Viktor Gyökeres: Czy drogi napastnik Arsenalu w końcu odnalazł swój rytm?
Cała Europa wstrzymywała oddech, gdy Arsenal sfinalizował transfer za blisko 64 miliony funtów, wierząc, że ten 27-letni napastnik jest brakującym elementem układanki Mikela Artety. Miał być maszyną do zdobywania bramek, gwarantem tytułu, a tymczasem media od dłuższego czasu szepczą o rozczarowaniu.
Czy Arsenal kupił złotego gola, czy tylko drogiego statystę?
Transfer Viktora Gyökeresa do Arsenalu był postrzegany jako strategiczny strzał w dziesiątkę. Po tym, jak Szwed zdominował ligę portugalską w barwach Sportingu – notując 39 goli w ostatnim sezonie i szalone 4.46 strzałów na 90 minut – wydawało się oczywiste, że Kanonierzy otrzymują zawodnika zdolnego do przelania marzeń o mistrzostwie w rzeczywistość. Biorąc pod uwagę, że zamknął on usta rywalom, a inni celowi, jak Ékitike, Isak, João Pedro czy Šeško, powędrowali gdzie indziej, presja na barkach Gyökeresa była gigantyczna.
Problem polegał jednak na naturze samej drużyny Arsenalu. Mimo dominacji, drużyna Artety miała kłopoty z kreowaniem stuprocentowych okazji. W poprzednim sezonie ich xG (Expected Goals) wyniosło 61.6, co plasowało ich dopiero na szóstym miejscu w Premier League. Dla porównania, mistrzowski Liverpool miał aż 83.5 xG. W sezonie 2023/24 Arsenal był trzeci, wciąż 12 punktów za liderem w tej kategorii. Innymi słowy: Kanonierzy byli świetni w budowaniu gry, ale ich napastnicy byli często „głodzeni”.
Wobec tego, czołowym strzelcem Arsenalu w minionej kampanii Premier League okazał się Kai Havertz z dziewięcioma bramkami, ex aequo z takimi postaciami jak Jamie Vardy czy Tomáš Souček. Co ciekawe, Havertz zakończył sezon z xG wynoszącym zaledwie 9.56. To oznacza, że nie marnował szans, ale po prostu tych najlepszych szans – tych, które powinien zamienić na bramki – po prostu nie generowano w wystarczającej liczbie.
„Arsenal robił wszystko dobrze aż do ostatniego etapu. Ich napastnicy byli pozbawieni dogrania.”
Oznaczało to, że Gyökeres, który w Sportingu był absolutnym centrum systemu, musiał dostosować swój styl gry. W Portugalii atak był centrowany na nim, stąd jego wysoka średnia strzałów i fenomenalne xG na poziomie 0.99 na 90 minut. W Londynie nikt nie oczekiwał, że powtórzy te liczby. Wymagano od niego prostego zadania: trafiać do siatki, kiedy nadarzy się okazja.
Sześćdziesiąt procent bez celnego strzału: Krytyka, która nie zna kontekstu
Przed derbami północnego Londynu narastała narracja, że transfer był kosztownym niepowodzeniem. Stan na luty wskazywał, że Szwed w 60% swoich występów w Premier League nie oddał celnego strzału. Osiem jego goli przyszło przeciwko zespołom, które teoretycznie miały stwarzać mniejsze wyzwanie: Leeds United, Nottingham Forest, Burnley, Evertonowi i Sunderlandowi. W „big games” – cisza. Krytycy pytali głośno: czy za 63,5 miliona funtów kupiliśmy kogoś, kto strzela tylko niżej notowanym rywalom?
A potem przyszedł mecz z Tottenhamem. Spotkanie, które zmieniło optykę o 180 stopni. Z Watfordem, Eberechi Eze, który znakomicie rozumiał się z czystym środkowym napastnikiem w Crystal Palace, Jeanem-Philippe Matetą, odnalazł natychmiast chemię z Gyökeresem. Ta współpraca była kluczowa.
„Heat map Gyökeresa w meczu z Tottenhamem” pokazała, że schodził nieco głębiej, szukając wolnych przestrzeni, co było rzadkością w jego wizji gry w Lizbonie.
Jego pierwsza bramka była kwintesencją tej nowej roli. Eze perfekcyjnym ruchem odciągnął Radu Drăgușina, uwalniając Szweda na skraju pola karnego. Uderzenie było pewne i dało Kanonierzy prowadzenie. Wreszcie, Gyökeres nie był izolowany. Był integralną częścią ruchu ofensywnego. Zakończył mecz z dwoma golami, czterema strzałami, jedną stworzoną dużą szansą i stuprocentową skutecznością dryblingu. To było prawdopodobnie jego najlepsze spotkanie w sezonie.
Podwójny dzwonek: Gyökeres już lepszy niż „gwiazda” Havertz
Po tym występie, Gyökeres zameldował się z dorobkiem 10 bramek w Premier League, wyprzedzając tym samym dotychczasowego lidera, Kaia Havertza. Pamiętajmy, że ten wynik osiągnął w zaledwie 1700 minutach ligowej gry. Choć nikt nie porównuje 27-latka do Erlinga Haalanda, Szwed ewidentnie radzi sobie lepiej niż sugerowały to statystyki pod względem generowanych okazji.
Jego obecne underlying numbers wskazują, że mimo drastycznego spadku wolumenu strzałów (z ponad 4.4 do 2.13 na 90 minut), jego skuteczność jest ponadprzeciętna (8.32 xG w tym sezonie). Oznacza to, że z każdą bramką, którą zdobywa, wydaje się przekraczać oczekiwania bazujące na jakości nadchodzących podań.
Jeśli spojrzymy na listę drogich transferów letnich okienek, Gyökeres jest drugą najbardziej produktywną „dziewiątką” (prześcignął go jedynie João Pedro, który miał już doświadczenie w Premier League). Co ważniejsze, Arsenal, mimo wszelkich kontrowersji, utrzymuje pięciopunktową przewagę na szczycie tabeli. Transfer drogi, wymagający adaptacji, ale patrząc na liczby i wpływ na kluczowe mecze, Viktor Gyökeres staje się cichym architektem walki o tron, a nie tylko drogim dowodem na to, że londyński klub musi poprawić kreowanie sytuacji.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.