Scholes' perfekcyjna bomba: oto 20 najlepszych wolejów w historii Premier League

Czy jest piękniejszy widok w futbolu niż idealnie uderzony wolej lecący do siatki? Dla wielu kibiców, obok spektakularnych bramek z dystansu, to właśnie strzały z pierwszej piłki plasują się na szczycie listy ulubionych goli.

Ostre kryteria: Żadnych pół-wolejów i przewrotek w tej galerii mistrzów

Zanim zanurzymy się w analizę techniki, musimy jasno określić ramy tej konkluzji, która, bądźmy szczerzy, zawsze budzi kontrowersje. Jak zaznaczono w materiale źródłowym, „Każdy gol musi być wolejem z pierwszej piłki. Żadnych pół-wolejów ani samouderzeń nie wolno dopuszczać”. To eliminuje wiele „prawie idealnych” trafień. Co więcej, „kopnięcia rowerowe nie są wliczane (przepraszamy Crouchego) – zasługują na własne podsumowanie”. Skupiamy się zatem na czystej, technicznej perfekcji uderzenia „z powietrza”. Przygotujcie się na lekcję historii Premier League w pigułce.

Odsłanianie listy: Od sensacji po nieśmiertelne legendy

Zaczynamy naszą podróż od numeru 20 i powoli pniemy się w górę, gdzie czekają te bramki, które zdefiniowały całe sezony.

Na miejscu dwudziestym uplasował się Matthew Taylor z Portsmouth (2006-07 vs Everton), z pewnością jeden z najbardziej spektakularnych strzałów, prawdopodobnie z najdalszej odległości. Choć bramkarz był źle ustawiony, a piłka ułożyła mu się wyjątkowo dogodnie, nie można mu odmówić jakości.

Po nim mamy moment wzruszenia – Cheick Tiote (2010-11 vs Arsenal). To był jego jedyny gol dla Newcastle i tragicznie ostatni gol w karierze, zanim zmarł na atak serca. Bramka ta jest niezapomniana nie tylko z powodu walorów technicznych, ale i kontekstu: przypieczętowała niesamowity powrót Newcastle z 0-4 do remisu 4-4 z Arsenalem.

Alan Shearer (2001-02 vs Aston Villa), nasz pierwszy wpis z królem strzelców, to czysta finezja. Pomimo niekorzystnego kąta, napastnik Newacastle po prostu posłał piłkę w przeciwległy górny róg, paraliżując samego Petera Schmeichela.

Kolejny na liście to Paul Scholes (1998-99 vs Bradford). Wolej, który wygląda prosto, dopóki nie spróbujesz go wykonać sam. Wymagał idealnego podania (a któż lepszy niż David Beckham?), idealnego timingu i obrony, która pozwoliła Scholesowi stać na krawędzi pola karnego bez krycia.

Miejsce niżej, moment radości dla kibiców Kanarków, mimo że sezon był dla nich stracony: Alex Tettey (2013-14 vs Aston Villa). Norweg, z ciałem wyglądającym na kompletnie nieprzygotowane do uderzenia, posłał atomową, trzydziestopięciometrową bombę.

Po nim gość, którego nazwisko mało kto pamięta, ale gola tak: Lilian Nalis (2002-03 vs Leeds). Jedyny gol Francuza dla Leicester, ale jaki! Leeds myślało, że zażegnało zagrożenie, a Nalis odesłał piłkę z powrotem z odsetkami.

Pamiętacie Tugay’a (2006-07 vs Tottenham)? Turek, który stał się legendą Blackburn, zachwycał spektakularnymi golami nawet po trzydziestce. Jego trafienie przeciwko Spurs w wieku 36 lat to wzór idealnego złapania spadającej piłki.

Laurent Robert (2003-04 vs Tottenham), kolejny czarodziej lewej nogi z Newcastle, który budował swój kultowy status dzięki strzałom z dystansu. Francuz był lekko podcięty, ale uderzył lewą nogą perfekcyjnie. Znowu pechowy Tottenham!

Muzzy Izzet (1998-99 vs Tottenham) wyprzedza Tugaya i Roberta, bo uderzył w drugi róg, zostawiając bramkarza bez szans.

Wielki gol derbowy: Jermain Defoe (2014-15 vs Newcastle). Snajper Sunderlandu strzelił wolejem w okienko, co jest tym bardziej imponujące, że użył swojej słabszej prawej nogi, wprawiając kibiców w ekstazę w derbach Tyne-Wear.

Balans mocy i precyzji: Boczna trybuna jak celownik

Gareth Bale, będąc w szczytowej formie dla Tottenhamu na początku dekady, zdobył wiele pięknych bramek. Jego gol przeciwko Readingowi to majstersztyk techniki. Ustawienie, idealne wyczucie piłki wysoko nad ziemią i precyzja chirurgiczna w narożniku bramki.

Drugi wpis Alana Shearera (2002-03 vs Everton). O ile Bale to finezja, to Shearer to brutalna moc połączona z estetyką. To może być najpiękniejszy z 260 goli Anglika w Premier League.

Wayne Rooney (2004-05 vs Newcastle), gol zrodzony z frustracji i czystej siły. Młody Anglik, po kłótni z arbitrem, odpalił nie do obrony strzał w samo okienko. To był jeden z pierwszych sygnałów, jak wielkich rzeczy dokona w swojej karierze.

Czy był lepszy gol debiutancki? Czy był lepszy gol w Derbach Północnego Londynu? Danny Rose (2009-10 vs Arsenal) strzelił w dziewiątej minucie swojego debiutu, ogłaszając swoje wejście do Premier League w niezapomniany sposób.

Paolo Di Canio – Paolo Di Canio (1999-00 vs Wimbledon). Sensacyjny gol nożycami, który z trudem, ale jednak, nie załapał się do najlepszej piątki. To dowód, jak trudne były pierwsze cztery pozycje, bo to co Włoch zrobił, graniczyło z niemożliwym, biorąc pod uwagę kąt i wykonanie.

Top 5: Fenomenalni artyści „z powietrza”

Na piątym miejscu ląduje bramka, która przypieczętowała jeden z tytułów: Robin van Persie (2012-13 vs Aston Villa). Podanie Rooneya było idealne, ale większość graczy przyjąłaby piłkę. Van Persie zdecydował się na trudny strzał z pierwszej piłki, zamykając mistrzowską kampanię i dając Fergusonowi zasłużone pożegnanie z tytułem.

Kolejny strzał, który musiał od razu wskoczyć do czołówki, to trafienie Androsa Townsenda (2018-19 vs Manchester City). Kryształowa Pałac musiał dokonać czegoś nadzwyczajnego, by pokonać City Guardioli. Townsend zrobił to, uderzając piłkę na niespotykanej wysokości, z ogromną siłą i idealną trajektorią.

Trzecie miejsce to powrót do ery klasyki: Tony Yeboah (1995-96 vs Liverpool). Yeboah to OG wolejów Premier League, a jego trafienie, posłane idealnie pod sam greting, ustanowiło standard. Uderzenie w spojenie słupka i poprzeczki jest zawsze gwarantem miejsca w historii.

Holender ma drugi strzał w Top 3: Robin van Persie (2006-07 vs Charlton Athletic). Tutaj technika jest jeszcze bardziej wymagająca. Musiał uderzyć piłkę na wysokości ramienia, będąc w pełnym biegu, bez najmniejszej możliwości przygotowania się. To wręcz niemożliwe do powtórzenia.

Absolutny szczyt, dzierżący koronę najwspanialszego woleja wszech czasów, to nie kto inny jak Paul Scholes (2006-07 vs Aston Villa). Prawdziwy nokaut. Perfekcyjna technika, potężna siła i uderzenie z podłoża oblodzonego śniegiem – dosłownie. Scholes wyglądał, jakby strzelał z nonszalancją, ale efekt zwalił z nóg nawet jego samego. Niepowstrzymany wolej, który zasłużenie wieńczy tę listę.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.