Czy magia Guardioli mija, gdy Wilki marzą o wielkiej ucieczce?

Oto nadchodzi mecz, który może zmienić wszystko. Manchester City, pogrążony w kryzysie formy, mierzy się z Wilkami, które nagle odzyskały wiarę w ligowe przetrwanie.

Czy magia Guardioli rzeczywiście ulatuje z Etihad?

Ostatnie tygodnie dla Obywateli to jazda kolejką górską, ale w złym tego słowa znaczeniu. Porażka 0:2 z Manchesterem United zeszłego weekendu boleśnie odsunęła ich od Arsenalu w wyścigu o tytuł, a do tego dołożyli bolesne 1:3 na północy, pod Arktycznym Kołem, przeciwko Bodø/Glimt w środku tygodnia. To nie jest obrazek, który kojarzymy z maszyną Pepa Guardioli.

Po powolnym starcie kampanii, City zanotowało imponującą serię ośmiu zwycięstw z rzędu między końcem listopada a końcem grudnia, co ustawiło ich jako głównych kandydatów do mistrzostwa. Jednak od Nowego Roku sytuacja diametralnie się zmieniła. Wygrywają rzadko, a kiedy już to robią, to w meczach, które teoretycznie powinni wygrywać z zamkniętymi oczami – 10:1 z Exeter City w Pucharze Anglii i skromne 2:0 nad Newcastle w Pucharze Ligi.

To rodzi pytania: czy stary "magiczny dotyk" Guardioli zaczyna się wyczerpywać? Oczywiście, wciąż mają szansę na poczwórną koronę, ale widać wyraźną nadmierną zależność od kilku kluczowych graczy. A co najciekawsze, Erling Haaland, norweski superstrzelec, strzelił zaledwie jednego gola w swoich ostatnich ośmiu występach. To alarmujący sygnał dla klubu, który na nim bazuje. Kolejna porażka w ten weekend może zintensyfikować presję na menedżerze jak nigdy dotąd.

Wilki na kursie po "Wielką Ucieczkę" – czy to już ten moment?

Zupełnie inna narracja kreuje się wokół Wolverhampton Wanderers. Mimo że wciąż okupują ostatnie miejsce w tabeli Premier League z ośmioma punktami, Molineux przeżywają najlepszy okres formy w sezonie. Od porażki 1:2 z Liverpoolem 27 grudnia, podopieczni Roba Edwardsa nie stracili ligowego meczu. Zdobyli swoje absolutnie pierwsze zwycięstwo w lidze w tym okresie, a do tego wywalczyli remisy z gigantami, takimi jak Manchester United, Everton i Newcastle.

Dołóżmy do tego pogrom w Pucharze Anglii nad Shrewsbury, a okaże się, że Edwards wreszcie zaczyna wyczuwać melodię w grze swoich zawodników. Mówiąc wprost: > Rob Edwards is finally getting a tune out of his players.

Oczywiście, od bezpiecznej strefy dzielą ich wciąż solidne 14 punktów, ale w futbolu kilka zwycięstw może wygenerować niesamowity impet. Czyżbyśmy byli świadkami początku "wielkiej ucieczki" rodem z sensacyjnych scenariuszy? To, co kilka tygodni temu wydawało się czystą fantazją, mając na uwadze obecną niemoc City, nagle staje się realnym, choć trudnym, celem.

Kadrowe zawirowania: Kryzys City kontra odradzające się Wilki

Sytuacja kadrowa obu ekip maluje fascynujący obraz nadchodzącego starcia. W City, kryzys defensywny, który trapi Guardiolę, może zostać częściowo zażegnany dzięki prawdopodobnemu debiutowi Marca Guéhiego, sprowadzonego za 20 milionów funtów obrońcy. Będzie on musiał wejść na głęboką wodę, gdyż Rúben Dias, Joško Gvardiol i John Stones będą niedostępni przez najbliższe tygodnie. A to nie koniec problemów: Savinho, Oscar Bobb i Mateo Kovačić również nie zagrają przeciwko Wilkom na Etihad.

W drużynie gości, Rob Edwards również boryka się z ubytkami. Jean-Ricner Bellegarde, Toti Gomes i Leon Chiwome nie polecą do Manchesteru z powodu kontuzji. Do ostatniej chwili niepewny jest udział Tawanda Chirewy, którego występ zostanie podjęty tuż przed meczem.

Czego spodziewać się na Etihad, czyli futbolowy szach-mat

Obie drużyny potrzebują punktów jak tlenu, choć powody ich pragnienia są diametralnie różne. City desperacko pragnie pierwszego ligowego zwycięstwa w 2026 roku, aby choć na chwilę zdusić plotki o kryzysie i utrzymać kontakt z czołówką. Wolves z kolei, pełni werwy po ostatnich ligowych zdobyczach, celuje w szokującą sensację.

Taka mieszanka desperacji i nagle odzyskanej pewności siebie gwarantuje, że to nie będzie jednostronny festiwal w wykonaniu gospodarzy, jak moglibyśmy się spodziewać jeszcze miesiąc temu. City może i będzie dominować w posiadaniu piłki, ale ich ostatnia skuteczność i dziury w obronie mogą zostać natychmiast ukarane przez zespół Edwardsa, który niespodziewanie stał się groźny w kontrataku.

Pomimo problemów City, różnica klas i atut własnego boiska powinny przeważyć. Oczekujemy walki, ale to właśnie jakość indywidualna Obywateli, nawet w osłabionym składzie, powinna ostatecznie dać im to tak potrzebne, choć wymęczone zwycięstwo. Man City 2-1 Wolves.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.