Juventus liczy na kontynuację marszu po ligowe punkty przeciwko Lecce.

Juventus wraca do gry po świątecznej przerwie z niesamowitą serią zwycięstw, celując w spektakularny powrót na szczyt włoskiego futbolu. Czy Stara Dama utrzyma impet w starciu z outsiderem z Apulii?

Czy Spalletti odmienił DNA Juventusu? Seria zwycięstw i ambicje mistrzowskie

Koniec ubiegłego roku przyniósł Juventusowi renesans, którego wielu kibiców i ekspertów obawiało się, że już nie nadejdzie. Po potknięciach i burzliwym okresie pod wodzą nowego trenera, Luciano Spallettiego, którego kontrakt wygasa pod koniec sezonu, drużyna złapała wiatr w żagle. Ostatnie zwycięstwo z Pisą utrzymało ich zaledwie cztery punkty od fotela lidera Serie A i zaledwie jeden punkt od strefy Ligi Mistrzów – to jest postęp, a nie regres.

Centralną postacią tego odrodzenia jest niezmiennie Kenan Yildiz. To on, jak często bywało ratunkiem dla Bianconerich w ostatnich miesiącach, zdobył drugiego gola w końcówce, notując kolejne zwycięstwo. Mamy do czynienia z prawdziwym przełomem: siedem zwycięstw na osiem ostatnich meczów we wszystkich rozgrywkach. Jak podsumowują to obserwatorzy:

„Mając na koncie tylko jedną straconą bramkę, zespół Spallettiego ostatnio pokonał bezpośrednich rywali w walce o czołową czwórkę – Romę i Bolognę – i zapewnił sobie awans do ćwierćfinału Coppa Italia.”

Historyczne statystyki również przemawiają za turyńczykami. Juventus nie przegrał pierwszego meczu ligowego w nowym roku kalendarzowym od 2013 roku, notując w tym okresie dziewięć zwycięstw i siedem czystych kont. Co więcej, na 22 domowych potyczkach z Lecce, Juve strzelało bramki w 21 z nich, notując średnią ponad dwóch goli na mecz. W sobotę oczekuje się, że ta dominacja zostanie kontynuowana.

Salentini w trybie przetrwania: Czy czeka ich historyczna katastrofa?

Dla Salentini, wizyta w Turynie to koszmar. Ich jedyne dotychczasowe zwycięstwo w Turynie miało miejsce w kwietniu 2004 roku, w jednym z tych niewiarygodnych, siedmiogolowych thrillerów. Dziś, biorąc pod uwagę obecną "plątaninę", jeden punkt z tego wyjazdu byłby dla podopiecznych Eusebio Di Francesco na wagę złota.

Niestety, forma Lecce nie napawa optymizmem. Po najlepszym fragmencie sezonu – dwóch zwycięstwach w trzech meczach – Giallorossi zostali brutalnie sprowadzeni na ziemię, ulegając 3:0 Como na Stadio Via del Mare. Problemy ofensywne są uderzające.

„Po tej porażce, nie udało im się strzelić gola w sześciu z dziesięciu meczów Serie A od połowy października – i żadna inna drużyna nie zdobyła łącznie mniej bramek”.

Mimo to, Lecce wciąż ma cztery punkty przewagi nad strefą spadkową. Jednak wyjazdowe statystyki są druzgocące: cztery porażki na siedem wyjazdowych spotkań, przy zaledwie pięciu strzelonych bramkach. Czy czeka ich zimny prysznic z tryumfującym Juventusem?

Kto kogo zastąpi? Konsekwencje reprezentacyjnych wojaży i absencji

Przed tym spotkaniem obie ekipy mierzą się z konsekwencjami międzynarodowych obowiązków i kontuzji. Juventus ma nadzieję na powrót Francisco Conceiçâo, ale Spalletti nadal musi radzić sobie z brakiem kluczowych obrońców, Daniele Ruganiego i Federico Gattiego, a przede wszystkim – serbskiego snajpera, Dusana Vlahovicia.

W obliczu nieobecności Vlahovicia, niespodziewanym numerem jeden w ataku wydaje się Lois Openda, który ma wyprzedzić w wyścigu do składu Jonathana Davida. Kluczową rolę w kreowaniu gry utrzyma Yildiz. Jego 10 bezpośrednich udziałów w bramkach plasuje go na trzecim miejscu w klasyfikacji strzelców Serie A tego sezonu, ustępując jedynie Argentyńczykom Nico Pazowi i Lautaro Martinezowi.

W obozie Lecce, ciężar zdobywania bramek, czy raczej jego brak, spoczywa na Nikolcie Stulicu, który od lata strzelił zaledwie raz. W defensywie i pomocy zmiany wymuszone są przez Puchar Narodów Afryki. Mergim Berisha i Tete Morete są kontuzjowani, a Lassana Coulibaly wciąż przebywa w Maroku. Z drugiej strony, Angola z Kialondą Gasparem (który powinien zagrać w obronie) i Zambia z Lameckiem Bonda już odpadły, więc są dostępni. Zastępca Coulibaly, Mohamed Kaba, powinien wesprzeć Ylbera Ramadaniego w środku pola. Warto odnotować, że Ramadani jest liderem Lecce pod względem liczby wykonanych podań i przechwytów, ale nie zanotował ani jednej asysty, ani gola w tym sezonie Serie A.

Juventus możliwy skład: Di Gregorio; Kalulu, Bremer, Kelly; McKennie, Locatelli, Thuram, Cambiaso; Koopmeiners, Yildiz; Openda

Lecce możliwy skład: Falcone; Veiga, Gaspar, Gabriel, Gallo; Kaba, Ramadani; Pierotti, Helgason, Sottil; Stulic

Biorąc pod uwagę formę, historię starć i potencjał strzelecki, trudno sobie wyobrazić, by Lecce miało zagrozić odrodzonej maszynie Spallettiego. Juventus 2-0 Lecce – to będzie rutynowe otwarcie nowego roku dla faworyta. Nawet jeśli gospodarze będą musieli poczekać na przełamanie, nie popadną w panikę. W końcu, jak pokazują dane, to Juventus zyskał w tym sezonie więcej punktów w drugich połowach meczów niż jakakolwiek inna drużyna Serie A.

Dyskusja

Komentarze 0

Bez konta i bez adresu e-mail. Każdy wpis sprawdzamy przed publikacją.

Jeszcze nikt nie skomentował.Możesz rozpocząć rzeczową dyskusję.

Twój głos

Dodaj komentarz

Pola oznaczone gwiazdką są wymagane.

Turnstile ogranicza automatyczny spam. Nie publikujemy adresu IP ani danych technicznych przeglądarki.