Nadchodzi elektryzujący starcie w Lidze Mistrzów, gdzie Chelsea, mimo chwilowych potknięć, staje przed szansą na podtrzymanie niezwykłej europejskiej passy, mierząc się z rozpędzoną Atalantą. To spotkanie w Bergamo to nie tylko walka o cenne punkty, które przybliżą obie ekipy do upragnionego awansu, ale także starcie, w którym The Blues muszą udowodnić, że potrafią przełamywać trudne serie na wyjazdach. Czy Enzo Maresca zdoła uniknąć niechlubnego wpisu do historii klubu?

Czy Chelsea zapisze nowy rozdział, czy pęknie 13-letnia klątwa wyjazdów?
Wtorkowe starcie we Włoszech to kluczowy moment w fazie ligowej Ligi Mistrzów. Zarówno Chelsea, jak i Atalanta, mają na koncie po 10 punktów, co sprawia, że zwycięstwo gwarantuje awans do fazy pucharowej i otwiera drzwi do walki o miejsce w czołowej ósemce turnieju. Choć mediolańska ekipa ostatnio zanotowała porażkę z Hellas Verona, ich bilans ostatnich pięciu spotkań to trzy wygrane – forma, którą Chelsea może tylko pozazdrościć. Londyńczycy, pod wodzą nowego menedżera, mierzą się z niepokojącą serią: są bez zwycięstwa w trzech ostatnich meczach. To jednak nie koniec problemów dla The Blues, ponieważ nad ich głowami wisi realne zagrożenie przerwania 13-letniej passy wyników.
Chodzi mianowicie o serię delegacji w Champions League. Chelsea nie potrafi wygrać na wyjeździe od czterech spotkań w tych rozgrywkach. Ostatnie takie mecze, pod różnymi batutami menedżerskimi, zakończyły się rozczarowaniem: remis 2:2 z Qarabag FK oraz porażki z gigantami europejskiej piłki: Borussią Dortmund, Realem Madryt i Bayernem Monachium. Informacje jasno wskazują, że jeżeli we wtorek The Blues nie zdobędą kompletu punktów na Stadio Atleti Azzurri d’Italia, będzie to pierwszy raz od 2012 roku, kiedy klub zanotuje pięć kolejnych wyjazdowych meczów w Lidze Mistrzów bez zwycięstwa. To stylistyka faktów, która stawia pod znakiem zapytania mentalność drużyny w podróży.
Ciężar historii na barkach Mareski: Niemile widziane towarzystwo Scolariego i Villas-Boasa
Dla Enzo Mareski presja jest podwójna, ponieważ mierzy się on nie tylko z rywalem, ale i z wewnętrznymi statystykami klubu. Włoski szkoleniowiec, choć buduje swoją markę, balansuje na granicy wejścia do niechlubnego panteonu. Jeśli nie wygra w Bergamo, dołączy do Luisa Felipe Scolariego i André Villasa-Boasa jako menedżer Chelsea, który nie odniósł zwycięstwa w swoich pierwszych trzech wyjazdowych spotkaniach w Lidze Mistrzów, prowadząc drużynę ze stolicy Anglii. To nie jest towarzystwo, w którym aspirujący trener chciałby się znaleźć.
Analizując kontekst historyczny, Chelsea wręcz ma kompleks Włoch, zwłaszcza jeśli chodzi o mecze wyjazdowe w Lidze Mistrzów. Starcie z Atalantą będzie dwunastym wyjazdem The Blues na Półwysep Apeniński w ramach elitarnych rozgrywek. Niestety dla kibiców z zachodniego Londynu, bilans historyczny jest mizerny: zaledwie dwa triumfy na jedenaście prób. Kibice mogą jednak przypomnieć sobie jasne punkty: miażdżące zwycięstwo 4:0 nad Lazio w 2004 roku oraz ostatni, podbudowujący 2:0 przeciwko AC Milanowi w październiku 2022 roku.
Reszta tych pojedynków to twardy rachunek: trzy remisy i aż sześć porażek. Co gorsza, w pewnym okresie w historii klubu statystyki te stały się wręcz żelazne. Jak zauważono, „pomiędzy sezonami 2009-10 a 2021-22, Chelsea zanotowała pięć kolejnych porażek we włoskich starciach Ligi Mistrzów”. Ta tendencja do niemocy we Włoszech musi zostać przełamana, jeśli Chelsea ma ambicje wygrywania trofeów na najwyższym poziomie. Mecz z Atalantą to szansa, by zmienić tę narrację i udowodnić, że obecna odsłona The Blues ma więcej charakteru niż ich historyczni poprzednicy na włoskiej ziemi.