Vedat Muriqi: kosowski młot ratuje mallorcański sen o lidze

W futbolu, zwłaszcza w cieniu gigantów, rodzą się historie herosów, którzy niczym kometa przecinają mrok przeciętności, by nagle zabłysnąć pełnią blasku.

Vedat Muriqi: Pięść w erze finezji. Jak Kosowianin zatrzymał czas?

W dobie wirtuozów techniki i taktycznych innowacji, pojawia się zawodnik, który wygląda, jakby uciekł prosto z boiska z 2003 roku. Mowa o Vedacie Muriqim, 31-letnim napastniku z Majorki. Ten mierzący solidne 193 centymetry Kosowianin to stuprocentowy „old school number nine”, postać, którą należałoby zapowiadać przed meczem niczym boksera wchodzącego do ringu. Ironicznie, ten fizyczny atut czyni go jedynym jasnym punktem w ekipie, która rozpaczliwie walczy o utrzymanie w hiszpańskiej elicie.

Muriqi jest na najlepszej drodze, by pobić swoje życiowe rekordy strzeleckie. Z 16 bramkami w 23 meczach sezonu, jest już blisko swojego najlepszego osiągnięcia z sezonu 2016/2017, kiedy to błyszczał w barwach tureckiego Rizesporu. Jego dorobek jest imponujący, zwłaszcza biorąc pod uwagę kontekst drużyny. Jest niczym taran – nie oczekuje się od niego finezji w rozgrywaniu, lecz brutalnej efektywności w polu karnym.

„Muriqi’s creative numbers aren’t good, but that’s not his job, he’s in the side make a nuisance of himself and bag goals.”

Każda z jego bramek w tym sezonie padła, co może wydawać się zaskakujące (choć dla koneserów jest to esencja jego gry), z wnętrza pola bramkowego. Muriqi ewoluował jednak z prostego celu dla długich podań. Stał się centralnym punktem – osią, wokół której Jagoba Arrasate buduje całą ofensywę Mallorki, niezależnie od tego, czy grają w systemie 4-2-3-1, 4-4-2, czy 5-3-2. Jego zadaniem jest być outletem, kotwicą, do której mobilniejsi partnerzy – tacy jak Mateo Joseph czy Abdón Prats – mogą się dostawiać.

Co ciekawe, Muriqi potrafi zejść niżej, by uczestniczyć w budowaniu akcji. Jego pierwszy kontakt jest zaskakująco dobry jak na tak gabarytowego gracza, co pozwala mu utrzymać się przy piłce wbrew naporowi rywali. Z 76 udanymi podaniami w ostatniej tercji boiska, widać, że nie jest to Harry Kane pod względem kreowania gry, ale jego działania są zamierzone i służą drużynie. Jest nieoceniony w pojedynkach fizycznych: wywalczył 154 dueli z 53.3% skutecznością i wygrał 101 pojedynków powietrznych (56.1%). Co więcej, zanotował 106 kontaktów w polu karnym rywala. To pokazuje, gdzie spędza najwięcej czasu.

Jak styl Muriqiego zburzył hiszpański porządek?

Mallorca pod wodzą Arrasate’ego nie jest typowym przedstawicielem hiszpańskiej szkoły futbolu opartej na posiadaniu. Przeciwnie – to ekipa, która doskonale czuje się w kontrataku. Z przeciętnym posiadaniem na poziomie 43.7%, zajmują dopiero 17. miejsce w LaLiga. Królują za to w statystyce długich podań (26.2 na mecz) oraz dośrodkowań (4.9 na mecz). Taki styl gry wymaga absolutnie specyficznego profilu napastnika – kogoś, kto jest silny w walce, agresywny i umiejętnie ustawia się pod centrę. Muriqi jest ucieleśnieniem tej filozofii.

Fakt, jak bardzo drużyna jest od niego uzależniona, jest niemal porażający. Otóż reszta składu Mallorki zanotowała łącznie zaledwie 301 kontaktów z piłką w polu karnym rywala przez cały sezon. Muriqi sam ma ich 106. To dystansujące liczby.

„It’s just a shame all of this striker’s hard work may be for absolutely nothing.”

I tu dochodzimy do sedna dramatu. Vedat Muriqi swoją indywidualną formą ratuje RCD Mallorcę przed pewnym spadkiem. Zespół zajmuje dotkliwe 18. miejsce. Za każdy krok naprzód, jaki wykonuje napastnik swoimi golami, reszta drużyny zdaje się robić trzy kroki w tył. To klasyczny przykład nadmiernego polegania, które w piłce nożnej, nawet w przypadku fenomenalnego występu jednostki, bywa zgubne. Drugim najlepszym strzelcem drużyny jest defensywny pomocnik Samu z czterema bramkami. Najbliższy napastnik, wspomniany Joseph, ma ich zaledwie dwa. Gdyby nie Muriqi i jego żelazna skuteczność, Majorka już dawno żegnałaby się z LaLiga.

Fenomen precyzji kontra Lot Lubańskiego

Muriqi jest obecnie postacią wykraczającą poza tabelę oczekiwanych goli (xG). Przewyższa swój wskaźnik xG o 4.23, co jest osiągnięciem godnym uwagi, zwłaszcza że pięć jego trafień pochodzi z rzutów karnych. To czyni go drugim najlepszym „wykonawcą powiększającym xG” w lidze, ustępując jedynie Alberto Moleiro z Villarreal.

Skąd ta dysproporcja między "powinno być" a "jest"? Odpowiedzi szukajmy w jego ulubionej broni: powietrznych pojedynkach. Główkowanie naturalnie wiąże się z niższym współczynnikiem xG, ponieważ trudniej jest precyzyjnie skierować piłkę lotem nurkującym lub podkręconym. Sześć goli Muriqiego padło po strzałach z głowy, przy xG wynoszącym zaledwie 3.01!

Jego gol w meczu z Elche w grudniu był tego podręcznikowym przykładem. Omar Mascarell wykonał niesamowity rajd od środka pola do lewego skrzydła i posłał perfekcyjną centrę. Vedat Muriqi skontrował to genialnym uderzeniem głową, posyłając piłkę nad bramkarzem. Niektórzy porównali to do wykreślania atomowych parabol, choć bez dramatyzmu lotu Robina van Persiego z Mundialu 2014, to forma była równie groźna.

Co więcej, gol strzelony Betisowi w niedawnym spotkaniu sprawił, że Muriqi stał się drugim strzelcem w historii klubu z Majorki w LaLiga, mając na koncie 50 trafień. Przed nim jest już tylko legendarny Samuel Eto'o (54). Przy pozostałych 14 kolejkach i stawce w postaci utrzymania, wydaje się niemal pewne, że wyrówna, a może nawet przebije ten rekord. Pozostanie na Majorce i poprowadzenie ich do utrzymania w obliczu tak monumentalnej dysproporcji talentu w zespole, byłoby największym osiągnięciem jego kariery.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.