Trener Chelsea oburzony uwagą sędziego do przedmeczowego kręgu jedności.
Absurd na Stamford Bridge, czyli sędzia w centrum radosnego zbiegowiska Chelsea! Trener Liam Rosenior nie kryje oburzenia po tym, jak arbiter Paul Tierney znalazł się niespodziewanie w samym środku tradycyjnego przedmeczowego "huddle" The Blues.
O co poszło? Sędzia uwięziony w rytuale Chelsea
Niedawna porażka Chelsea z Newcastle United 1:0 na Stamford Bridge, która kontynuuje ich niestabilną formę w Premier League, zeszła na drugi plan po wydarzeniu, które trudno nazwać inaczej niż kuriozum. Po świetnym początku pod wodzą Roseniora, który zaaplikował Czelsi cztery zwycięstwa z rzędu, drużyna zaliczyła raptem jedno zwycięstwo w pięciu ostatnich meczach ligowych, przegrywając dwa z ostatnich trzech. Mimo dominacji w posiadaniu piłki przeciwko Newcastle, The Magpies zdołali utrzymać czyste konto. Jednak to, co naprawdę zdominowało narrację po meczu, to incydent z sędzią głównym, Paulem Tierneyem, który został dosłownie "złapany w środku" rytualnego zgrupowania zawodników Chelsea przed pierwszym gwizdkiem.
Rosenior ujawnił portalowi Sky Sports News, że sędzia już wcześniej sygnalizował swoje zaniepokojenie tym rytuałem podczas przedmeczowych rozmów z sztabem szkoleniowym. Trener wprost wyraził swoje rozczarowanie tą nadmierną uwagą poświęconą detalom.
"Jestem rozczarowany," stwierdził Rosenior. "Kładzie się większy nacisk i wagę na rzeczy, które nie mają znaczenia. Moi zawodnicy podjęli decyzję, że chcą być blisko piłki, uszanować ją i pokazać jedność oraz przywództwo. To nie jest moja decyzja. To była decyzja podjęta między grupą liderów a drużyną. Nie ma w tym huddle niczego, co byłoby niegrzeczne wobec przeciwnika."
Wygląda na to, że Tierney, zamiast skupić się na nadchodzącym starciu, dał się wciągnąć w symboliczną (i dla Roseniora zupełnie nieszkodliwą) ceremonię. To pokazuje pewien rozdźwięk w komunikacji między sędziami a szatnią, szczególnie gdy forma zespołu jest pod ostrzałem.
Kontrowersyjna jedenastka i frustracja trenera
O ile incydent z huddle wywołał uśmiech konsternacji, o tyle prawdziwym powodem frustracji Liam Roseniora była kluczowa decyzja sędziowska pod koniec meczu, która, zdaniem szkoleniowca, kosztowała jego zespół dwa punkty. Chodzi o sytuację, w której Nick Woltemade wydawał się faulować Cole’a Palmera w polu karnym. Utrata potencjalnego rzutu karnego okazała się dla Chelsea punktem zwrotnym w walce o ligowe punkty.
Rosenior bez ogródek zasugerował, że brak skupienia Tierneya, być może wywołany nietypowym zdarzeniem sprzed meczu, miał bezpośredni wpływ na decyzję dotyczącą kontrowersyjnego zagrania.
"Jeśli Paul [Tierney] skupiłby się bardziej na swojej pracy, czyli na podjęciu właściwej decyzji, mielibyśmy dzisiaj rzut karny," grzmiał trener Chelsea. "Nie sądzę, by ktokolwiek w tym pokoju mógł powiedzieć, że Woltemade nie kopnął Cole’a Palmera w polu karnym. Skupmy się więc na tym, co jest ważne. To, że mój zespół okazuje jedność, nie jest tak ważne, jak podjęcie słusznych decyzji na boisku."
Menedżer Newcastle, Eddie Howe, pozostał na ten temat chłodny, sugerując, że tego typu psychologiczne zagrywki nie mają żadnego wpływu na ostateczny wynik. Tymczasem Chelsea, mimo porażki, utrzymała się na piątej pozycji w tabeli Premier League, choć wisi nad nimi widmo spadku na szóste miejsce, jeśli Liverpool pokona Tottenham Hotspur.
Sytuacja ta niemal na pewno zaowocuje oficjalnymi zapytaniami Chelsea do PGMOL (Professional Game Match Officials Limited) odnośnie zachowania Tierneya, nie tylko w kontekście potencjalnego błędu przy rzucie karnym, ale także jego reakcji na obrzędowość drużyny. Czy sędzia faktycznie dał się zdekoncentrować grą w "kółko"? To pytanie, które teraz rozgrzewa dyskusje kibiców.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.