Magazyn piłkarski NewsyArsenal celuje w piątą awans po historycznym starciu z Portsmouth.

Arsenal celuje w piątą awans po historycznym starciu z Portsmouth.

Jarosław Kowalski

Niedzielny klasyk na Fratton Park zapowiada się elektryzująco – starcie, w którym nagrodą jest bilet do IV rundy Pucharu Anglii, a stawką nie tylko awans, ale i duma dwóch historycznych klubów. Z jednej strony rozpędzony Arsenal Mikela Artety, lider Premier League po zaciętym remisie z Liverpoolem, a z drugiej Portsmouth, tonące tuż nad strefą spadkową Championship, które pragnie sensacji. Czy Kanonierzy po raz kolejny potwierdzą swoją dominację, czy może Pompeje odkopią dawno pogrzebane lwy i zgotują faworytowi piekło?

Arsenal celuje w piątą awans po historycznym starciu z Portsmouth.

Statystyka kłamie, ale historia mówi swoje: Arsenal i jego obsesja na punkcie Portsmouth

Kiedy patrzymy na zestawienie bezpośrednich pojedynków, obraz wyłania się jednoznaczny: Arsenal ma ten mecz w genach. Przez 71 dotychczasowych starć w ramach oficjalnych rozgrywek, Kanonierzy triumfowali 33 razy, przy 24 remisach i zaledwie 14 porażkach. To klasyczna przewaga giganta nad aspirującym pretendentem. Co istotne, ta dominacja ma wymiar niemalże historyczny. Arsenal nie przegrał z Portsmouth od marca 1958 roku, kiedy to sensacyjnie polegli 5:4 na Fratton Park. Mamy więc do czynienia z serią 22 meczów bez porażki w tej parze – dla kibiców z północnego Londynu to statystyka, którą pielęgnuje się jak najcenniejszy artefakt.

Pięć ostatnich spotkań to absolutne goliady Kanonierów, w tym pamiętne starcie w FA Cup w 2020 roku, gdzie Sokratis Papastathopoulos i Eddie Nketiah zapewnili wygraną 2:0. Arsenal podchodzi do tych pucharowych bojów z niemalże chirurgiczną precyzją. Ich ambicje związane z zdobyciem piętnastego trofeum FA Cup są jasne, a starcia z niżej notowanymi rywalami to momenty do ugruntowania pewności siebie i rotacji składem.

Thierry Henry i czar Fratton Park: Gdy futbol staje się poezją

Nie można mówić o historycznych potyczkach tych drużyn, pomijając jeden z najbardziej ikonicznych momentów ostatnich dekad. Mowa oczywiście o meczu FA Cup w 2004 roku. Arsenal, wówczas nie do zatrzymania, rozbił Portsmouth 5:1 na ich terenie, a głównym architektem tej demolki był nikt inny jak Thierry Henry. Francuski geniusz zdobył dublet, a to, co wydarzyło się po ostatnim gwizdku, przeszło do annałów. Henry, zamiast wymienić się koszulkami ze standardową procedurą, przywdział trykot Lomany Luy Luai. Powód? Czysty szacunek.

Henry później sam to podsumował, mówiąc: „Założyłem koszulkę Portsmouth dla tych wyjątkowych fanów. Śpiewali moje nazwisko, prosili, żebym pomachał i w ogóle. Nigdy czegoś takiego nie doświadczyłem w życiu. To był mecz wyjazdowy, a ja byłem z przeciwnej drużyny. Są naprawdę wspaniali.” To pokazuje, że Fratton Park, nawet w obliczu porażki, potrafi nagrodzić magię. Portsmouth, mimo że obecna forma nie napawa optymizmem – ostatnio dostali lanie 5:0 od Bristol City – będzie chciało zaprezentować tę samą pasję, która kiedyś zachwyciła Henry’ego.

Czasami Arsenal jedzie po punkty, czasami po bramki: Od Diaby’ego do Nasriego

Kiedy kluby ostatni raz spotykały się regularnie w lidze, działo się to w sezonie 2009/2010, a wyniki były jednoznaczne. W spotkaniu ligowym na Emirates Arsenal zwyciężył 4:1, a na South Coast deklasacja znów była widoczna – 4:1 dla Kanonierów. W tamtych meczach błyszczeli piłkarze, którzy później definiowali złotą erę klubu. Bramki zdobywali wówczas między innymi Abou Diaby (który zanotował dublet w domowym meczu), a także Samir Nasri, Aaron Ramsey i Alex Song.

W kontekście strzelców w tym pojedynku, Henry (z dziewięcioma golami) ustępuje tylko legendzie, Cliffowi Bastinowi. Dla Portsmouth królem strzelającym przeciwko Arsenalowi jest Peter Harris z siedmioma trafieniami. Ta historyczna statystyka golowa sugeruje, że jeśli bateria ofensywna Kanonierów odpali, Portsmouth może mieć poważne problemy, niezależnie od tego, czy Arteta zdecyduje się wystawić pierwszy skład, czy da szansę młodym wilkom z głębi kadry. W FA Cup liczy się jeden przebłysk, ale historia mówi, że to Arsenal ma znacznie więcej błyskotek w zanadrzu, gdy mierzy się z Pompejami.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment