Fiorentina odpocznie po gromie, Jagiellonia w potrzasku.

Fiorentina wita Jagiellonię Białystok, mając jedną nogę już w kolejnej rundzie Ligi Konferencji Europy. Po historycznym zwycięstwie 3:0 w Polsce, rewanż na Stadio Franchi wydaje się formalnością.

Przebudzenie we Włoszech: Trzy gole i spokój przed dwumeczem

Rewanżowe spotkanie Ligi Konferencji Europy pomiędzy Fiorentiną a Jagiellonią Białystok zapowiada się jako operacja czysto techniczna dla gospodarzy. Po tym, jak Viola rozbiła mistrza Polski 3:0 w pierwszym meczu, to największa zaliczka spośród wszystkich drużyn w fazie pucharowej tych rozgrywek! Ten wynik to efekt zjawiskowej drugiej połowy we wczorajszym starciu.

"Wszystko, co wydawało się trudne, po wyjeździe z Białegostoku stało się zaskakująco proste," – mogliby powiedzieć kibice Fiorentiny. Punktem kulminacyjnym był spektakularny gol z rzutu wolnego autorstwa Rolando Mandragory, który idealnie wbił piłkę do okienka bramki. Fiorentina, dwukrotny finalista tych rozgrywek w ostatnich trzech edycjach, udowodniła, że potrafi dominować, mimo iż ich ligowa forma budzi pewne obawy. Warto pamiętać, że ta włoska ekipa jest jedynym klubem, który przekroczył magiczną barierę stu goli w historii trzeciego europejskiego pucharu.

Mimo tych imponujących statystyk w Europie, ich pozycja we włoskiej Serie A jest daleka od komfortowej. Zajmując piętnaste miejsce, Fiorentina toczy zaciętą walkę o utrzymanie. Trener Paolo Vanoli, który przejął stery w listopadzie, powoli, ale systematycznie wkłada kij w szprychy kryzysu. Ostatnie cztery mecze bez porażki we wszystkich rozgrywkach, w tym kluczowe zwycięstwo 1:0 nad Pizą, zdobyte dzięki bramce Moise Keana, dały chwilę wytchnienia i cofnęły ich ze strefy spadkowej. Analizując historię, Viola ma gigantyczną przewagę: we wszystkich sześciu przypadkach, gdy wygrali pierwszy mecz fazy pucharowej Ligi Konferencji, awansowali dalej.

Polski cień na Stadio Franchi: Czy Jaga zdoła odwrócić losy wojny?

Dla Jagiellonii Białystok, rewanż na Artemio Franchi to misja niemal niemożliwa. Statystyki są brutalne. Polskie kluby w europejskich wyjazdach przeciwko drużynom z Serie A wygrały zaledwie dwa razy na 32 próby, przegrywając aż 25 razy. Chociaż Jaga przypomina sobie porażki Fiorentiny z Lechem Poznań w 2015 i 2023 roku – wtedy Viola nie poległa w europejskich pucharach z polskimi drużynami w ostatniej dekadzie – powielenie zeszłorocznego sukcesu i awansu do ćwierćfinału Ligi Konferencji wydaje się obecnie mrzonką.

Jagiellonia do pierwszego spotkania była jednak beniaminkiem trudnym do pokonania. Licząc eliminacje, tylko jedna porażka w dwunastu meczach europejskich to wynik godny szacunku. Ponadto, przed podróżą do Florencji, Jaga była niepokonana w sześciu ostatnich meczach wyjazdowych w europejskich pucharach, notując zaledwie trzy remisy.

Problem polega na tym, co wydarzyło się tydzień temu. Aktualny lider polskiej Ekstraklasy, który po raz pierwszy od lat zapewnił sobie tytuł mistrzowski w 2024 roku, musi teraz wygrać różnicą co najmniej trzech bramek, aby marzyć o dogrywce. Ostatnie trzy mecze ligowe bez zwycięstwa sugerują, że ta forma może nie wystarczyć. Adrian Siemieniec, szkoleniowiec Jagiellonii, z pewnością odetchnął z ulgą po powrocie wpływowych zawodników: Afimico Pululu i Tarasa Romanczuka, którzy opuścili pierwszy mecz z powodu zawieszeń. Pululu, król strzelców Ligi Konferencji z poprzedniego sezonu, w duecie z Jesus Imazem, będzie musiał stworzyć dynamit, którego brakowało w pierwszym meczu.

Rotacje gospodarza i powrót kluczowych graczy gości

Patrząc na potencjalne składy, Paolo Vanoli zapewne ponownie postawi na szeroką rotację, dając odpocząć kluczowym postaciom, dla których priorytetem jest utrzymanie w Serie A. Gracze tacy jak David De Gea, Dodo, Manor Solomon czy Moise Kean mogą usiąść na ławce rezerwowych. Powrót Mandragory po zawieszeniu jest jednak kluczowy; to on jest absolutnym motorem napędowym Fiorentiny w Ligi Konferencji – najwięcej występów (44), najwięcej goli (dziewięć!) i najwięcej udziałów przy bramkach (13) w historii klubu w tych rozgrywkach.

Z kolei Jagiellonia będzie polegać na powracających po kartkach. To ogromny impuls dla struktury drużyny, zwłaszcza jeżeli chodzi o solidność w środku pola i siłę natarcia. Oczekuje się, że kontuzjowani Sergio Lozano i Dusan Stojinovic pozostaną poza składem.

Przewidywane składy:

Fiorentina możliwy skład: Lezzerini; Fortini, Comuzzo, Ranieri, Gosens; Mandragora, Ndour; Harrison, Fabbian, Fazzini; Piccoli

Jagiellonia Białystok możliwy skład: Abramowicz; Wojtuszek, Vital, Pelmard, Wdowik; Romanczuk, Mazurek; Pozo, Imaz, Jozwiak; Pululu

Ostateczny werdykt: Komfortowy remis kontra walka o ligowe punkty

Choć obie drużyny mogą mieć częściowo głowy zaprzątnięte innymi sprawami – Fiorentina ligową walką o przetrwanie, a Jagiellonia utrzymaniem prowadzenia w Ekstraklasie – wydaje się, że ten dwumecz dobiega końca. Biorąc pod uwagę deficyt ofensywny Jagiellonii w obecnej edycji Ligi Konferencji, jest po prostu za mało prawdopodobne, by zaserwowali taką rewolucję w wyniku. Nawet jeśli gospodarze nie będą w pełni skoncentrowani, ich rezerwowa jedenastka powinna utrzymać kontrolę. Prognozujemy, że rewanż zakończy się remisem, ale awans Włochów będzie pewny.

Werdykt: Fiorentina 1:1 Jagiellonia Białystok (Fiorentina wygrywa 4:1 w dwumeczu).

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.