Federico dimarco: od krytyki po rolę niekwestionowanego lidera interu.

Czy Federico Di Marco to nowy król lewej flanki, czy tylko chwilowa sensacja, która zniknie, gdy tylko opadnie kurz po ostatnim rozczarowaniu? Od skromnego startu w akademii Interu po miano kluczowego gracza Nerazzurrich – droga tego bocznego obrońcy jest fascynującą lekcją charakteru i adaptacji.

Od wypożyczeń do statusu nietykalnego: Ewolucja Demona Lewej Strony

Federico Di Marco, urodzony 10 listopada 1997 roku, to produkt kuźni Interu, do której dołączył już w 2004 roku. Jego ścieżka do pierwszego zespołu w 2014 roku nie była jednak usłana różami; naznaczona była serią wypożyczeń, które miały go ukształtować. Po krótkich przystankach w Ascoli w Serie B i beniaminku Empoli, przyszedł czas na szwajcarskie Sion. Jak się okazało, ten epizod był krótki, lecz Inter szybko aktywował opcję wykupu za 7 milionów euro, by zaraz potem wysłać go do Parmy.

To właśnie w Parmie, w cieniu niepowodzenia z Empoli, Di Marco zaczął przeistaczać się w gracza kalibru Serie A. To tam padł jego pierwszy gol w karierze – spektakularny strzał z niewiarygodnej odległości 30 jardów, który eksplodował za plecami Samira Handanovicia. Po przeprowadzce do Hellas Verona ugruntował swoją pozycję jako "buccaneer wingback" – gracza o nieskrępowanym, ofensywnym usposobieniu. Choć w pierwszych sześciu sezonach profesjonalnej kariery zgromadził zaledwie siedem udziałów w bramkach, sezon 2020/21 to już pięć goli i pięć asyst. Powrót do klubu Simone Inzaghiego był jak powrót do domu, gdzie na lewej flance, po odejściu Ivana Perišića, Di Marco stał się absolutnie niezastąpiony.

"Wziął system Simone Inzaghiego jak kaczka wodę," – i to doskonale oddaje jego natychmiastowy wpływ. W sezonie 2022/23 jego dorobek wystrzelił, notując sześć goli i dziesięć asyst w 50 występach.

Wielkie mecze i bolesne upadki: Czy kryzys z Monachium go zniszczył?

Di Marco celował w najważniejsze momenty. Otwierał wynik w finale Superpucharu Włoch przeciwko Milanowi i w półfinale Pucharu Włoch z Juventusem. Był kluczowy w marszu do finału Ligi Mistrzów, notując asysty przeciwko Barcelonie, Viktorii Pilzno, Benfice i Milanowi. Pamiętny moment? Ten strzał głową w Stambule, który minimalnie chybił celu, a dobitka wylądowała na nodze Romelu Lukaku.

Jednak dwa sezony później, w 2024/2025, nadeszła bolesna konkluzja: utrata Scudetto na rzecz Napoli w ostatniej kolejce, porażki w ważnych pucharowych starciach i, co najgorsze, finał Ligi Mistrzów przeciwko Paris Saint-Germain. Ten mecz stał się czarnym punktem w jego CV. PSG, z Nuno Mendesem lśniącym na przeciwnej stronie, urządziło oblężenie lewej flanki Interu, co zaowocowało serią niedokładności i katastrofalną porażką 5:0. Wszędzie słychać było głosy, które kwestionowały jego wartość: czy Federico Di Marco jest w ogóle dobry?

Odrodzenie pod Chivu: Obrona dojrzewa, ofensywa eksploduje

Zamiast pogrążać się w rozpaczy po Monachium i porażce z Bośnią i Hercegowiną w eliminacjach MŚ 2026 (gdzie i tak zaprezentował się solidnie), Dimarco podjął wyzwanie pod nowym wodzą, Christiana Chivu.

Ostatnie dziesięć miesięcy to prawdopodobnie najlepszy okres w jego całej dotychczasowej karierze. Gdy jego partner z prawej strony, Denzel Dumfries, zmagał się z kontuzją kostki, Di Marco skoczył do głębokiej wody i stał się kompletniejszy niż kiedykolwiek. Jego dośrodkowania są teraz precyzyjniejsze, wszedłeś na wyższy poziom w pojedynkach jeden na jeden, a "szkolne błędy" stały się rzadkością.

Statystyki to potwierdzają. Osiągnął rekordowe liczby goli (siedem) i asyst (czternaście), ale co ważniejsze, wzmocnił defensywę. W porównaniu z poprzednim sezonem, Di Marco notuje ponad dwukrotnie więcej udanych odbiorów na 90 minut (1.2 wobec 0.57) i niemal dwukrotnie więcej przechwytów (1.09 vs. 0.57). Zwiększyła się także liczba odzyskanych piłek w ostatniej tercji boiska.

Dziennikarz Siavoush Fallahi trafnie podsumował tę przemianę: „Di Marco był najlepszym graczem w najlepszej drużynie we Włoszech i podniósł się po tej porażce 5:0, w której wielu uczyniło go głównym winowajcą, co świadczy o niesamowitej sile mentalnej. Nie ma wątpliwości co do jego specjalnej lewej nogi; potrafi zarówno podkręcać jak David Beckham, jak i uderzać z siłą. Ma niesamowite liczby goli jak na wahadłowego, a jego gra w obronie poprawiła się niesamowicie w ostatnich latach. Co więcej, w przeciwieństwie do Inzaghiego, który często go zmieniał, pod wodzą Chivu gra pełne 90 minut.”

Liga Mistrzów poszła w zapomnienie, liczy się Scudetto

Moment, w którym Włosi odpadli z walki o MŚ 2026 po karnych z Bośnią i Hercegowiną, mógłby złamać wielu graczy. Jednak Di Marco zareagował na to z niesamowitą energią. Na San Siro przeciwko Romie (wygrana 5:2) zdominował lewą stronę, nieustannie zagrażając bramce Svilara i dostarczając zabójcze asysty.

Obecnie Inter ma siedem kolejek do końca i siedem punktów przewagi w wyścigu o Scudetto. Trudno wskazać jednego, bardziej wpływowego gracza niż Di Marco. W Serie A zanotował dotychczas dwukrotnie więcej asyst niż jakikolwiek inny gracz, a jedynie Lautaro Martínez ma więcej udziałów w bramkach (20). Stworzył 83 szanse i 29 „big chances” – to o 13 więcej niż ex aequo zajmujący drugie miejsce Charles De Ketelaere i Kenan Yıldız. Jego Expected Assists (9.1) również plasuje go na szczycie.

Z oceną 7.8, według FotMob, Di Marco ustępuje tylko Hakanowi Çalhanoğlu (7.82). Osiem nagród dla Zawodnika Meczu (ex aequo z Mike’iem Maignanem) to ostateczny dowód. Nie ma już miejsca na wątpliwości: Federico Di Marco jest jednym z najlepszych lewych obrońców we współczesnym futbolu, i wszystko wskazuje na to, że to on poprowadzi swój klub do kolejnego trofeum tej wiosny.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.