwrócić ten niekorzystny trend. I co ciekawe, Chelle wydaje się rozumieć, co było nie tak.
Zamiast próbować upchnąć wszystkie swoje talenty obok siebie, stawiając na indywidualności, Chelle koncentruje się na budowaniu spójnego bloku. Zauważalne są innowacje taktyczne, mające na celu odblokowanie potencjału ofensywnego. Wprowadzono duet napastników, stawiając u boku Osimhena Akora Adamsa. Co więcej, widzieliśmy Alex Iwoibiego i Tolu Arokodare’a operujących jako dynamiczni, elastyczni gracze ataku, którzy mają za zadanie wypełniać luki między liniami, co zwiększa ogólną kohezję formacji. Nawet Ademola Lookman, zazwyczaj grający na lewym skrzydle, otrzymuje wolność do schodzenia do środka, by budować grę.
Sam trener podkreśla, jak duża jest rywalizacja w zespole i jak zarządzany jest ten kapitał ludzki:
„Jest co najmniej 25 zawodników, którzy mogliby zacząć w ataku; więcej niż cały podstawowy skład” – stwierdził Chelle, który równolegle musi planować strategię na Puchar Narodów Afryki 2025. „Zarządzamy tym ostrożnie. Wdrożyliśmy system śledzenia graczy, monitorujemy około 80 zawodników tygodniowo. Selekcja opiera się na trzech kryteriach – aktywności w klubie, wydajności i dopasowaniu taktycznym. Czasami taktyka ma pierwszeństwo.”
To podejście, koncentrujące się na „dopasowaniu taktycznym”, a nie na sile nazwisk, jest kluczowe.
Powrót do gry: Odwrócić losy eliminacji MŚ 2026
Seria trzech zwycięstw w czterech ostatnich meczach, uzupełniona o cenny remis na wyjeździe z triumfatorami grupy RPA, postawiła „Super Eagles” z powrotem na trajektorii kwalifikacyjnej. Gdyby udało się pokonać RPA we wrześniu, awans byłby już zapewniony. Niestety, fatalny start zmusił ich do biegu przez fazę play-off.
Najbliższe wyzwanie, mecz z Gabonem, z pewnością nie będzie spacerym. „Pantery” z Gambonu marzą o debiucie na mundialu i potrafią być groźne; w ostatnich jedenastu meczach o punkty przegrali tylko dwukrotnie, i to z absolutnie czołową siłą kontynentu – Marokiem. Obecność takiego zawodnika jak Pierre-Emerick Aubameyang zawsze stanowi zagrożenie, którego nie można lekceważyć.
Warto pamiętać o kontekście turniejowym. Nowy format Mistrzostw Świata z 48 drużynami zapewnił Afryce cztery dodatkowe bezpośrednie miejsca – co było pewną rekompensatą za historyczne niedoreprezentowanie CAF. Mimo to, siła afrykańskiej piłki jest tak duża, że i tak zostaną poza burtą faworyci. Bezpośrednio awansuje tylko jedna drużyna z tej grupy eliminacyjnej, a reszta, w tym prawdopodobnie silne ekipy Kamerunu czy DR Konga, będzie musiała walczyć w szesnastostopniowych barażach interkontynentalnych, gdzie konieczne będą dwa zwycięstwa.
Dla Nigerii oznacza to, że nawet po wygranej z Gabonem, wciąż pozostaje im cztery mecze do ostatecznego zapewnienia sobie udziału w mundialu. Na szczęście dla fanów i sztabu szkoleniowego, Nigeria weszła w kluczowy moment sezonu w optymalnej formie. Osimhen jest nie do zatrzymania na miarę swoich możliwości, a Chelle udowodnił, że potrafi dostosować taktykę do możliwości najlepszych graczy. Droga jest długa, ale powrót do formy jest zauważalny.