Estoril Praia chce utrzymać serię u siebie, Rio Ave walczy o przełamanie niemocy.

Nadciąga portugalski klasyk, ale z nietypową stawką – Estoril Praia walczy o europejskie puchary, a odradzające się Rio Ave szuka stabilizacji nad strefą spadkową. To starcie 27. kolejki Primeira Liga zapowiada emocje, bo obie drużyny mają swoje niepodważalne motywacje.

Czy Estoril Praia utrzyma domową twierdzę, goniąc marzenia o Europie?

Estoril Praia w ostatnich tygodniach udowadnia, że ich ambicje wykraczają poza bierną egzystencję w górnej połówce tabeli. Ostatnie ligowe zwycięstwo, skromne 1-0 nad Nacionalem na wyjeździe, to sygnał, że pod wodzą Iana Cathro zespół nabiera solidności. Bramka Felixa Bachera w ósmej minucie, przypieczętowana solidną defensywą, dała im kluczowe trzy punkty.

„Nie ma co ukrywać, ta wygrana była na wagę złota” – mógłby pomyśleć każdy kibic Canarinhos. Od początku roku kalendarzowego Estoril opuścił pola gry bez porażki w siedmiu z dziesięciu spotkań ligowych. Choć dwie z trzech poniesionych porażek zdarzyły się przeciwko tytanom, Benfice i Sportingowi Lizbona, to właśnie ta konsekwencja pozwala im dziś zajmować siódme miejsce z 37 punktami. Do strefy premiowanej udziałem w eliminacjach Ligi Konferencji, okupowanej obecnie przez Bragę, tracą dziewięć punktów, co przy ośmiu pozostałych kolejkach wydaje się celem ambitnym, ale absolutnie osiągalnym.

Jednak największą siłą Estoril jest ich domowy teren, Estadio Antonio Coimbra da Mota. To tutaj „Kanarki” prezentują się wręcz nienagannie. Nie przegrali u siebie od października, notując serię dziesięciu kolejnych meczów bez porażki w lidze! To statystyka, która musi budzić respekt u każdego rywala, a szczególnie u kogoś, kto desperacko walczy o utrzymanie.

Odrodzenie Rio Ave: Koniec kryzysu czy tylko chwilowe przebłyski?

Dla Rio Ave, bilans ostatnich tygodni wygląda jak jazda kolejką górską, ale w końcu widać pozytywne zamknięcie pętli. Po fatalnej serii sześciu porażek z rzędu, którą przerwał bezbramkowy remis z Famalicão, zespół Sotirisa Sylaidopoulosa złapał wiatr w żagle. Ostatnie zwycięstwo 2-1 z Estrelą Amadora było niezwykle ważne – dało im pięć punktów buforu nad strefą barażową.

Bohaterem znów okazał się styczniowy transfer, Jalen Blesa. Hiszpan strzelił dwa gole w meczu z Estrelą, potwierdzając swoją fantastyczną dyspozycję. Strzelił już cztery bramki w zaledwie sześciu występach po przybyciu z Ceseny – to jest ten rodzaj game-changera, którego potrzebuje klub walczący o ligowy byt.

Obecnie Rio Ave zajmuje 12. pozycję z 27 punktami. Stabilizacja jest ich głównym celem, ale wyjazd na stadion, na którym Estoril nie przegrał od września, stawia pod znakiem zapytania ciągłość tej dobrej passy. Jak mawiają eksperci: „Grać z Estoril u siebie to test charakteru”.

Kto kogo dopadnie w pojedynku mentalności? Nowe twarze kontra stare demony

Analizując składy pod kątem kontuzji, gospodarze mają lżejszy orzech do zgryzienia. U Estoril jedyną przeszkodą jest kontuzja mięśniowa Kevina Bomy, obrońcy wykluczonego od lutego. Poza tym, Ian Cathro może liczyć na Yanisa Begraouiego – Marokańczyka, który w listopadowym starciu przeciwko Rio Ave skompletował hat-tricka, strzelając im cztery bramki w tym sezonie! To jaskrawy dowód na to, że dla Begraouiego ten rywal jest wyjątkowo niewygodny.

W obozie Rio Ave sytuacja kadrowa jest bardziej skomplikowana. Absencje są dotkliwe: Brandon Aguilera Zamora, pomocnik z Kostaryki, leczy zerwane więzadło krzyżowe i nie zagra do końca sezonu. Francuski obrońca Julien Lomboto również jest poza grą od stycznia. Największym zmartwieniem jest jednak stan Dario Spikicia, który musiał opuścić boisko z kontuzją w ostatnim meczu. W osłabionym składzie presja na Blesę będzie jeszcze większa.

Przewidywane składy to lustro aktualnej polityki obu ekip:

Estoril Praia może postawić na sprawdzoną jedenastkę: Robles; Carvalho, Ferro, Bacher, Sanchez; Orellana, Tsoungui, Holsgrove; Carvalho, Marques, Begraoui.

Rio Ave, po ewentualnej roszadzie po kontuzji, prawdopodobnie zagra w konfiguracji: Van der Gouw; Vrousai, Brabec, Mancha, Abbey; Nikitscher, Ntoi; Bezerra, Pohlmann, Dario Tome; Blesa.

Biorąc pod uwagę historyczną dominację Estoril nad Rio Ave – tegoroczna jesienna wygrana 4-0 i ogólny bilans pięciu meczów bez porażki przeciwko nim – trudno oczekiwać, że odrodzone Rio Ave nagle przełamie tę złą serię na trudnym terenie. To będzie walka. Rio Ave ma impet, ale Estoril ma swój azyl. Choć goście poprawili swoją defensywę, siła ognia Begraouiego i solidność gospodarzy na Estadio Antonio Coimbra da Mota powinny przechylić szalę zwycięstwa na stronę Canarinhos. Spodziewamy się skromnego zwycięstwa gospodarzy, choć nie wykluczamy, że Blesa raz jeszcze potrafi namieszać w szykach obrony.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.