Wilki stawiają na sprawdzone nazwiska w hicie z Nottingham Forest.

Kibice futbolu w Anglii mają dziś na co czekać, bo ligowe starcie pomiędzy Wolverhampton Wanderers a Nottingham Forest zapowiada się intrygująco, zwłaszcza biorąc pod uwagę zaskakujące decyzje menedżerów obu ekip.

Menedżer Wilków stawia na to samo. Czy to rewolucja na miarę stagnacji?

Rob Edwards, szkoleniowiec Wolverhampton Wanderers, zdaje się wierzyć w siłę inercji, co w futbolu bywa równie niebezpieczne, co zbawienne. Mimo porażki 1:0 z Aston Villą w niedzielę, gdzie drużyna ewidentnie "zaszemrała" – jak sugerują niektóre relacje po tym starciu w Birmingham – Edwards zdecydował się zachować absolutny brak zmian w wyjściowej jedenastce na środowy mecz przeciwko Nottingham Forest. To posunięcie jest o tyle intrygujące, że po takim występie, zazwyczaj oczekuje się przynajmniej kosmetycznych korekt w składzie.

Trener najwyraźniej upatruje w tym, co widział pod koniec meczu na Villa Park, potencjał do odbudowy, a nie powód do paniki. Innymi słowy, Edwards liczy na to, że „poznaliśmy się” i teraz przyjdzie czas na realizację założeń. Wątpliwości budzi zwłaszcza brak powrotu graczy ofensywnych takich jak Marshall Munetsi czy Hwang Hee-Chan, którzy z pewnością mogliby wnieść powiew świeżości w ataku. Obaj, na otarcie łez, lądują na ławce rezerwowych.

Jedyna zmiana, jaką odnotowujemy na ławce rezerwowych Wolves, to powrót solidnego Matta Doherty’ego po kontuzji, który zajął miejsce Hugo Bueno. Pozostaje jedynie spekulować, czy Bueno ma jakieś problemy zdrowotne, które wymusiły tę roszadę, czy też jest to decyzja czysto taktyczna. Skład Wolves na boisku prezentuje się następująco: Johnstone; Mosquera, Agbadou, T.Gomes; Tchatchoua, Andre, J.Gomes, Wolfe; Bellegarde, Arias; Strand Larsen. Na rezerwie czekają tacy gracze jak Sa, Doherty, S.Bueno, Munetsi, Hwang, Arokodare, Chirewa, Hoever, Mane. Widać, że Edwards mocno polega na tych, którzy zawiedli w niedzielę. Czy to się opłaci? Czas pokaże.

Dyche i forest: jedna zmiana po lekkiej zadyszce u siebie

Przenieśmy wzrok na obóz Nottingham Forest, gdzie menedżer Sean Dyche, po domowej porażce 2:0 z Brighton & Hove Albion, zdecydował się na minimalną modyfikację jedenastki. Dla Dyche'a, który niedawno przejął stery, każda decyzja jest pod lupą, a utrzymanie stabilności jest kluczowe w walce o ligowy byt.

Najważniejsza korekta nastąpiła w formacji ofensywnej: Omari Hutchinson wraca na flankę kosztem Nicolasa Domingueza, który tym razem siada na ławce rezerwowych. To jasny sygnał, że Dyche chce podkręcić tempo na skrzydłach. Zaskakujące dla niektórych może być to, że Murillo, obrońca, którego powrót po urazie więzadła podkolanowego dawano w nadzieję, ostatecznie nie znalazł się w kadrze meczowej.

Co ciekawe, Morgan Gibbs-White, który ma za sobą historię gry w barwach Wolves, został uznany za w pełni zdolnego do gry i wybiegnie w podstawowym składzie przeciwko swojej byłej drużynie. To z pewnością doda dramaturgii temu spotkaniu. Callum Hudson-Odoi, choć potencjalnie groźny, musi zadowolić się rolą rezerwowego. Skład Forest to: Sels; Savona, Milenkovic, Morato, Williams; Sangare, Anderson; Ndoye, Gibbs-White, Hutchinson; Jesus. Na ławce mamy jeszcze Johna, Hudsona-Odoia, Kalimuendo, Domingueza, Yatesa, Cuhna, McAtee, Boly’ego i Abbotta. Widać, że Dyche ma opcje, ale postawił na selektywną zmianę.

Czy stare twarze udźwigną presję pierwszego gwizdka? Twarde starcie na Molineux

To, co łączy oba obozy, to chęć przełamania niekorzystnych trendów – Wolves po porażce derbowej, Forest po przegranej u siebie z efektownie grającym Brighton. Fakt, że Edwards uparcie trzyma się tej samej ekipy, która zawiodła w starciu z Aston Villą, jest odważnym ruchem. Stawka jest duża – Premier League nie wybacza.

Dyche z kolei, choć dokonał jednej zmiany, również oszczędza pewnych kluczowych zawodników na ławce, co świadczy o planowaniu gry na całe 90 minut, a być może i na nadchodzące wyzwania. Ten pojedynek, pełen emocji wynikających z lokalnej rywalizacji i zdeterminowanych menedżerów, z pewnością dostarczy nam futbolu pełnego taktycznych szachów i fizycznej walki, szczególnie w środku pola, gdzie Sangare i Anderson zmierzą się z duem Gomes/Andre. Będzie to test charakteru, a nie tylko klasy zawodników.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.