Swindon Town walczy o fotel lidera League Two w starciu z Gillingham.
Nowy Rok, nowy rozdział w League Two? Swindon Town ma szansę na historyczne wejście w 2026 rok, stając na czele tabeli w starciu z Gillingham FC. Czy „The Robins” pod wodzą Iana Hollowaya utrzymają fantastyczną dyspozycję, czy może „The Gills” przełamią swoją kuriozalną serię remisów?
Koniec stagnacji: Czy Swindon Town naprawdę idzie po awans?
Po czterech sezonach wegetacji w ligowej przeciętności, Swindon Town wreszcie zaczyna przypominać klub, który powinien walczyć o coś więcej niż tylko utrzymanie. Pod sterami Iana Hollowaya, drużyna z County Ground dosłownie "leci". Lada moment, bo już w najbliższy czwartek, mają realną szansę, by wyprzedzić obecnego lidera, Bromley, z którym tracą zaledwie dwa punkty. Wygrana będzie oznaczała objęcie fotela lidera – toż to scenariusz jak z podręcznika dla kibica!
Forma Robinsów jest imponująca. Sześć zwycięstw w ośmiu ostatnich meczach we wszystkich rozgrywkach to twardy argument, by traktować ich jako poważnych kandydatów do promocji. Ostatnio pokonali lokalnych rywali z Cheltenham 2:0, a historyczny moment zapisał w nim Filozofe Mabete, zdobywając swoją pierwszą bramkę dla klubu. Nie można ignorować również potęgi na własnym stadionie. Trzy wygrane w czterech ostatnich domowych spotkaniach, wliczając efektowne 4:0 nad Boltonem Wanderers w Pucharze Anglii, malują obraz zespołu w pełnym rozkwicie.
Szkoleniowiec Holloway zdaje się ignorować szum transferowy, skupiając się wyłącznie na wymagającym kalendarzu, który czeka jego podopiecznych. Czwartkowy mecz z Gillingham to dopiero czwarte spotkanie w ciągu 13 dni, a zaraz za nim czeka przeprawa z Harrogate i kolejne puchary. Wyzwanie logistyczne jest ogromne, ale wygląda na to, że The Robins są na to gotowi.
Gillingham: Klątwa remisu, która zniszczyła początek sezonu
Jeśli Swindon Town przeżywa renesans, to Gillingham FC desperacko próbuje uciec z pułapki, w którą sam się wpędził. The Gills wchodzą w Nowy Rok z ośmiomeczową serią bez zwycięstwa w League Two. Czy to by przełamało impas? Brzmi jak dramat, ale tu jest haczyk: aż siedem z tych meczów zakończyło się remisem! To nie jest porażka, to jest swoista, irytująca sterylność w grze.
Pamiętajmy, że menedżer Gareth Ainsworth i jego ekipa zaczynali sezon jak z bajki – dziewięć meczów bez przegranej w lidze, w tym sześć zwycięstw. Takiej formy, choćby z początku kampanii, Gillingham dziś nie pamięta. Obecnie zajmują jedenaste miejsce, choć należy uczciwie przyznać, że do strefy play-off tracą zaledwie sześć punktów. Zatem, mimo „klątwy remisów”, wciąż mają o co walczyć w drugiej połowie sezonu.
Ainsworth z pewnością będzie chciał by 2026 rok rozpoczął się od "dużego wyniku" przeciwko tak rozpędzonemu rywalowi jak Swindon. Historyczne wzajemne starcia sugerują, że łatwo nie będzie: osiem spotkań od 2020 roku, z czego aż pięć zakończyło się podziałem punktów!
Skład pod ostrzałem: Gdzie są rezerwowi w Swindon?
Stan kadrowy Swindon Town to obecnie największa bolączka Iana Hollowaya. Po poniedziałkowym zwycięstwie nad Cheltenham, na ławce rezerwowych siedziało zaledwie sześciu zawodników! To jest sygnał alarmowy dla każdego menedżera. Klub musiał awaryjnie ściągnąć recenzanta z powrotem z wypożyczenia, a Aaron Drinan wrócił po zawieszeniu. Niestety, te pozytywy zostały przyćmione przez kolejne straty.
Billy Bodin, Jamie Knight-Lebel i Joe Snowdon wypadli z kadry po spotkaniach świątecznych, a Paulo Glatzel opuścił boisko z prawdopodobnym urazem ścięgna podkolanowego. Dodajmy do tego długą listę absencji, w tym Ryana Delane'a, Olliego Clarke'a, Harry’ego Smitha i innych, a obraz staje się jasny – rezerwy są na wyczerpaniu.
Gillingham ma natomiast powody do optymizmu na tyłach. Powrót Conora Mastersona po kontuzji łydki, odniesionej w sierpniu, to gigantyczny zastrzyk jakości – obrońca zagrał pełne 90 minut w poniedziałek i wypadł solidnie. Jedyne większe zmartwienie Ainswortha to wciąż leczący bark Euan Williams, który pozostanie poza składem.
Możliwe składy rysują obraz starcia, gdzie gospodarze stawiają na ofensywę, a goście będą chcieli utrzymać szczelną obronę. Swindon: Ripley; Tafazolli, Ball, McGregor; Munroe, Nichols, Oldaker, Kilkenny, Drinan; Tabor, Palmer. Gillingham: Turner; Gale, Smith, Masterson; Rowe, Little, McKenzie, Hutton; Dack; Vokes, Palmer-Houlden.
Przewidywania: Czy tradycja remisów zatriumfuje nad pędzącym Swindon?
Szczerze mówiąc, kibice Gillingham powinni się przygotować na kolejny remis. Swindon Town jest rozpalone, gra u siebie i ma mnóstwo argumentów, by zgarnąć pełną pulę. Jednakże, w tym starciu tkwi pewien psychologiczny haczyk. Ta drużyna Gillingham potrafi być niewygodna, a ich zamiłowanie do podziału punktów, zwłaszcza ze Swindon (trzy ostatnie spotkania), jest statystycznie podejrzane.
Mimo wszystko, wyśmienita dyspozycja gospodarzy i problemy kadrowe "The Gills" sugerują, że gospodarze będą mieli przewagę. Ale w League Two, zwłaszcza w tym zimowym okresie, niespodzianki są na porządku dziennym. Myślę, że The Robins w końcu przełamią ten remisowy impas, lecz będzie to minimalne zwycięstwo, a nie festiwal goli.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.