Chelsea wita Burnley w cieniu kontuzji.
Nadchodzi starcie na Stamford Bridge, gdzie Chelsea, pod wodzą Liama Roseniora, spróbuje kontynuować swoją dobrą passę, mierząc się z Burnley w ramach 27. kolejki Premier League.
Chelsea w natarciu: Czy Rosenior uciszy krytyków?
Chelsea wchodzi w ten weekend w znacznie lepszych nastrojach po efektownym triumfie 4:0 nad Hull City w FA Cup, co stanowiło zdecydowane przełamanie po rozczarowującym remisie 2:2 z Leeds United w lidze. Piąta pozycja w tabeli Premier League to dobry prognostyk, ale przecież wiemy, jak zmienna potrafi być forma podopiecznych Roseniora. Ich rywale, The Clarets, przyjeżdżają do Londynu z niespodziewanym impulsem – ostatnio zdołali pokonać Crystal Palace 3:2, mimo że przegrywali już 0:2, co świadczy o ich nieustępliwości, zwłaszcza w meczach wyjazdowych.
Jednak statystyki historyczne dają Chelsea pewien powód do niepokoju. Mimo dominacji w bezpośrednich starciach, Londyńczycy nie potrafili pokonać Burnley w dwóch ostatnich domowych potyczkach. Dla ekipy Scotta Parkera, zajmującej dalekie 19. miejsce z zaledwie 18 punktami, przełamanie tej niemocy byłoby kluczowe w walce o utrzymanie. Burnley nie wygrało z tą ekipą na Stamford Bridge od sierpnia 2017 roku, co stawia ich w roli outsidera, ale presja na gospodarzach zawsze jest ogromna.
Plaga kontuzji: Kto wybiegnie na murawę?
Największym problemem dla Roseniora jest obecnie stan kadry. Wygląda na to, że obrona i środek pola The Blues mierzą się z prawdziwą epidemią urazów. Jeśli wierzyć najnowszym doniesieniom, lista nieobecnych jest długa i bolesna dla kibiców.
Jednym z najświeższych przypadków jest Marc Cucurella. Obrońca musiał opuścić boisko w przerwie meczu z Leeds z powodu problemów z mięśniem dwugłowym uda. To spore osłabienie, ponieważ transfer ten ma trwać "kilka tygodni", co definitywnie wyklucza go z meczu z Burnley.
Sytuacja w centrum obrony to dramat. Levi Colwill wciąż jest na długiej rekonwalescencji po poważnym uszkodzeniu więzadła krzyżowego (ACL) odniesionym przed startem sezonu. Jego powrót, o ile w ogóle nastąpi, jest melodią przyszłości, być może nawet przyszłego sezonu, co jest gigantycznym ciosem dla budowania stabilnej formacji.
Środek pola również nie ma lekko. Romeo Lavia, który od listopada zmagał się z urazem uda, na szczęście wznowił treningi. Chociaż jego powrót spodziewany jest w tym miesiącu, nie ma mowy o pośpiechu, więc sobota najpewniej będzie dla niego za wcześnie. Podobnie wygląda sytuacja Dario Essugo. Po urazie uda z września, pomocnik doznał ostatnio kolejnego niepowodzenia w treningu i w zasadzie mało prawdopodobne jest, by pojawił się na boisku wcześniej niż w marcu.
Atak i skrzydła też mają swoje problemy. Jamie Gittens doznał urazu ścięgna pod koniec stycznia w starciu z West Hamem i eksperci przewidują, że czeka go przerwa trwająca nawet kilka miesięcy. To kolejna strata w ofensywie, która i tak nie zachwycała regularnością.
W tej kadrze, gdzie panuje swoisty „kto żyje, ten ma szczęście”, mamy jeszcze problem z bramkarzem rezerwowym. Filip Jorgensen opuścił cztery ostatnie spotkania z powodu nieokreślonej kontuzji. Chociaż nie przewiduje się, że będzie poza grą długo, ten konkretny mecz może nadejść minimalnie za szybko na jego powrót do gry.
Czy Chelsea może liczyć na spokój w defensywie?
Paradoksalnie, mimo lawiny kontuzji defensorów, na ten konkretny mecz Chelsea nie musi obawiać się zawieszeń. To drobna ulga w obliczu nadchodzącego starcia. Należy jednak pamiętać o jednym, wiszącym w powietrzu temacie: Mykhaylo Mudryk wciąż odbywa tymczasowy zakaz gry związany z dopingiem. Choć sprawa jest zawieszona, to stanowi ciągły element niepokoju w klubie.
W obliczu tak poważnych braków kadrowych, Liam Rosenior będzie musiał wykazać się nie lada kunsztem taktycznym, by załatać dziury i jednocześnie utrzymać impet po pucharowym zwycięstwie. Mecz z Burnley, które ostatnio pokazało, że potrafi odwracać losy nawet przegranych spotkań, staje się nagle o wiele bardziej nieprzewidywalny, niż wskazywałaby na to pozycja gości w tabeli.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.