Nadchodzące starcie Arsenalu z Crystal Palace w Pucharze Ligi Angielskiej rzuca cień na spekulacje transferowe, zwłaszcza wokół Marce Guehiego. Choć ekspert Charles Watts uważa Anglika za „magnificenckiego” kandydata dla Kanonierów, jest sceptyczny co do możliwości jego sprowadzenia, co sugeruje, że Mikel Arteta musi szukać innych rozwiązań defensywnych. Czy ten mecz stanie się poligonem doświadczalnym dla rezerwowych, czy może Arteta postawi na doświadczenie w walce o cenne trofeum?

Guehi w Arsenalu: Fantazja eksperta kontra brutalna rzeczywistość rynku
Marc Guehi, kapitan Crystal Palace, to nazwisko, które z pewnością rozpala wyobraźnię kibiców każdej czołowej drużyny. Jego odejście z Selhurst Park pod koniec sezonu, gdy wygasa jego kontrakt, czyni go towarem deficytowym i pożądanym przez europejskie potęgi. Ekspert Charles Watts, cytowany przez Sports Mole, zdaje się przyznawać rację, że Guehi byłby spektakularnym wzmocnieniem dla Arsenalu, ale szybko sprowadza entuzjastów na ziemię. Problemem jest nieprzenikniona formacja obronna Kanonierów.
„To byłby piekielnie trudny proces przekonywania, zwłaszcza teraz, kiedy do miksu dołączył Mosquera” – komentuje Watts, nawiązując do kontuzji, które nękają obronę Arsenalu.
W obronie Mikela Artety królują William Saliba i Gabriel Magalhães. Być środkowym obrońcą w tym duecie to jak wejść do klubu, w którym wejściówka jest wydana aż dwóm niekwestionowanym liderom.
„Guehi będzie chciał być głównym facetem gdzieś, a jestem pewien, że otrzyma propozycję bycia głównym facetem w wielu czołowych klubach w Europie. Ale tutaj po prostu nie będzie tym głównym facetem” – dodaje Watts.
Dla 25-letniego reprezentanta Anglii, który widział załamanie letniego transferu do Liverpoolu za 35 milionów funtów, perspektywa bycia zmiennikiem dla Saliby i Gabriela, nawet u boku potencjalnie sprzedanego w 2026 roku Bena White’a (na którego celuje Real Madryt), wydaje się mało atrakcyjna. Jeśli Saliba pozostanie w klubie, szanse na transfer Guehiego do Arsenalu są minimalne. Nawet jeśli Arsenalowi udałoby się dokonać transferu, musieliby przebić oferty gigantów takich jak Liverpool, Real Madryt czy Bayern Monachium – wyścig, w którym Kanonierzy, bez gwarancji pierwszego składu dla Guehiego, prawdopodobnie by przegrali.
Puchar Ligi: Priorytet czy poligon doświadczalny?
Wtorkowy ćwierćfinał EFL Cup (Carabao Cup) na Emirates Stadium to starcie w specyficznym kontekście. Arsenal zmaga się z kryzysem kadrowym w obronie – Gabriel Magalhães (udo), Cristhian Mosquera i Ben White (oba kostki) są poza grą. Z drugiej strony, Crystal Palace przybywa w okresie zadyszki, z bilansem braku zwycięstw w trzech ostatnich meczach i wysoką porażką 1:4 z Leeds United. Oliver Glasner ma za to problemy kadrowe, osłabiony brakiem kluczowych graczy, takich jak Daniel Munoz, Ismaila Sarr czy Daichi Kamada, a dodatkowo grając trzeci mecz w sześć dni.
Arsenal, który nie wygrał tego trofeum od 1993 roku, ma szansę na przełamanie tej 32-letniej suszy, ale pytanie brzmi, jak poważnie Mikel Arteta podejdzie do tego zadania, biorąc pod uwagę przeciążenie fizyczne i defensywne luki. Charles Watts przyznał, że choć Puchar Ligi był na początku sezonu jego najniższym priorytetem, teraz sytuacja się zmieniła – Arsenal jest blisko Wembley i nie może to zlekceważyć.
„To będzie interesujące zobaczyć, jak Palace do tego podejdzie, jakie zmiany wprowadzą – to przypada w środek niewiarygodnie trudnego okresu gier i ciągłego futbolu dla nich również” – analizuje Watts.
Dla Kanonierów, po nerwowym zwycięstwie 1:0 nad Evertonem w Premier League, to idealna okazja dla rezerwowych, ale Watts apeluje o pełne zaangażowanie.
„Chcę tylko, żeby Arsenal wygrał te rozgrywki. Osiągnięcie tego mogłoby im niesamowicie pomóc pod względem pewności siebie, na początku kluczowego etapu walki w Premier League i Lidze Mistrzów” – argumentuje ekspert.
Arteta może posłać do boju Gabriela Jesusa i, jak sugerowane są przewidywane składy, nawet mało widocznego nastoletniego obrońcę. Jednak dla Wattsa, ryzyko jest warte podjęcia dla trofeum.
„Nie chcę, żeby podejmował niepotrzebne ryzyko – musi wykorzystać swoją kadrę, a ta kadra jest obecnie rozciągnięta. Więc będzie to trudne, ale to ogromna szansa, by uciszyć wszystkich. Jesteś trzy mecze od finału na Wembley, 270 minut, może więcej dogrywki, ale możesz to udźwignąć. Kiedy w grę wchodzi trofeum, idź po to” – podkreśla Watts, stanowczo odcinając się od argumentów typu „grajmy młodymi, nieważne co”.
Jak EFL Cup może „uciszyć krytyków” w kluczowym momencie sezonu
Zakończenie niemal trzyletniej posuchy w Pucharze Ligi to coś więcej niż tylko podniesienie pucharu. To ważny sygnał dla otoczenia klubu, zwłaszcza w kontekście walki o mistrzostwo kraju i progresu w europejskich pucharach. Wygrana z osłabionym Palace, nawet przy rotacjach w składzie, ma ogromne znaczenie psychologiczne.
Dla Arsenalu, który w poprzednich rundach eliminował Port Vale i Brighton (choć rezerwowymi składami), Palace, mimo problemów, to rywal z Premier League, który w czwartej rundzie wyeliminował młodzieżowy skład Liverpoolu. To pokazuje, że nie można lekceważyć nikogo w tych rozgrywkach.
Jeśli Arsenal zdoła przebić się przez Palace, a następnie wygrać kolejne dwa mecze, trofeum zawita na Emirates Stadium, co mogłoby być definitywnym dowodem na to, że projekt Mikela Artety wszedł w fazę stabilnego zdobywania trofeów, a nie tylko bycia „blisko”. Dla krytyków, którzy wciąż kwestionują mentalność Kanonierów w decydujących momentach, zwycięstwo w EFL Cup byłoby mocną kontrą. Nawet jeśli Guehi pozostanie poza zasięgiem, skupienie na bieżącym celu, jakim jest trofeum, może okazać się ważniejsze niż spekulacje transferowe na lato 2025.