Upadek mistrza: FC Kopenhaga walczy o przetrwanie w lidze.
Sezon 2025/26 to dla FC København absolutna katastrofa, odwracająca nagle losy klubu, który jeszcze niedawno świętował dublet i godnie reprezentował Danię w europejskich pucharach. Jak to możliwe, że najbardziej utytułowany i najbogatszy klub Superligi znalazł się w fazie spadkowej, i to nie na jej szczycie?
Od Ligi Mistrzów do Linii Spadku – Gdzie Pomylił Się Mistrz Danii?
Zaledwie kilka miesięcy temu trener Jacob Neestrup świętował rekordowe szesnaste mistrzostwo Danii, a jego drużyna z honorem walczyła w fazie ligowej Ligi Mistrzów, notując cenne remisy z gigantami takimi jak Napoli i Bayer Leverkusen. Dziś FCK prezentuje się jak drużyna pozbawiona duszy i kierunku, balansując na krawędzi. Statystyki na pierwszy rzut oka sugerują dominację: 54,4% posiadania piłki, trzeci najlepszy wskaźnik oczekiwanych bramek (xG) na poziomie 40,8 oraz najwięcej kontaktów z piłką w strefie ofensywnej (747). Jak zauważa duński ekspert Sebastian Stanbury dla FotMob, te liczby to tylko fasada:
„Nie jestem pewien, czy ktokolwiek to rozumie. Nadal widać, co Kopenhaga chce robić. W ich występach wciąż jest struktura. Ale kiedy dominują na boisku – tak jak kilka razy w 2026 roku – nie tworzą wystarczająco dobrych okazji, a jeśli już je mają, to je marnują. A w każdym meczu załamują się pod koniec.”
To "załamanie" znajduje twarde odzwierciedlenie w defensywie. Klub stracił aż 10 bramek w ostatnich pięciu ligowych meczach, a co alarmujące, gole te padały regularnie po 70. minucie, często w końcówkach spotkań ('85, '72, '80, '90, '87). To nie jest kwestia pecha, to ewidentny symptom mentalnej kruchości.
Rekonstrukcja, która Zniszczyła Kręgosłup Drużyny
Analizując letnie okno transferowe, nasuwa się wniosek, że zarząd FCK, zorientowany na finanse, być może przesadził z kuracją odmładzającą i restrukturyzacją. Odejście filarów i liderów, takich jak Rasmus Falk, Kevin Diks czy Lukas Lerager, skutkujące dodatkowo emeryturą Nicolai Boilesena, wyżarło z drużyny cenny pierwiastek doświadczenia i charakteru.
Choć sprzedaż pomocnika Victora Froholdta do Porto za 20 milionów euro mogła być finansowo uzasadniona (mimo sprzeciwu Neestrupa), to sposób, w jaki klub zarządzał luką po nim, jest krytykowany. Stanbury podkreśla:
„Nie sprowadzili wystarczająco dużo graczy, a ci, których kupili, nie byli wystarczająco dobrzy. Froholdt był rewelacją w zeszłym roku, najlepszym graczem ligi, i został sprzedany – wbrew woli trenera i wielu innych osób w klubie.”
Neestrup miał domagać się zastępcy, a po kontuzji Magnusa Mattssona i awansie do Ligi Mistrzów, chciał dwóch środkowych pomocników. Otrzymał tylko jednego – Madsa Emila Madsena z AGF. Ironia losu? Jego były klub, AGF, teraz walczy o mistrzostwo Danii.
Najgłośniejszy transfer, Youssoufa Moukoko, ulubieniec graczy Football Manager, okazał się balonem, który pękł z hukiem. Trzy bramki w 19 meczach Superligi to zdecydowanie za mało jak na "cudowne dziecko" Bundesligi.
„Były gwiazdor Dortmundu był postrzegany jako okazja, ale okazało się, że był powód, dla którego klub z Danii mógł go pozyskać. Ma problematyczne przyjęcie piłki i marnuje zbyt wiele szans, mimo że strzelił kilka goli” – dodaje Stanbury.
Na tle ogólnego rozczarowania błyszczy jeden transfer – Junnosuke Suzuki. Japoński środkowy obrońca, pozyskany z Shonan Bellmare, imponuje jako carrier piłki (dziewięć udanych dryblingów, 69 wygranych pojedynków), idealnie pasujący do systemu z trójką obrońców. Stanbury słusznie konstatuje: „Suzuki był transferem z gwiazdką i wkrótce zagra w znacznie lepszej lidze niż duńska.”
Właściciele, Pleśń i Poczucie Marginalizacji
Chociaż problemy na boisku można naprawić sprzężeniem zwrotnym, kilkoma milionami euro i mądrzejszymi decyzjami personalnymi, trudniej jest naprawić nastawienie właścicieli. Fani FC København otwarcie wyrażają swoje niezadowolenie, kierując je pod adresem kierownictwa, które, zdaniem krytyków, jest bardziej zainteresowane arkuszami kalkulacyjnymi niż aspektem sportowym.
„Zarząd nie pomógł. Większościowi właściciele FC København nie interesują się piłką nożną. Wcale. Każda decyzja jest oceniana pod kątem finansowym” – twierdzi Stanbury.
FCK dysponuje największym budżetem w Danii, ale poczucie, że wydaje za mało, narasta. Co więcej, infrastruktura klubu, będącego synonimem nowoczesności, okazuje się wstydliwa. W styczniu klub otrzymał ostrzeżenie od Duńskiego Urzędu Środowiska Pracy z powodu pleśni w suficie ośrodka treningowego, stwarzającej zagrożenie dla zdrowia pracowników. Taka sytuacja jest niedopuszczalna dla klubu aspirującego do globalnej czołówki.
Osobiste Dramaty i Wiara w Młodość
Jacob Neestrup stoi przed alpinistycznym zadaniem. Choć sam jest legendą klubu, jego trenerska pozycja jest mocno nadszarpnięta. Nie pomagają mu kontuzje: zerwania więzadeł krzyżowych u Mattssona i Rodrigo Huescasa to sportowy pech w najczystszej postaci. Do tego dochodzą problemy z regularnością występów kluczowego napastnika Andreasa Corneliusa. Nie można ignorować indywidualnych błędów, jak ta bramkarza Dominika Kotarskiego, który po pomyłce w meczu Ligi Mistrzów musiał mierzyć się z groźbami od „kibiców”
.
Choć niektórzy spekulują, że latem Neestrup może odejść, awans do finału pucharu krajowego daje mu chwilę oddechu.
Na koniec zawsze jest jednak promień nadziei, który w Kopenhadze materializuje się w postaci młodego talentu. 17-letni napastnik Viktor Dadason, choć w lidze jeszcze milczy, w Lidze Mistrzów był rewelacją.
„Dadason był powiewem świeżości, zwłaszcza w Lidze Mistrzów, ale liczne kontuzje Andreasa Corneliusa i brak konkurencji na pozycji numer dziewięć spowodowały, że na niego za dużo odpowiedzialności spadło zbyt wcześnie. Został wykluczony z kadry na ostatnie dwa mecze, ponieważ był bliski bycia niewidzialnym w Superlidze tej wiosny i potrzebował odpoczynku. Ale wciąż ma tylko 17 lat i odzyska formę. Bardzo podoba mi się jego opanowanie przy wykończeniu akcji. To niezwykłe jak na tak młodego napastnika” – twierdzi Stanbury.
Ostateczny werdykt jest taki: FC København przeżywa anomalię, sezon, który musi być traktowany jako gorszy wypadek przy pracy. Kluby tej wielkości mają w sobie wystarczającą siłę, by zresetować system. Po takim upadku, naturalna jest twarda reakcja. Spodziewajmy się, że w sezonie 2026/27 FCK wróci do walki z podwójną siłą.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.