Pochettino inspiruje się kinem, USA czeka test z gigantami.
Ostatnie mecze towarzyskie reprezentacji Stanów Zjednoczonych przed mundialem w 2026 roku mają być prawdziwym poligonem doświadczalnym dla drużyny Mauricio Pochettino.
Od „Cudu” do krytyki: Jak Pochettino odwrócił złą passę USMNT
W mediach społecznościowych, zwłaszcza w kontekście zbliżającego się losowania grup mundialu, panuje pewne poruszenie co do perspektyw reprezentacji Stanów Zjednoczonych. Sam Mauricio Pochettino, menadżer USMNT, czerpał inspirację z nietypowego źródła przed tym kluczowym okresem – obejrzał film „Cud” (ang. ‘Miracle’), opowiadający o historycznym triumfie amerykańskiej drużyny hokejowej w 1980 roku. Ta historia kopciuszka najwyraźniej trafiła do motywacji Argentyńczyka. Jak sam przyznał, cytując za Grahamem Ruthvenem: „Zidentyfikowaliśmy się z wieloma rzeczami w tym filmie. To naprawdę niesamowite, jak grupa dwudziestu graczy naprawdę uwierzyła w jakąś ideę”.
Warto pamiętać, że droga do tego optymizmu nie była usłana różami. Jeszcze rok temu, po kolejnych porażkach z Kanadą i Panamą, pozycja Pochettino była mocno kwestionowana. Nawet Alexi Lalas, były reprezentant USA i znany komentator, publicznie wzywał do zwolnienia trenera. To pokazuje, jak bardzo nastroje społeczne mogły być spolaryzowane. Jednak jesień 2025 roku przyniosła przełom. Po międzynarodowych oknach we wrześniu, październiku i listopadzie, drużyna w końcu znalazła swój rytm. Pochettino zdołał dopasować optymalne ramy taktyczne, co zaowocowało serią obiecujących rezultatów przeciwko Japonii, Ekwadorowi, Australii, Paragwajowi i Urugwajowi. Rok 2025 zakończył się na wyraźnie pozytywnej nucie.
Belgia i Portugalia: Prawdziwy test dojrzałości na starcie eliminacji mentalnych
Teraz na scenę wchodzą rywale z najwyższej światowej półki. Mecze z Belgią w Atlancie, a następnie starcie z Portugalią, będą najtwardszym do tej pory sprawdzianem gotowości gospodarzy turnieju. W grupie mistrzostw świata USA czeka Australia, Paragwaj oraz zwycięzca barażu między Kosowem a Turcją – teoretycznie daje to realną szansę na wyjście z grupy. Jednak historia kopie gospodarzy jest bolesna: minęło 24 lata, odkąd USMNT ostatnio wygrała mecz fazy pucharowej na mistrzostwach świata, odpadając w Katarze z Holandią. Aby pójść dalej, trzeba umieć mierzyć się z elitą już teraz.
Pochettino musi znaleźć sposób, aby jego zespół nie tylko nawiązał walkę, ale i potrafił dominować nad rywalami kalibru Belgii czy Portugalii. Reprezentacja Walonii co prawda przechodzi fazę przejściową po odejściu kluczowych postaci „Złotego Pokolenia”, ale wciąż posiada graczy absolutnie światowej klasy. Mowa tu naturalnie o Jérémy'm Doku i Kevinie De Bruyne, których selekcjoner Rudi Garcia powołał na spotkania z USA. De Bruyne, Amadou Onana i Youri Tielemans tworzą pomoc, która potencjalnie może zdominować posiadanie piłki w sobotę. Choć w obronie brakuje liderów pokroju Kompany'ego czy Vertonghena, to kluczowym problemem dla Amerykanów może być sam dostęp do futbolówki.
Portugalia – test na absolutną światową czołówkę
Jeśli Belgia jest wyzwaniem wymagającym, to Portugalia zapowiada się na test gatunku „hardcore”. Pod wodzą Roberto Martíneza, ekipa ta jest wymieniana w gronie głównych faworytów do tytułu w nadchodzącym latem. Portugalski skład jest głęboki, może nawet głębszy niż u Anglii czy Francji; opcji na każdej pozycji jest w nadmiarze. Co ciekawe, Cristiano Ronaldo, z powodu kontuzji, opuści starcie z USMNT. Niektórzy analitycy sugerują, że dla 41-letniego, choć wciąż wielkiego gracza, strata szybkości może być problemem, a jego brak może paradoksalnie wzmocnić zespół, pozwalając na wystawienie w ataku np. dynamicznego Gonçalo Ramosa z PSG.
Mimo wszystko, Amerykanie mają swoje poważne atuty. Choć Christian Pulisic zmaga się z problemami zdrowotnymi i dyspozycją w AC Milan, dla kadry narodowej niezmiennie pozostaje kluczowym elementem. Folarin Balogun okrzepł jako numer jeden na dziewiątce i notuje dobrą serię w barwach AS Monaco. A co z sercem drużyny? Tutaj padła mocna deklaracja Pochettino: w kontekście 2026 roku, Juventus to „Weston McKennie i dziesięciu graczy”. McKennie, będąc w życiowej formie, wnosi niesamowitą energię i te późne wbiegnięcia w pole karne. Do tego dochodzą Dario, Malik Tillman, Brenden Aaronson i Timothy Weah, zdolny do odwrócenia losów pojedynku. Nawet bez kontuzjowanych Tylea Adamsa i Sergeño Dest, Pochettino dysponuje szerszym składem niż jego poprzednik na ostatnim mundialu. Wyniki w Atlancie pokażą, czy ta "wiara w ideę" wystarczy, by w końcu ruszyć z miejsca i zapisać się w historii nowoczesnej piłki nożnej.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.