Magazyn piłkarski NewsyHaaland nie strzela, a Manchester City traci impet.

Haaland nie strzela, a Manchester City traci impet.

Jarosław Kowalski

Nadchodzi starcie tytanów, choć statystyki sugerują jednostronny pojedynek. Manchester City, desperacko goniony przez Arsenal, udaje się na Craven Cottage, gdzie czeka na nich rozpędzony Fulham. Czy „The Cottagers” staną się kolejną ofiarą maszyny Pepa Guardioli, czy może ich ostatnia seria zwycięstw okaże się kluczem do niespodzianki? Przygotujcie się na analizę, która rozbiera na czynniki pierwsze ostatnią formę obu ekip i wskazuje, gdzie leży prawdziwy punkt zapalny tego starcia.

Haaland nie strzela, a Manchester City traci impet.

Czy Erling Haaland to jedyny klucz do sukcesu City? Paradoks norweskiego „plądrowacza”

Erling Haaland. Wystarczy to imię i nazwisko, by kibice Premier League znów poczuli dreszcz emocji – lub przerażenia. Norweg, co tu dużo mówić, zaczął sezon w „szalonej formie strzeleckiej” od samego gwizdka inaugurującego rozgrywki. Mimo że ostatnio miał chwilową posuchę przeciwko Newcastle, Leeds i w europejskich pucharach z Leverkusen, nadal dzierży koronę króla strzelców z miażdżącą przewagą.

Fakty mówią same za siebie: Haaland ma więcej goli na swoim koncie niż całe składy klubów takich jak Wolves, Nottingham Forest czy Leeds United. To poziom abstrakcyjny, wykraczający poza standardową definicję „skutecznego napastnika”. Co więcej, Fulham to dla niego idealny przeciwnik – historycznie notuje przeciwko nim sześć bramek w sześciu meczach, wliczając w to hat-tricka i asystę.

Jednakże pojawia się pewien niepokojący trend. Choć nie można stwierdzić, że City cierpią, gdy Haaland milczy, to statystyki są wymowne: z trzech meczów, w których Norweg nie trafił do siatki, Mistrzowie Anglii przegrali dwa. W weekend ledwo uratowali punkty z Leeds, wyrzucając z siebie dwubramkową przewagę i potrzebując gola w doliczonym czasie gry. Jeżeli podopieczni Pepa Guardioli mają realnie myśleć o dogonieniu lidera z Arsenalu, sprawa jest prosta: potrzeba, by Haaland funkcjonował w trybie „dwa strzały, dwa gole”. Dopóki nie ma tej niepowstrzymanej machiny, City pozostają w roli pościgu.

Fulham wchodzi do „klasy średniej”: Czy Cottoagers zyskali formę w idealnym momencie?

Podczas gdy dyskusja skupia się na astronomicznych kwotach i walce o tytuł, w zachodnim Londynie ma miejsce cicha rewolucja. Fulham, dzięki imponującej serii, umocniło się w ligowej tabeli, odrywając się od strefy spadkowej i wbijając się w gęsty środek tabeli.

Pomijając ścisłą czołówkę i strefę spadkową, pozycje od piątej do piętnastej (gdzie plasuje się Fulham) dzieli zaledwie pięć punktów. To sugeruje, że najbliższe pięć meczów, które czekają drużyny, będą absolutnym testem na charakter. Drużyna, która złapie konsystencję formy do końca roku, może gwałtownie wystrzelić w górę. „The Cottagers” zdają się łapać wiatr w żagle dokładnie teraz. Odwrotna sytuacja, i narracja o europejskich pucharach może błyskawicznie zmienić się w hasło: „skupmy się na pucharach krajowych”.

Patrząc na niedawne wyniki, Fulham wygląda solidnie. Łącznie, wliczając pucharowe zwycięstwo po rzutach karnych, odnieśli cztery wygrane w ostatnich pięciu spotkaniach. Co więcej, w Premier League u siebie ulegli w tym sezonie jedynie Manchesterowi United i Arsenalowi – City musi się liczyć z oporem na Craven Cottage. Z drugiej strony, forma City na wyjazdach jest bardziej niejednoznaczna: cztery zwycięstwa na ostatnie dziewięć delegacji.

Kluczowe jednostki i kadrowe zawirowania przed starciem

Po stronie gospodarzy, sytuacja kadrowa wygląda zaskakująco dobrze. Absencje są minimalne – kontuzjowani są tylko Antonee Robinson i Rodrigo Muniz. To duży komfort dla Marco Silvy przed starciem z potentatem.

Po stronie Manchesteru City sytuacja jest bardziej skomplikowana w kluczowym sektorze boiska. Wciąż nie ma kluczowego duetu środka pola: Mateo Kovačića i Rodriego. Brak tego ostatniego, stanowiącego fundament City od lat, jest odczuwalny, nawet jeśli inni gracze starają się wypełnić tę lukę.

Choć uwaga skupi się na Haalandzie, to równie istotne są występy graczy kreujących. Phil Foden, po swoim dublecie w ostatnim meczu, znów będzie na pierwszych stronach gazet. Jednak należy zwrócić uwagę na Jérémy’ego Doku. Belg jest w znakomitej dyspozycji, kreując osiem „dużych szans” dla City – najwięcej w lidze. Ponadto, wśród graczy z co najmniej 400 minutami na boisku, Doku jest liderem pod względem dryblingów na 90 minut (4.6). To właśnie on może być tym elementem, który złamie defensywę opartą na zorganizowanej obronie Fulham.

Przewidywania: Piekło na Craven Cottage, ale…

Oczekujemy, że Fulham postawi City prawdziwe wyzwanie. Będą frustrować gości przez długie fragmenty meczu, bazując na ofensywie przez skrzydła i doskonałej organizacji środka pola. To nie będzie spacer po parku dla Obywateli. Jednakże, futbol na tym poziomie rzadko nagradza wyłącznie frustrację. Ostatecznie, indywidualna klasa i desperacja w walce o tytuł powinny przechylić szalę.

Przewidywanie: Fulham 1 Manchester City 2.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment