Magazyn piłkarski NewsyDyche może zapisać się w historii Premier League serią trzech zwycięstw z trzema golami.

Dyche może zapisać się w historii Premier League serią trzech zwycięstw z trzema golami.

Jarosław Kowalski

Nadchodzi potencjalny moment historyczny dla Seana Dyche’a, który może zapisać się w annałach Premier League przy okazji starcia Nottingham Forest z Brighton & Hove Albion na City Ground. Pomimo, że Lisy wciąż borykają się z niepewną pozycją w dolnych rejonach tabeli, ostatnia seria wyników sugeruje, że stabilizacja jest na horyzoncie. To spotkanie to coś więcej niż tylko walka o ligowe punkty – to szansa na osiągnięcie indywidualnego rekordu, który skomentuje jego menedżerską filozofię.

Dyche może zapisać się w historii Premier League serią trzech zwycięstw z trzema golami.

Czy Dyche może namieszać w statystykach Premier League? Historyczny próg w zasięgu ręki

Wszyscy doskonale wiemy, jak wyglądała dotychczasowa przygoda Seana Dyche’a w angielskiej elicie – to synonim twardej, pragmatycznej piłki, często oscylującej na granicy zadowalającej, ale nie porywającej skuteczności. Jednak ostatnie tygodnie to wyraźny sygnał, że coś się zmienia. Po solidnym zwycięstwie 3:0 nad Malmö w Lidze Europy w miniony czwartek, Forest pod wodzą Dyche’a kontynuuje serię trzech kolejnych wygranych i niepokonana passa wydłużyła się do pięciu meczów we wszystkich rozgrywkach. Takie liczby budzą respekt.

Klucz do potencjalnego rekordu tkwi w ofensywie, co dla zespołów Dyche’a bywało rzadkością. Po zwycięstwach nad Leeds United (3:1) przed przerwą na kadrę i triumfie 3:0 na Anfield, Forest ma realną szansę na coś niebywałego. Mówimy tu o sytuacji, w której – uwaga – dla Dyche’a, po 336 meczach w roli menedżera w Premier League, jego drużyna mogłaby strzelić trzy gole w trzech kolejnych spotkaniach ligowych. To byłaby nowa karta w jego trenerskiej księdze.

Ciekawe jest, że Forest, choć ligowo wciąż tkwi na 16. pozycji, ten sam wyczyn (trzy gole w trzech meczach z rzędu) zaliczyło już w europejskich pucharach. Ponadto, w ostatnich siedmiu meczach pod wodzą Dyche’a padło aż 13 bramek – to sugeruje, że chemia, a może i nowy system, zaczyna działać na korzyść ofensywy.

Brighton: Czy „Mewy” mogą powstrzymać falę wznoszącą Lisy?

Spotkanie to jest elektryzujące nie tylko z powodu potencjalnego rekordu. Stawka jest ogromna dla obu ekip, choć patrząc na tabelę, to Nottingham Forest ma większy margines na podniesienie morale. Różnica dzieli ich aż dziesięć pozycji – Brighton zajmuje solidne szóste miejsce, podczas gdy Lisy muszą uważać na strefę spadkową.

Gdyby gospodarzom udało się zapolować na punkty, mogliby zmniejszyć stratę do drużyny Fabiana Hürzeler’a (choć z punktu widzenia tabeli to Brighton jest celem) do zaledwie czterech oczek. To pokazuje, jak ważny jest ten mecz dla osadzenia się w środku stawki, zanim w ogóle zacznie się myśleć o czymś więcej.

Dla Brighton, które w tym sezonie aspiruje do europejskich pucharów, a do trzeciego Manchesteru City traci zaledwie trzy punkty, utrata punktów w Nottingham byłaby bolesnym potknięciem. Co ciekawe, to starcie ma dodatkową historyczną nutę dla gości. Brighton spróbuje uniknąć sytuacji, w której to Nottingham Forest wygrywa z nimi ligowe starcia trzy razy z rzędu, czego nie doświadczyli od serii pięciu porażek pomiędzy 1980 a 1982 rokiem.

Czy Dyche w końcu połączy solidność z efektywnością?

Kiedy mowa o Dyche’u, domyślnym skojarzeniem jest „unikanie porażki”. Menedżer ten buduje swoje imperium na żelaznej obronie i intensywnym pressingu. Wyprowadzanie zespołu z otchłani Premier League to zawsze priorytetowa misja. Niemniej jednak, jeśli Dyche miałby pobić ten osobisty rekord zdobywania goli, i to w kluczowym momencie, kiedy Liga Mistrzów znów staje się realnym tematem dla drużyny z wyższym budżetem, kibice na City Ground mieliby powody do świętowania.

Dla dywagujących analityków, to doskonały test: czy Dyche, po latach twardej walki o utrzymanie, potrafi zintegrować tę ofensywną dynamikę, którą Nottingham Forest wykazuje w ostatnich tygodniach? Jeśli Forest nie tylko utrzyma serię bez porażki, ale także wbije przynajmniej trzy bramki Brighton, ten mecz przejdzie do historii jego Premier League jako przełomowy moment w karierze. Czas pokaże, czy charyzma trenera i ostatnie dobre wyniki przekują się na historyczny, ofensywny rekord w starciu z ambitnym rywalem.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment