Tottenham Hotspur liczy na przełamanie w londyńskim derby na Craven Cottage.

Wielkie Londyńskie Derby w Krainie Cieni: Tottenham Hotspur w Desperackiej Pogoni za Światłem na Craven Cottage. Czy dziesiąty raz okaże się szczęśliwy dla Kogutów, czy Fulham zada kolejny cios pogrążając ich w kryzysie? To starcie to więcej niż trzy punkty – to walka o minimalny respekt w Premier League 2026 roku.

Czy 2026 Rok Jest Przeklęty dla Kogutów? Dziewięć Meczów, Zero Zwycięstw

Fani Tottenham Hotspur z pewnością modlą się o cud. Seria dziewięciu meczów ligowych bez wygranej w bieżącym roku kalendarzowym to statystyka, która boli bardziej niż porażka sama w sobie. Ostatni weekend przyniósł brutalne zderzenie z rzeczywistością – demolka 4:1 z Arsenalem, w której Eze i Gyokeres bawili się kosztem obrony Kogutów. Ta "derby demolition" była gorzką pigułką do przełknięcia, zwłaszcza po tym, jak drużyna Igora Tudora zaliczyła kompromitującą serię.

Dla Tudora, debiut w Premier League z rywalem z Londynu nie mógł być trudniejszy. Choć gospodarze widzieli promyk nadziei, gdy Randal Kolo Muani skasował prowadzenie Eberechiego Eze wyrównując stan meczu, to druga połowa była zwiastunem nadciągającej katastrofy. Jak często bywa w derbach, Eze ponownie okazał się postrachem Tottenhamu, notując podwójne trafienie, a dołożone przez dwa gole Viktora Gyokeresa, dopełniły dzieła zniszczenia. Tudor nie miał złudzeń, jak pisał Sports Mole, „lepsza drużyna wygrała”. Dla zdobywców Ligi Europy, których status w elicie Premier League pozostaje poważnie zagrożony (obecnie 16. pozycja w tabeli), brak "nowego trenera bounce'u" jest alarmujący.

Co gorsza, Spurs mogą wyrównać swój najdłuższy ligowy marazm z 1994 roku pod wodzą Ossiego Ardilesa – dziesięć meczów bez zwycięstwa. To stawia drużynę w absolutnie niekomfortowej pozycji przed niedzielną wizytą na Craven Cottage.

Fulham w Górę, Spursy na Wyjeździe Kontratakują

Paradoksalnie, wyjazdy sprawiają Tottenhamowi nieco więcej radości niż mecze domowe w tym sezonie. Aż 19 z 29 punktów zdobyli na terenie rywali, a w trzech z ostatnich czterech spotkań na obcym stadionie we wszystkich rozgrywkach, zdobyli co najmniej dwa gole. To mała iskierka nadziei w mroku panującego na Tottenham Hotspur Stadium.

Tymczasem, Fulham pod wodzą Marco Silvy weszło w ten weekend z nieco podniesionymi głowami, po tym jak pokonali Sunderland 3:1. Raul Jimenez, autor dubletu, i Alex Iwobi, który dobił rywala, zadbali o to, by trzy punkty trafiły na Craven Cottage, przerywając tym samym serię trzech porażek z rzędu w lidze. To zwycięstwo pozwoliło Cottagers włączyć się na nowo do walki o górną połówkę tabeli; zajmują 10. miejsce, zaledwie trzy punkty tracąc do drużyn aspirujących do europejskich pucharów.

Okazuje się, że Fulham ma patent na Kogutów w ostatnich starciach. Przypadek? Nie sądzę. Ostatnia wizyta Tottenhamu na Craven Cottage zakończyła się ich porażką 2:0 w zeszłym sezonie. Co więcej, Fulham triumfowało 2:1 na stadionie Spursów w listopadzie. Jeśli Fulham wygra teraz, po raz pierwszy od sezonu 2003/04 zdołają skompletować dublet ligowy przeciwko Tottenhamowi. To historyczny haczyk, którego Silva z pewnością nie odpuści.

Co ciekawe, Fulham ostatnio także potrafi grać na wyjazdach – dokładnie trzy trafienia w ostatnich czterech delegacjach. To sugeruje, że obie drużyny, mimo diametralnie różnych nastrojów, potrafią zaskoczyć w ofensywie, gdy grają z dala od domu.

Odwracanie Kart: Kto Odzyska Spokój w Londyńskim Zamieszaniu?

Kwestia składu zdaje się być kluczowa dla Igora Tudora. Dwa powroty napawają optymizmem: Pedro Porro i Kevin Danso wrócili do treningów i wydają się gotowi na starcie na Fulham. Dla Tudora, który opiera swoją grę na 3-5-2, ci dwaj obrońcy są niczym wybawienie. Nawet Micky van de Ven jest gotowy, mimo drobnego urazu palca u nogi.

Problem leży w długiej liście nieobecnych. Dejan Kulusevski, James Maddison, Rodrigo Bentancur, Mohammed Kudus, Ben Davies, Lucas Bergvall, Wilson Odobert, Destiny Udogie – ta lista kontuzjowanych jest niemal dłuższa niż lista zdrowych kluczowych graczy. Do tego dochodzi pauzujący za kartki Cristian Romero. Tudora czeka tortura przy ustalaniu składu.

W obozie Cottagers sytuacja jest stabilniejsza, ale nie idealna. Zwycięstwo nad Sunderlandem okupione zostało kontuzją Kevina, który opuścił boisko jeszcze przed przerwą. Silva przyznał, że kontuzja „nie wyglądała dobrze”. Choć pełna diagnoza jest nieznana, jego absencja może otworzyć drzwi dla Oscara Bobba. Samuel Chukwueze nadal ma problemy z łydką, a Antonee Robinson i Sasa Lukic to inni gracze, których udział stoi pod znakiem zapytania. Mimo to, Silva ma wszelkie powody, by utrzymać skład, który tak skutecznie rozprawił się z Czarnymi Kotami.

Przewidywane składy malują ciekawy obraz:

Fulham możliwy skład wyjściowy: Leno; Tete, Andersen, Bassey, Sessegnon; Berge, Iwobi; Wilson, Smith Rowe, Bobb; Jimenez.

Tottenham Hotspur możliwy skład wyjściowy: Vicario; Danso, Van de Ven, Dragusin; Porro, Palhinha, Gallagher, Spence; Sarr, Simons; Kolo Muani.

Choć Fulham pokazało siłę w ataku, ich defensywa nadal ma dziurawe sito. Nie udało im się zachować czystego konta w żadnym z ostatnich jedenastu spotkań. To musi zaintrygować Tottenham, nawet w ich obecnej, fatalnej formie. Powrót Porro i Danso może dać Kogutom tyle potrzebnej defensywnej stabilności, by wywalczyć remis. Jednak czy to wystarczy na przełamanie tej koszmarnej passy w 2026 roku? Nasza prognoza to 1:1. Oczekujemy punktu dla gości, ale ligowy marazm Spursów raczej nie zostanie przerwany w niedzielę.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.