Desperacka AVS podejmie Rio Ave w poszukiwaniu pierwszego ligowego zwycięstwa.
To nie jest kolejny nudny mecz dwunastej kolejki Primeira Liga. To starcie tytanów w walce o przetrwanie, gdzie dla jednej ze stron każda strata punktu może okazać się gwoździem do trumny. AVS, klub, który wciąż czeka na swoje pierwsze ligowe zwycięstwo, podejmuje na własnym terenie Rio Ave.
Odbicie od dna: Czarny scenariusz AVS na horyzoncie
Sytuacja AVS to podręcznikowy przykład tego, jak szybko można spaść z ligowego parkietu, nawet jeśli już ostatni sezon ledwo przetrwało się w barażach. Trzy remisy w dwunastu spotkaniach to bilans, który budzi grozę. Gospodarze z zaledwie trzema punktami zamykają tabelę portugalskiej ekstraklasy, a to, proszę państwa, jest stan alarmowy.
Statystyki mówią wprost: to koszmar. Jak podaje źródło, „No side this century has stayed up after failing to win any of their opening 12 Primeira Liga games” (Żaden zespół w tym stuleciu nie utrzymał się w lidze, nie wygrywając żadnego z pierwszych 12 meczów Primeira Liga). To potężna presja, wisząca nad głowami zawodników trenera João Pedra Sousy. Sytuacja jest poważniejsza niż rok temu – mają o siedem punktów mniej niż w analogicznym momencie poprzedniej kampanii. Sześć punktów straty do bezpiecznej strefy to przepaść, jeśli weźmiemy pod uwagę historyczne precedensy.
Sousa, choć jego zespół potrafił wywalczyć ostatnio remisy (z Tondelą i Gil Vicente) oraz awans w Pucharze Portugalii, ostatnio zaliczył bolesny zjazd. Porażka 0:4 z Vitórii de Guimarães to zimny prysznic, który obnażył problemy defensywne. AVS straciło 29 bramek w lidze – gorzej radzi sobie tylko Arouca (34). Z przodu też nie jest lepiej: osiem zdobytych goli to rezultat lepszy tylko od Tondeli. Sousa musi wstrząsnąć zespołem na obu krańcach boiska. Jedynym jasnym punktem jest fakt, że ostatnia seria bez porażki miała miejsce u siebie, a w zeszłym sezonie to właśnie w meczu z Rio Ave zgarnęli komplet punktów (1:0).
Rio Ave: Czy Clayton sam wyciągnie wózek? Kłopoty z zamienianiem remisów na zwycięstwa
Goście, choć zajmują bezpieczniejsze, jedenaste miejsce z 13 punktami, wcale nie mogą spać spokojnie. Cztery punkty nad strefą barażową to bufor, który może zniknąć w mgnieniu oka. Trener Sotiris Silaidopoulos również znajduje się pod rosnącą presją po zaledwie dwóch ligowych wygranych w dwunastu meczach.
Zupełnie inną przypadłość ma Rio Ave: oni nie potrafią wygrywać remisów. „A league-high seven draws underline Rio Ave’s struggles to turn stalemates into victories” (Ligowe, rekordowe siedem remisów podkreśla problemy Rio Ave z zamienianiem remisów w zwycięstwa). Poprzedni tydzień przyniósł kolejny podział punktów 1:1 z Santa Clarą, gdzie bramka Claytona – absolutnego lidera ofensywy – została skasowana przez rzut karny Serginho.
Tu dochodzimy do sedna problemu Rio Ave: nadmierna jednosobowa zależność. Clayton zdobył 53,3% ligowych bramek swojej drużyny (8 goli), a licząc asysty, jest bezpośrednio zaangażowany w 73,3% akcji bramkowych. Kiedy on milknie, zespół gaśnie. Do tego dochodzi obrona, która straciła 20 goli – sześć tylko w ostatnich trzech spotkaniach, z których żadnego nie wygrali (D2, L1). Na wyjazdach też nie jest kolorowo: tylko jedno zwycięstwo w sześciu meczach (4 remisy, 1 porażka).
Co ciekawe, z punktu widzenia historycznego, Rio Ave ma kompleks AVS. W derbach Doliny Węży, goście z Vila do Conde nigdy nie wygrali! Dwa ostatnie starcia to remis 1:1 w lidze i remis w sparingu. Idą tam po swoje historyczne, pierwsze zwycięstwo nad tym rywalem.
Kto z kim, kto z kim i dlaczego to może skończyć się remisami?
W obliczu kryzysu ofensywnego w AVS i ich chronicznych problemów defensywnych, a z drugiej strony – niezdolności Rio Ave do wygrywania, obraz wyłaniający się z analizy kadr jest dość smutny.
W szeregach gospodarzy urazy wciąż trapią solidnego obrońcę Guillema Molinę, a Aderllan Santos opuści dziewiąty mecz z rzędu. Duże niewiadome to Pedro Lima. Z drugiej strony, wracający po kontuzji Ángel Algobia może dostawać więcej minut, a szansę na grę z ławki mają Barbosa, Duarte i Lourenco. Warto zwrócić uwagę, że 42-letni weteran Nene może stracić miejsce w ataku na rzecz Tomane, co sugeruje, że Sousa szuka świeżości w starciu, które musi zgarnąć.
W ekipie Silaidopoulosa w ataku niezmiennie zobaczymy Claytona, licząc na kolejną szansę na przełamanie. Rywalom brakuje Theofanis Bakoulas (kolano) i Omara Richardsa. Potencjalne składy w kontekście tych absencji nie zapowiadają fajerwerków, lecz walkę o każdy centymetr murawy. AVS może zagrać w ustawieniu z Tomane na szpicy, wspieranym przez Algobię i Akinsolę, podczas gdy Rio Ave z pewnością postawi na ofensywne wsparcie Claytona przez Luisa i Pohlmanna.
Jeśli mielibyśmy wskazać faworyta, byłoby to zadanie karkołomne. AVS jest zdesperowane, ale fatalne w defensywie. Rio Ave ma jakość ofensywną (głównie dzięki jednemu człowiekowi), ale nie potrafi zamienić remisu na zwycięstwo. Biorąc pod uwagę, że gospodarze nie przegrali ostatnich trzech domowych gier, ale goście na wyjazdach są twardzi (tylko jedna porażka w sześciu), najbardziej prawdopodobnym scenariuszem, jakkolwiek mało porywającym, wydaje się być podział punktów. Stawiam na walkę, która zakończy się remisem 1:1.
Dyskusja
Komentarze 0
Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.
Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.