Magazyn piłkarski NewsyLiverpool w kryzysie kontra odmieniony Nottingham Forest.

Liverpool w kryzysie kontra odmieniony Nottingham Forest.

Jarosław Kowalski

Wielki test dla Liverpoolu: Czy The Reds zdołają zatrzymać kryzys na Anfield, mierząc się z odrodzonym Nottingham Forest? Obie drużyny przechodzą przez skrajnie różne momenty, a nad The Reds, pomimo idealnego początku, zawisły czarne chmury. Czy ta batalia będzie iskierką nadziei, czy tylko kolejnym gwoździem do trumny ich jesiennej formy?

Liverpool w kryzysie kontra odmieniony Nottingham Forest.

Od idealnego startu do ligowej pustki: Co się stało z maszyną Kloppa-Slota?

Początek sezonu dla Liverpoolu, choć okraszony zwycięstwami, nie był porywający – to fakt, który sami kibice musieli przełknąć. Pod wodzą Arne Slota, wydawało się, że każdorazowo zwycięstwo to kwestia czasu, a nie przypadku. Jednak ta naiwna wiara szybko zderzyła się z brutalną rzeczywistością Premier League. Po serii czterech porażek z rzędu w lidze, kompromitującej nędzie z Galatasaray w Lidze Mistrzów i brutalnym wyeliminowaniu z Carabao Cup przez Crystal Palace, forma The Reds poszybowała w dół. Dopiero nieznaczne przebłyski przy Curry Brook z Aston Villą zostały szybko zgaszone trzema golami na Etihad przeciwko Manchesterowi City przed przerwą reprezentacyjną. Obecnie Liverpool okupuje nieszczęsne ósme miejsce w tabeli, a analiza ostatnich pięciu spotkań pokazuje, że tylko Wolves zgarnęło mniej punktów. Ta tendencja spadkowa jest niepokojąca.

Na tym tle, nadchodzący rywal, Nottingham Forest, wydaje się być drużyną, której Slot jeszcze nie pokonał. To jest kluczowa psychologiczna batalia dla gospodarzy.

Kiedy trzy szatnie to za dużo: Reanimacja pod wodzą Dyche’a

Nottingham Forest to chodzący podręcznikowy przykład chaosu organizacyjnego w środku sezonu. Mówimy tu o trzecim menedżerze w zaledwie kilku miesiącach, po rozstaniu z Nuno Espírito Santo i, co ciekawe, Ange Postecoglou. Teoretycznie, taka rotacja powinna pogrzebać morale, ale w tym przypadku nastąpił twardy reset. Powrót Seana Dyche’a, mistrza „tylko nie spadnijmy”, przyniósł oczekiwany efekt.

Forest zremisował z Manchesterem United i pokonał Leeds United, wykazując się solidnością, której brakowało w poprzednich tygodniach. Choć wciąż tkwią w strefie spadkowej, ich forma jest lepsza niż Liverpoolu w ostatnich pięciu meczach we wszystkich rozgrywkach, gdzie stracili ledwie jedną porażkę. Mimo że statystyki są brutalne, to właśnie Forest w obecnej formie jawi się jako nieprzewidywalny i groźny gość na Anfield.

Statystyczny koszmar i obrona, która nie umrze

Analizując ostatnie występy obu ekip, rzuca się w oczy jeden kuriozalny fakt w przypadku Liverpoolu: zero remisów w tym sezonie. Zwycięstwo albo porażka – tak wygląda matematyka The Reds w kampanii 2024/25. Dodatkowym problemem jest utrzymywanie czystego konta w lidze; udało się to tylko raz, skromne 1:0 z Burnley we wrześniu.

Co zaskakujące, choć forma ofensywna Liverpoolu szwankuje, ich defensywa nie jest aż tak dziurawa, jak mogłoby się wydawać. Forest, mimo fatalnego startu, stracił zaledwie o trzy bramki więcej niż gospodarze. Prawdziwym problemem drużyny Dyche’a jest kreacja. Zdobywając zaledwie 10 goli w lidze, ustępują pod tym względem tylko Wolves (siedem). Jednak pod wodzą swojego nowego szkoleniowca, widać pozytywne sygnały – zdobyli pięć bramek w dwóch ostatnich meczach Premier League. To pokazuje, że Dyche potrafi wycisnąć maksimum z dostępnych zasobów.

Kto poprowadzi swoje stery: Salah kontra wybuchowy talent

W obliczu kryzysu, ciężar spoczywa na barkach największych gwiazd. W Liverpoolu to nieustannie Mohamed Salah. Krążą plotki, czy legendarny skrzydłowy nie powinien usiąść na ławce, by odszukać swój rytm. Zbliżający się Puchar Narodów Afryki sprawia, że jego „okno” na uratowanie sezonu w barwach The Reds staje się coraz krótsze. Jak głosi sensacyjne stwierdzenie z analizy: > Sooner or later, the champions are going to figure out a way to get their No. 11 involved again. This could be the game.

U gości, na radarze pojawia się Igor Jesus. Ten 24-latek, który wystąpił w trzech ostatnich meczach ligowych, zaprezentował się wyśmienicie przeciwko Leeds United. Choć nie trafił do siatki, zanotował pięć strzałów w 59 minut i wygenerował wskaźnik xG na poziomie 0.61, co jednoznacznie klasyfikuje go jako realne zagrożenie bramkowe. Dyche najwyraźniej znalazł klucz do aktywacji jego potencjału.

Kadrowe zmartwienia: Kto na boisku, a kto w gabinecie?

Arne Slot ma pewne powody do optymizmu, zwłaszcza powrót kluczowego bramkarza. Oczekuje się, że Alisson Becker wróci do bramki na weekendowe starcie. Niestety, lista kontuzjowanych pozostaje długa: poza grą są tacy gracze jak Florian Wirtz, Conor Bradley, Stefan Bajčetić, Jeremie Frimpong i Giovanni Leoni. Można jednak spodziewać się powrotu Alexandera Isaka, który po powrocie z powołania do reprezentacji Szwecji powinien być gotowy do gry po odpoczynku na ławce przeciwko Manchesterowi City.

W szatni Nottingham Forest sytuacja kadrowa jest znacznie trudniejsza. Sean Dyche będzie musiał radzić sobie bez kilku istotnych elementów układanki, w tym bez Calluma Hudsona-Odoia, rutynowanego Chrisa Wooda oraz Oli Ainy na wyprawę na Anfield. Ta lista absencji może wymusić na szkoleniowcu kolejną restrukturyzację składu.

Werdykt: Czy Anfield wytrzyma kolejny rollercoaster?

Biorąc pod uwagę obecną niestabilność Liverpoolu oraz fakt, że pragmatyk Dyche potrafi zorganizować grę defensywną, można być pewnym, że Forest sprawi gospodarzom mnóstwo problemów. Nie spodziewajmy się tu festiwalu ofensywnego w wykonaniu The Reds. Niemniej jednak, jakość personalna i presja własnego stadionu powinny przeważyć. Przewidujemy, że Liverpool wygra, ale będzie się to działo na krawędzi nerwów. Proponowany wynik to skromne 2:1 dla gospodarzy.

0 / 5. Ocen: 0

Podobne artykuły

Leave a Comment