Rangers odrabiają straty w dziewięciobramkowym thrillerze i awansują na drugie miejsce.
Jeden z najbardziej elektryzujących meczów sezonu w Scottish Premiership właśnie dostarczył kibicom Rangers FC potężnej dawki adrenaliny, a rywalom – zimnego prysznica.
Jak Rangers odwrócili losy dziewięciobramkowego horroru na wyjeździe?
W niedzielne popołudnie na boisku Falkirk toczyła się prawdziwa piłkarska wojna, a fani Rangers musieli stoczyć się niemal do poziomu rozpaczy, by następnie wznieść ręce w geście triumfu. Sytuacja wyjściowa była absolutnie niekorzystna. W Glasgow z pewnością nie byli zadowoleni z wyników rywali – Hearts i Celtic skasowali komplet punktów w sobotę, wywierając tym samym presję na The Gers. Czy Rangers podołają? Odpowiedź brzmiała: nie od razu.
Początek spotkania przeciwko Falkirk okazał się koszmarem. Już w 26. minucie Rangers tracili dwie bramki, co dla pretendenta do tytułu brzmiało jak wyrok. Jednak futbol bywa przewrotny, a ten mecz stał się tego kwintesencją. Iskrę zapalną był gol Tochiego Chukwuaniego tuż przed przerwą. Choć w obozie gospodarzy podnoszono protesty, sugerując, że piłka opuściła pole gry w trakcie akcji poprzedzającej strzał, sędzia uznał bramkę, a Rangers złapali oddech. Rywale mogli tylko zgrzytać zębami.
Druga połowa to już pokaz charakteru i siły ofensywnej, która zdaje się budzić na kluczowy moment sezonu. W zaledwie cztery minuty Rangers odwrócili losy spotkania! Youssef Chermiti i Nicolas Raskin – dwaj kluczowi gracze – zapewnili, że wynik zmienił się na 3:2 dla gości. Minutę później, w 58. minucie, rezerwowy Bojan Miovski dołożył zabójczą wolejem czwartą bramkę. Na tablicy widniało 4:2, a złość kibiców Rangers przerodziła się w euforię.
Chwilowe uspokojenie zburzył James Tavernier, który dopuścił się faulu na Filipie Lissahu w polu karnym. Calvin Miller nie zmarnował "jedenastki", doprowadzając do stanu 4:3 na dwadzieścia minut przed końcem. Czyżbyśmy mieli powtórkę z emocjonującego dreszczowca? Nie tym razem. Chermiti błyskawicznie odpowiedział swoim drugim trafieniem, pieczętując wynik 5:3, a Miovski w 88. minucie dobił gospodarzy, ustalając wynik na 6:3 – jego drugi gol w tym spotkaniu.
Historyczny wyczyn: pięć goli w drugiej połowie po 30 latach
Ten mecz zapisze się w annałach klubu ze względu na niesamowity powrót, ale także skalę ofensywnego szaleństwa po przerwie. Rangers strzelili pięć goli w drugiej połowie meczu ligowego po raz pierwszy od sierpnia 1996 roku! W tamtym historycznym starciu hat-tricka skompletował sam Ally McCoist w wygranym 5:2 meczu z Dunfermline.
Co więcej, The Gers zanotowali minimum cztery bramki w trzecim kolejnym meczu ligowym, co ostatnio miało miejsce pod wodzą Stevena Gerrarda w grudniu 2020 roku. To sugeruje, że ofensywny potencjał drużyny pod wodzą obecnego menedżera, Philla Röhla, eksploduje w najbardziej potrzebnym momencie.
Zwycięstwo to ma olbrzymie znaczenie tabelaryczne. Dzięki inkasowaniu pełnej puli, Rangers wskoczyli na drugie miejsce w tabeli Scottish Premiership, wyprzedzając lokalnych rywali i obrońców tytułu z Celticu. Strata do liderującego Hearts stopniała do zaledwie jednego punktu, a do rozegrania pozostało pięć kolejek. Wyścig o tron trwa, a napięcie gęstnieje.
Rohl o mentalności i potrzebie czystych kont
Phil Rohl, taktyk odpowiedzialny za tę niesamowitą transformację, nie krył dumy z reakcji swojego zespołu po katastrofalnym początku. Uważa, że kluczowa była umiejętność adaptacji i mentalność w szatni.
"Jestem dumny z rezultatu. Początek był bardzo trudny, nie jest to, czego chcemy. Musieliśmy dostosować się do warunków,"
powiedział Rohl dla BBC Scotland. Niemniej jednak, menedżer nie ukrywa, że nadal dostrzega obszary wymagające poprawy, zwłaszcza w defensywie, biorąc pod uwagę liczbę straconych bramek.
"Trzy mecze z rzędu z 14 golami pokazują, jak chcemy grać. Musimy poprawić naszą obronę. Jest o wiele, o wiele łatwiej z czystym kontem,"
dodał Rohl.
Co warte podkreślenia, menedżer docenił wewnętrzną komunikację w zespole, która zadziałała jak katalizator zmiany optyki na boisku.
"Byli bardzo szczerzy wobec siebie w przerwie. Moja grupa ma jakość, ducha, wiarę i mentalność, by walczyć do końca. Pokazałem im rozwiązania, ale to moi zawodnicy – oni dzisiaj dostarczyli,"
podkreślił Rohl, wskazując na determinację i jakość piłkarzy jako czynnik decydujący o historycznym zwycięstwie.
Rangers, którzy swój kolejny mecz ligowy rozegrają z Motherwellem na Ibrox, z niecierpliwością będą wyczekiwać konfrontacji z Hearts na Tynecastle osiem dni później – to spotkanie może okazać się decydującym pojedynkiem o mistrzowską koronę. Emocje w Szkocji dopiero się rozkręcają.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.