Remisy kosztują Rangers, a Celtic pod presją przed derbami.

Nadchodzi El Clásico szkockiego futbolu, a napięcie w Scottish Premiership jest niemal namacalne! Dwaj giganci, Rangers i Celtic, mierzą się ze sobą w momencie, gdy ich ambicje mistrzowskie stoją pod znakiem zapytania.

Remisy pustoszące skarbiec punktów Rangersów

Gdy przyglądamy się tabeli Scottish Premiership, uderza jedna, niepokojąca statystyka dotycząca Rangersów. Mając zaledwie dwie porażki w całym sezonie – obie poniesione z Hearts – wydawałoby się, że są na kursie idealnym do dominacji. Jednakże, 55-krotni mistrzowie Szkocji tracą cztery punkty do lidera, a powód jest aż nazbyt oczywisty: mnóstwo remisów. Aż 11 razy musieli dzielić się punktami, co stawia ich w czołówce ligi pod względem nierozstrzygniętych meczów. To jest ten cichy zabójca ambicji.

Danny Röhl i jego chłopcy ostatnio czują ten gorzki smak podziału punktów szczególnie dotkliwie. W pięciu ostatnich meczach ligowych trzy zakończyły się remisem – na wyjeździe z Hibernian, Livingston i Motherwell. W kontekście walki o tytuł, taki rezultat smakuje jak utrata dwóch, a nie zyskanie jednego punktu. Każdy remis w tym wyjazdowym trybie to krok w tył, który trudniej nadrobić u siebie.

Celtic pod wodzą Martina O’Neilla: Od chaosu do walki o przetrwanie

Sezon Celticu był, oględnie mówiąc, rollercoasterem. Zmiany u steru – od nieudanych epizodów Brendana Rodgersa, przez fatalny miesiąc Wilfrieda Nancy'ego, aż po powrót Martina O’Neilla – zafundowały kibicom dawkę adrenaliny, której woleliby uniknąć. Choć O’Neill potrafi tchnąć w drużynę solidność, to słaby start i niestabilność w połowie sezonu wsadziły obrońców tytułu w trudną pozycję.

Obecnie "Bhoys" tracą sześć punktów do lidera, choć mają jeden zaległy mecz do rozegrania, co daje im szansę na zmniejszenie straty. Seria sześciu zwycięstw i jednego remisu pod wodzą O’Neilla przywróciła ich do gry, ale ostatnie potknięcia są bolesne. Porażka z Hibernian w lidze, poprzedzona europejską eliminacją z rąk Stuttgartu w Lidze Europy, pokazała, że psychika i forma nie są idealne. Z drugiej strony, odpadnięcie z Europy zwalnia ich z podwójnego obciążenia, pozwalając w pełni skupić się na sprawach krajowych.

Kto pociągnie wózek? Analiza kluczowych graczy

Gdy forma całych formacji szwankuje, uwaga przenosi się na jednostki. W Rangersach, gdzie napastnicy nie błyszczą regularnością, ciężar ataku spoczywa na barkach innej postaci. James Tavernier, kapitan i motor napędowy, jest ich czołowym strzelcem, z pięcioma golami z rzutów karnych i dorzucając do tego cztery asysty. To on musi kreować i wykańczać. W środku pola Nicolas Raskin, z pięcioma asystami, będzie kluczowy w budowaniu akcji, a dynamiczny skrzydłowy Djeidi Gassama może dostarczyć tę iskrę geniuszu, której potrzeba do przełamania impasu.

Po stronie Celticu sytuacja jest inna. Benjamin Nygren jest obecnie współliderem klasyfikacji strzelców z 14 bramkami, co jest imponującym wynikiem w kontekście, że najbliższy mu kolega z drużyny ledwo ma połowę tego dorobku. Z kolei Daezen Maeda, który w zeszłorocznych Old Firmach zanotował trzy udane akcje bramkowe, w tym sezonie jeszcze nie trafił do siatki Rangersów – to byłby idealny moment na przełamanie tej niemocy. Na lewej flance bardzo ważną rolę w defensywie i ofensywie odegra Kieran Tierney, który musi zapewnić równowagę na skrzydle.

Konfrontacja kadrowa i prognozy na remis, który nikogo nie zadowoli

Skład obu ekip zdradza, że najbliższe starcie może być bardziej taktyczne niż widowiskowe, zwłaszcza przy obecnych problemach kadrowych. Rangers mają relatywnie mniej zmartwień – poza boiskiem pozostają Dujon Sterling, Derek Cornelius oraz młodzi Connor Barron i Bailey Rice.

Sytuacja Celticu jest bardziej skomplikowana. Zawieszenie Austona Trusty'ego to spory cios, a problemy w defensywie potęguje kontuzja Camerona Cartera-Vickersa i Alistaira Johnstona. Brakuje również pomocnika Arne Engelsa oraz ofensywnego Joty. Dodatkowo, młodzi Adam Montgomery i Callum Osman są niedostępni. Ubytki w kluczowych strefach boiska sugerują, że stabilności defensywnej może brakować po obu stronach.

Biorąc pod uwagę, że obie drużyny nie prezentują ostatnio futbolu najwyższych lotów, a obrony obu ekip wydają się podatne na błędy, najbardziej prawdopodobny scenariusz jawi się jako remis. Jeśli do tego dojdzie, prawdziwym tryumfatorem tego weekendu okażą się... liderzy z Hearts. To gorzka prawda dla obu szkockich tytanów.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.